www.saxobank.pl
Europejskie akcje zaczną w poniedziałek wyżej po tym jak akcje na rynkach azjatyckich zyskały w rezultacie publikacji danych o japońskim PKB, który spadł mniej od oczekiwań, jak również na skutek pewnego ograniczenia awersji do ryzyka po piątkowym odejściu prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka.
Po mocnej sesji azjatyckiej, w trakcie której indeks Hang Seng wzrósł o 1,3%, brytyjskie kontrakty futures przed otwarciem notowane są nieco wyżej. Głównymi czynnikami pobudzającymi wzrost okazały się przyczyniająca się do zmniejszenia panującej w regionie niepewności piątkowa rezygnacja Mubaraka, lepsze od oczekiwań japońskie PKB, a także publikowane dziś rano dane o chińskim bilansie handlowym, które ujawniły mniejszą od oczekiwań styczniową nadwyżkę handlową równą 6,5 mld dolarów.
Pomimo rezygnacji Mubaraka niepewność w regionie nie została całkowicie wyeliminowana, ponieważ nadal czekamy na nowy egipski rząd – dopiero gdy go poznamy, będzie można stwierdzić, jaki wpływ obecne zmiany wywrą na przyszłość.
Dane o bilansie handlowym Chin potwierdziły, że globalna gospodarka nadal rośnie, ponieważ zarówno import, jak i eksport wzrosły w skali rok do roku – w przypadku chińskiej gospodarki bardziej istotnym czynnikiem jest jednak inflacja i to od niej przede wszystkim będą zależeć nastroje inwestorów w pierwszym półroczu.
Jednym ze zdarzeń, które mogłyby nieco schłodzić nastroje inwestorów, jest dziś zaplanowana na godz. 10.00 GMT publikacja danych o produkcji przemysłowej w strefie euro – analitycy oczekują poziomu niezmienionego w stosunku do poprzedniego miesiąca i wzrostu o 8,0% r/r.
Przed rozpoczęciem sesji mamy dziś komunikat GE o przejęciu wydziału obsługi szybów John Wood Group za 2,8 mld dolarów. Jak twierdzi Bloomberg, wydział ten osiągnął w zeszłym roku sprzedaż w wysokości 947 mln dolarów i zysk EBIT na poziomie 166 mln dolarów. Zakup przez GE następuje po tym, jak Ensco zaoferowało w zeszły poniedziałek 7,3 mld dolarów za Pride International, inicjując serię konsolidacji spółek z sektora energetycznego, a przy okazji rozbudzając zainteresowanie inwestorów tym rodzajem działalności. Opisywane tu transakcje mogłyby wywołać falę zwiększania wycen spółek zajmujących się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego – w rezultacie sektor w pierwszym półroczu 2011 r. mógłby wyprzedzić pozostałych uczestników rynku akcji.
Tymczasem na ten tydzień zaplanowano publikacje wyników finansowych takich ważnych spółek, jak Daimler, BHP Billiton, ABB, BNP Paribas oraz Nestle.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Wiadomości FX: Dolar nowozelandzki traci po kiepskich danych o sprzedaży detalicznej
www.saxobank.pl
Dynamika nowozelandzkiej sprzedaży detalicznej w IV kwartale mocno rozczarowała. Całkowity wolumen spadł o 0,4% w ujęciu kwartał do kwartału, a dane za III kw. zostały znacznie zredukowane. Dolar nowozelandzki szybko spadł o 50 punktów wobec USD i przez resztę sesji utrzymywał się na niskim poziomie. W skali miesięcznej grudniowa sprzedaż spadła o 1,1%, znacznie gorzej od oczekiwanych -0,4% oraz skorygowanego w górę wyniku listopadowego (1,2%).
Gdzie indziej, japońska gospodarka wykazała negatywny wzrost gospodarczy w czwartym kwartale 2010 r. Działalność eksportowa zwolniła, a rządowy pakiet stymulujący gospodarkę powoli przestaje działać. Spadek o 1,1% w skali rocznej okazał się lepszy od oczekiwań na poziomie -2,0%. W ujęciu kwartał do kwartału wzrost gospodarczy również wypadł lepiej niż się spodziewano (wynik -0,3%). To jednak oznacza, że w 2010 r. PKB Chin – 5,88 bln USD – przekroczył PKB Japonii (5,47 bln USD).
Na amerykańskim froncie danych bilans handlowy wypadł w dużej mierze zgodnie z oczekiwaniami (deficyt rzędu 40,6 mld USD wobec przewidywanych 40,5 mld), choć wynik niebiorący pod uwagę paliw odnotował znaczną poprawę. Wstępny odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan za miesiąc luty wypadł nieco lepiej od prognoz i wyniku styczniowego (wzrost z 74,2 do 75,1). Amerykańska organizacja Conference Board również opublikowała swój indeks mierzący trendy w zatrudnieniu w USA za styczeń, który wzrósł ze 100,3 do 100,5. Wall Street nieco uspokoiła się w związku z poprawą sytuacji geopolitycznej na świecie i zakończyła drugi tydzień z rzędu na plusie. DJIA wzrósł o 0,36%, S&P o 0,55%, a Nasdaq o 0,68%.
Dzisiejsza sesja europejska będzie dość spokojna. Z istotnych wydarzeń mamy jedynie publikację o produkcji przemysłowej w strefie euro. Sesja północnoamerykańska jest praktycznie pozbawiona danych, ale spodziewać się można wystąpienia Dudleya z Fedu.
Dynamika nowozelandzkiej sprzedaży detalicznej w IV kwartale mocno rozczarowała. Całkowity wolumen spadł o 0,4% w ujęciu kwartał do kwartału, a dane za III kw. zostały znacznie zredukowane. Dolar nowozelandzki szybko spadł o 50 punktów wobec USD i przez resztę sesji utrzymywał się na niskim poziomie. W skali miesięcznej grudniowa sprzedaż spadła o 1,1%, znacznie gorzej od oczekiwanych -0,4% oraz skorygowanego w górę wyniku listopadowego (1,2%).
Gdzie indziej, japońska gospodarka wykazała negatywny wzrost gospodarczy w czwartym kwartale 2010 r. Działalność eksportowa zwolniła, a rządowy pakiet stymulujący gospodarkę powoli przestaje działać. Spadek o 1,1% w skali rocznej okazał się lepszy od oczekiwań na poziomie -2,0%. W ujęciu kwartał do kwartału wzrost gospodarczy również wypadł lepiej niż się spodziewano (wynik -0,3%). To jednak oznacza, że w 2010 r. PKB Chin – 5,88 bln USD – przekroczył PKB Japonii (5,47 bln USD).
Na amerykańskim froncie danych bilans handlowy wypadł w dużej mierze zgodnie z oczekiwaniami (deficyt rzędu 40,6 mld USD wobec przewidywanych 40,5 mld), choć wynik niebiorący pod uwagę paliw odnotował znaczną poprawę. Wstępny odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan za miesiąc luty wypadł nieco lepiej od prognoz i wyniku styczniowego (wzrost z 74,2 do 75,1). Amerykańska organizacja Conference Board również opublikowała swój indeks mierzący trendy w zatrudnieniu w USA za styczeń, który wzrósł ze 100,3 do 100,5. Wall Street nieco uspokoiła się w związku z poprawą sytuacji geopolitycznej na świecie i zakończyła drugi tydzień z rzędu na plusie. DJIA wzrósł o 0,36%, S&P o 0,55%, a Nasdaq o 0,68%.
Dzisiejsza sesja europejska będzie dość spokojna. Z istotnych wydarzeń mamy jedynie publikację o produkcji przemysłowej w strefie euro. Sesja północnoamerykańska jest praktycznie pozbawiona danych, ale spodziewać się można wystąpienia Dudleya z Fedu.
piątek, 11 lutego 2011
Wiadomości FX: Rynek w Azji reaguje nerwowo na rozwój wydarzeń w Egipcie
Sesja azjatycka okazała się znacznie bardziej zmienna w porównaniu do oczekiwań z uwagi na niespodziankę ze strony Banku Korei w postaci decyzji o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Brak konkretnego rozwiązania sytuacji w Egipcie również zaważył na rynkach finansowych.
Bank Korei pozostawił oprocentowanie na poziomie 2,75%, choć według prezesa BOK (Bank of Korea) decyzja nie była jednogłośna. Biorąc pod uwagę niedawną podwyżkę stóp w Chinach oraz nieustanną walkę krajów azjatyckich z inflacją, rynek spodziewał się podwyższenia rzędu 25 punktów bazowych, co widać było po korekcie na rynku długu. Wietnam również zaskoczył doniesieniami o dewaluacji swojej waluty o 8,5% i zawężeniu widełek, w których może utrzymywać się jej kurs, z 3% do 1%, jednak z uwagi na niewielką i zamkniętą naturę wietnamskiego rynku wydarzenia te zostały zasadniczo zignorowane.
W Azji inwestorzy bacznie przyglądali się rozwojowi wydarzeń w Egipcie, w rezultacie czego przed weekendem na rynku pojawiła się tendencja do unikania ryzyka. Brak jasności co do tego, czy prezydent Mubarak zostanie, czy odejdzie (na razie przekaże władzę wiceprezydentowi, ale nie zrezygnuje z prezydentury), a także raport analityczny firmy Stratfor o możliwościach (dostępnych) rozwiązań militarnych, podkręciły i tak już nerwową sytuację.
Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA po raz pierwszy w tym roku spadła poniżej 400 tys. (wciąż jednak jest to wysoki poziom, gdy uśredni się go z wynikiem z zeszłego tygodnia), jednak dolar nie był w stanie odetchnąć. Liczba bieżących wniosków wypadła nico poniżej oczekiwań (3,888 mln wobec 3,935 mln w zeszłym tygodniu). Wśród innych danych warto wymienić poziom zapasów hurtowych w USA, który wzrósł powyżej prognozy – reakcja Wall Street okazała się jednak stonowana. S&P zdołał tymczasem wzrosnąć jedynie o 0,07%, natomiast Nasdaq po mocnej korekcie na początku sesji zyskał 0,5%.
W Europie sprawy nabiorą dzisiaj tempa. Mamy tutaj inflację CPI oraz poziom cen hurtowych w Niemczech, jak również wchodzące w skład wskaźnika cen produkcji przemysłowej PPI indeksy cen środków produkcji oraz produkcji sprzedanej. Tydzień zakończą natomiast dane z Kanady i USA, czyli m.in. wstępny odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan za luty.
Życzę miłego weekendu.
Bank Korei pozostawił oprocentowanie na poziomie 2,75%, choć według prezesa BOK (Bank of Korea) decyzja nie była jednogłośna. Biorąc pod uwagę niedawną podwyżkę stóp w Chinach oraz nieustanną walkę krajów azjatyckich z inflacją, rynek spodziewał się podwyższenia rzędu 25 punktów bazowych, co widać było po korekcie na rynku długu. Wietnam również zaskoczył doniesieniami o dewaluacji swojej waluty o 8,5% i zawężeniu widełek, w których może utrzymywać się jej kurs, z 3% do 1%, jednak z uwagi na niewielką i zamkniętą naturę wietnamskiego rynku wydarzenia te zostały zasadniczo zignorowane.
W Azji inwestorzy bacznie przyglądali się rozwojowi wydarzeń w Egipcie, w rezultacie czego przed weekendem na rynku pojawiła się tendencja do unikania ryzyka. Brak jasności co do tego, czy prezydent Mubarak zostanie, czy odejdzie (na razie przekaże władzę wiceprezydentowi, ale nie zrezygnuje z prezydentury), a także raport analityczny firmy Stratfor o możliwościach (dostępnych) rozwiązań militarnych, podkręciły i tak już nerwową sytuację.
Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA po raz pierwszy w tym roku spadła poniżej 400 tys. (wciąż jednak jest to wysoki poziom, gdy uśredni się go z wynikiem z zeszłego tygodnia), jednak dolar nie był w stanie odetchnąć. Liczba bieżących wniosków wypadła nico poniżej oczekiwań (3,888 mln wobec 3,935 mln w zeszłym tygodniu). Wśród innych danych warto wymienić poziom zapasów hurtowych w USA, który wzrósł powyżej prognozy – reakcja Wall Street okazała się jednak stonowana. S&P zdołał tymczasem wzrosnąć jedynie o 0,07%, natomiast Nasdaq po mocnej korekcie na początku sesji zyskał 0,5%.
W Europie sprawy nabiorą dzisiaj tempa. Mamy tutaj inflację CPI oraz poziom cen hurtowych w Niemczech, jak również wchodzące w skład wskaźnika cen produkcji przemysłowej PPI indeksy cen środków produkcji oraz produkcji sprzedanej. Tydzień zakończą natomiast dane z Kanady i USA, czyli m.in. wstępny odczyt wskaźnika zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan za luty.
Życzę miłego weekendu.
czwartek, 10 lutego 2011
Wiadomości FX: Zatrudnienie w Australii mile zaskakuje; AUD w górę, potem w dół
www.saxobank.pl
Styczniowe zatrudnienie w Australii okazało się gwoździem programu podczas ostatniej sesji azjatyckiej. Wielu komentatorów uważało, że nie sposób przewidzieć tego wyniku z uwagi na powódź, lecz okazał się on znacznie lepszy od oczekiwań. Tymczasem dolar australijski po szybkiej zwyżce stracił impet i powrócił poniżej poziomów sprzed publikacji.
Zatrudnienie wzrosło o 24 tys. miejsc, jednak są to wakaty w niepełnym wymiarze. Zatrudnienie na pełen etat skurczyło się o 8 tys. miejsc w skali miesiąca. Dobrą wiadomością okazał się wzrost siły roboczej z 65,8% miesiąc temu do 65,9% oraz zgodne z oczekiwaniami utrzymanie się stopy bezrobocia na poziomie 5%.
Początek dzisiejszej sesji europejskiej to wskaźnik zaufania konsumentów oraz inflacja CPI w Szwajcarii, poziom aktywności w przemyśle wytwórczym w Szwecji oraz inflacja CPI i PPI w Norwegii. W Wielkiej Brytanii na pierwszy plan wychodzi decyzja Banku Anglii w sprawie stopy procentowej (nie oczekuje się zmiany oprocentowania ani docelowego poziomu wykupu aktywów). Sesja amerykańska to z kolei tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekuje się wyniku powyżej 400 tys.), grudniowy poziom zapasów hurtowych oraz kanadyjski indeks cen nieruchomości mieszkalnych.
Do ważniejszych wydarzeń zaliczyć można wczorajsze wystąpienie Bena Bernanke, który odpowiadał na pytania komitetu budżetowego w Izbie Reprezentantów. Sytuacja na rynkach przed tym wydarzeniem była bardzo spokojna, jednak sprawy nabrały tempa po pojawieniu się plotek o tym, że jastrzębi Weber z EBC nie zostanie prezesem tego banku w październiku. Wywołało to szybką, aczkolwiek krótkotrwałą, wyprzedaż euro.
W porównaniu z wtorkiem wczorajsza aukcja 10-letnich obligacji wypadła całkiem dobrze – udział ofert pośrednich (inwestorów zagranicznych) wzrósł z 54% miesiąc temu do 71%. Oznacza to istotną poprawę w stosunku do poprzedniej aukcji obligacji trzyletnich. Rentowność amerykańskiego długu spadła po aukcji, lecz kupon dziesięcioletnich obligacji i tak zakończył dzień na plusie, na poziomie 3,65%. W obliczu braku konkretnych publikacji danych, główne indeksy amerykańskie spadły na skutek realizowania zysków.
Styczniowe zatrudnienie w Australii okazało się gwoździem programu podczas ostatniej sesji azjatyckiej. Wielu komentatorów uważało, że nie sposób przewidzieć tego wyniku z uwagi na powódź, lecz okazał się on znacznie lepszy od oczekiwań. Tymczasem dolar australijski po szybkiej zwyżce stracił impet i powrócił poniżej poziomów sprzed publikacji.
Zatrudnienie wzrosło o 24 tys. miejsc, jednak są to wakaty w niepełnym wymiarze. Zatrudnienie na pełen etat skurczyło się o 8 tys. miejsc w skali miesiąca. Dobrą wiadomością okazał się wzrost siły roboczej z 65,8% miesiąc temu do 65,9% oraz zgodne z oczekiwaniami utrzymanie się stopy bezrobocia na poziomie 5%.
Początek dzisiejszej sesji europejskiej to wskaźnik zaufania konsumentów oraz inflacja CPI w Szwajcarii, poziom aktywności w przemyśle wytwórczym w Szwecji oraz inflacja CPI i PPI w Norwegii. W Wielkiej Brytanii na pierwszy plan wychodzi decyzja Banku Anglii w sprawie stopy procentowej (nie oczekuje się zmiany oprocentowania ani docelowego poziomu wykupu aktywów). Sesja amerykańska to z kolei tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekuje się wyniku powyżej 400 tys.), grudniowy poziom zapasów hurtowych oraz kanadyjski indeks cen nieruchomości mieszkalnych.
Do ważniejszych wydarzeń zaliczyć można wczorajsze wystąpienie Bena Bernanke, który odpowiadał na pytania komitetu budżetowego w Izbie Reprezentantów. Sytuacja na rynkach przed tym wydarzeniem była bardzo spokojna, jednak sprawy nabrały tempa po pojawieniu się plotek o tym, że jastrzębi Weber z EBC nie zostanie prezesem tego banku w październiku. Wywołało to szybką, aczkolwiek krótkotrwałą, wyprzedaż euro.
W porównaniu z wtorkiem wczorajsza aukcja 10-letnich obligacji wypadła całkiem dobrze – udział ofert pośrednich (inwestorów zagranicznych) wzrósł z 54% miesiąc temu do 71%. Oznacza to istotną poprawę w stosunku do poprzedniej aukcji obligacji trzyletnich. Rentowność amerykańskiego długu spadła po aukcji, lecz kupon dziesięcioletnich obligacji i tak zakończył dzień na plusie, na poziomie 3,65%. W obliczu braku konkretnych publikacji danych, główne indeksy amerykańskie spadły na skutek realizowania zysków.
środa, 9 lutego 2011
Macro Kickoff: Dziś w planach bilanse handlowe Niemiec i Wielkiej Brytanii
www.saxobank.pl
Dziś już po raz trzeci z kolei na pierwszych stronach portali finansowych poczesne miejsce znajdą Niemcy, którzy opublikują dane o swoim bilansie handlowym – podobne informacje publikuje dziś jednak jeszcze Wielka Brytania. Inwestorzy z pewnością zwrócą też uwagę na wyniki finansowe takich spółek, jak Peugeot, Sanofi-Aventis, Statoil, Vestas, Coca-Cola i Cisco.
Niemiecki bilans handlowy – czyżby niewielki spadek?
Rosnące euro i wyższe ceny ropy w grudniu mogą sprawić, że grudniowa nadwyżka handlowa nieco zmaleje w stosunku do poprzedniego miesiąca. Zgodnie z konsensusem należy spodziewać się niewielkiego spadku nadwyżki do 12 mld euro w stosunku do 12,9 mld w listopadzie. Ropa tymczasem ostatnio szybko drożeje – tylko w grudniu jej cena wzrosła o 5,1%. Euro może wywołać pewien ruch w przeciwnym kierunku, ponieważ odnotowało ostatnio spadek o 2,4% ważone bilansem handlowym. W trakcie obecnej fazy ożywienia Niemcy naraziły się na pewną krytykę – twierdzi się, że ich pobudzany eksportem wzrost gospodarczy dodatkowo szkodzi gospodarkom południowoeuropejskim, z których większość boryka się ze sporymi deficytami handlowymi. Skarżące się kraje powinny jednak raczej zwrócić baczniejszą uwagę na własną gospodarkę i obniżyć ceny oraz wynagrodzenia w zakresie, w jakim okaże się to wymagane w związku ze wzrostem konkurencyjności.
Brytyjski bilans handlowy w dół?
Tymczasem Wielka Brytania w grudniu intensywnie kupowała towary i usługi z zagranicy – a przynajmniej tyle można wywnioskować z prognoz analityków, którzy spodziewają się deficytu handlowego na poziomie 4 mld funtów. Gdyby taka prognoza się ziściła, deficyt okazałby się nieznacznie niższy od listopadowych 4,12 mld – tak czy inaczej jednak w IV kw. 2010 r. wzrósłby o 3,7% (lub 156 mln funtów). Jest jednak szansa na to, że bilans handlowy za grudzień zaskoczy negatywnie – wystarczy wziąć pod uwagę wzrost cen ropy, który w grudniu nadal się utrzymywał. Jak zauważyliśmy powyżej, podrożała ona w tymże miesiącu o 5,1%, jednak funt, podobnie jak euro, spadł w stosunku do koszyka walut państw mających znaczący udział w światowych obrotach handlowych, chociaż tylko o 0,3%.
Dziś już po raz trzeci z kolei na pierwszych stronach portali finansowych poczesne miejsce znajdą Niemcy, którzy opublikują dane o swoim bilansie handlowym – podobne informacje publikuje dziś jednak jeszcze Wielka Brytania. Inwestorzy z pewnością zwrócą też uwagę na wyniki finansowe takich spółek, jak Peugeot, Sanofi-Aventis, Statoil, Vestas, Coca-Cola i Cisco.
Niemiecki bilans handlowy – czyżby niewielki spadek?
Rosnące euro i wyższe ceny ropy w grudniu mogą sprawić, że grudniowa nadwyżka handlowa nieco zmaleje w stosunku do poprzedniego miesiąca. Zgodnie z konsensusem należy spodziewać się niewielkiego spadku nadwyżki do 12 mld euro w stosunku do 12,9 mld w listopadzie. Ropa tymczasem ostatnio szybko drożeje – tylko w grudniu jej cena wzrosła o 5,1%. Euro może wywołać pewien ruch w przeciwnym kierunku, ponieważ odnotowało ostatnio spadek o 2,4% ważone bilansem handlowym. W trakcie obecnej fazy ożywienia Niemcy naraziły się na pewną krytykę – twierdzi się, że ich pobudzany eksportem wzrost gospodarczy dodatkowo szkodzi gospodarkom południowoeuropejskim, z których większość boryka się ze sporymi deficytami handlowymi. Skarżące się kraje powinny jednak raczej zwrócić baczniejszą uwagę na własną gospodarkę i obniżyć ceny oraz wynagrodzenia w zakresie, w jakim okaże się to wymagane w związku ze wzrostem konkurencyjności.
Brytyjski bilans handlowy w dół?
Tymczasem Wielka Brytania w grudniu intensywnie kupowała towary i usługi z zagranicy – a przynajmniej tyle można wywnioskować z prognoz analityków, którzy spodziewają się deficytu handlowego na poziomie 4 mld funtów. Gdyby taka prognoza się ziściła, deficyt okazałby się nieznacznie niższy od listopadowych 4,12 mld – tak czy inaczej jednak w IV kw. 2010 r. wzrósłby o 3,7% (lub 156 mln funtów). Jest jednak szansa na to, że bilans handlowy za grudzień zaskoczy negatywnie – wystarczy wziąć pod uwagę wzrost cen ropy, który w grudniu nadal się utrzymywał. Jak zauważyliśmy powyżej, podrożała ona w tymże miesiącu o 5,1%, jednak funt, podobnie jak euro, spadł w stosunku do koszyka walut państw mających znaczący udział w światowych obrotach handlowych, chociaż tylko o 0,3%.
Equity Kickoff: Na razie zastój po chińskiej podwyżce stóp
Equity Kickoff: Na razie zastój po chińskiej podwyżce stóp
Europejskie akcje zaczną w środę bez zmian – w trakcie sesji bardzo prawdopodobne jest poruszanie się w wąskim, poziomym zakresie, ponieważ chińska podwyżka stóp nie zaszkodziła nastrojom na giełdach azjatyckich. Poza tym nie mamy dziś żadnych ważnych danych ekonomicznych.
Brytyjskie kontrakty futures przed azjatyckim otwarciem zyskują obecnie 0,2%, ponieważ inwestorzy z Azji nie przejęli się chińską podwyżką stóp. Indeks Hang Seng zamknął się 0,6% niżej, zaś indeks Nikkei 225 na zamknięciu odnotował spadek o 0,2% pomimo podniesienia prognozy zysku przez Toyotę (jej akcje wzrosły o 4,7%). Inwestorzy nadal martwią się azjatycką inflacją, ponieważ podwyżki stóp procentowych w Chinach i w Indiach mogłyby spowodować znaczące spowolnienie wzrostu w regionie. Obecnie jednak inwestorzy czekają na dalszy ciąg dobrych danych gospodarczych ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Ponieważ realne stopy procentowe w Chinach są nadal ujemne, spodziewamy się dalszego zacieśniania polityki monetarnej w najbliższych kwartałach – istotną kwestią w tej sytuacji jest to, jak takie zmiany wpłyną na globalne ożywienie gospodarcze.
Wcześnie rano Statoil opublikował zysk za rok finansowy 2010 na poziomie 9,7 mld koron norweskich – oczekiwania co do tego wyniku kształtowały się na poziomie 12,5 mld koron. Kierownictwo twierdzi, że produkcja w 2011 r. będzie zbliżona do poziomów z 2010 r. – w latach 2010 – 2012 menedżerowie spodziewają się rocznej stopy wzrostu na poziomie 3%. Zyski Statoil mogłyby mieć wpływ na giełdę w Oslo, jednak nie powinny mieć wpływu na ogólny wynik sesji europejskiej.
Koncern Sanofi-Aventis ogłosił zysk za IV kwartał na poziomie 1,84 mld euro w porównaniu do oczekiwań na poziomie 1,76 mld euro. Kierownictwo twierdzi, że rozmowy o przejęciu Genzyme są coraz bardziej zaawansowane – ponadto menedżerowie spodziewają się, że w tym roku zysk spadnie aż o 10%.
Tymczasem sezon publikacji wyników finansowych w Stanach Zjednoczonych jeszcze się nie skończył – dziś mamy jeszcze raporty kilku znaczących spółek, o których piszemy poniżej.
Rynek oczekuje, iż Coca-Cola osiągnie w IV kwartale zysk na akcję na poziomie 0,715 dolara. Wypatrujcie jednak wszelkich oznak presji ograniczającej wzrost marż, ponieważ rosnące ceny towarów zaczynają wywierać wpływ na ceny czynników produkcji – zwróćcie też uwagę na informacje o istotnych dla koncernu cenach w Ameryce Północnej. Coca-Cola mogłaby też pójść w ślady wielu innych amerykańskich spółek i zwiększyć zakres swojego programu odkupu aktywów – trzeba pamiętać, że koncern dysponuje obecnie 13 miliardami dolarów w gotówce.
Kolejna ciekawa spółka to Cisco, od którego oczekuje się osiągnięcia w II kwartale roku finansowego 2010/2011 zysku na akcję na poziomie 0,351 dolara. Publikację zysków zaplanowano po zakończeniu sesji w Stanach Zjednoczonych, a zatem o prognozie zysków napiszemy dopiero w kolejnym dzisiejszym komentarzu.
Europejskie akcje zaczną w środę bez zmian – w trakcie sesji bardzo prawdopodobne jest poruszanie się w wąskim, poziomym zakresie, ponieważ chińska podwyżka stóp nie zaszkodziła nastrojom na giełdach azjatyckich. Poza tym nie mamy dziś żadnych ważnych danych ekonomicznych.
Brytyjskie kontrakty futures przed azjatyckim otwarciem zyskują obecnie 0,2%, ponieważ inwestorzy z Azji nie przejęli się chińską podwyżką stóp. Indeks Hang Seng zamknął się 0,6% niżej, zaś indeks Nikkei 225 na zamknięciu odnotował spadek o 0,2% pomimo podniesienia prognozy zysku przez Toyotę (jej akcje wzrosły o 4,7%). Inwestorzy nadal martwią się azjatycką inflacją, ponieważ podwyżki stóp procentowych w Chinach i w Indiach mogłyby spowodować znaczące spowolnienie wzrostu w regionie. Obecnie jednak inwestorzy czekają na dalszy ciąg dobrych danych gospodarczych ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Ponieważ realne stopy procentowe w Chinach są nadal ujemne, spodziewamy się dalszego zacieśniania polityki monetarnej w najbliższych kwartałach – istotną kwestią w tej sytuacji jest to, jak takie zmiany wpłyną na globalne ożywienie gospodarcze.
Wcześnie rano Statoil opublikował zysk za rok finansowy 2010 na poziomie 9,7 mld koron norweskich – oczekiwania co do tego wyniku kształtowały się na poziomie 12,5 mld koron. Kierownictwo twierdzi, że produkcja w 2011 r. będzie zbliżona do poziomów z 2010 r. – w latach 2010 – 2012 menedżerowie spodziewają się rocznej stopy wzrostu na poziomie 3%. Zyski Statoil mogłyby mieć wpływ na giełdę w Oslo, jednak nie powinny mieć wpływu na ogólny wynik sesji europejskiej.
Koncern Sanofi-Aventis ogłosił zysk za IV kwartał na poziomie 1,84 mld euro w porównaniu do oczekiwań na poziomie 1,76 mld euro. Kierownictwo twierdzi, że rozmowy o przejęciu Genzyme są coraz bardziej zaawansowane – ponadto menedżerowie spodziewają się, że w tym roku zysk spadnie aż o 10%.
Tymczasem sezon publikacji wyników finansowych w Stanach Zjednoczonych jeszcze się nie skończył – dziś mamy jeszcze raporty kilku znaczących spółek, o których piszemy poniżej.
Rynek oczekuje, iż Coca-Cola osiągnie w IV kwartale zysk na akcję na poziomie 0,715 dolara. Wypatrujcie jednak wszelkich oznak presji ograniczającej wzrost marż, ponieważ rosnące ceny towarów zaczynają wywierać wpływ na ceny czynników produkcji – zwróćcie też uwagę na informacje o istotnych dla koncernu cenach w Ameryce Północnej. Coca-Cola mogłaby też pójść w ślady wielu innych amerykańskich spółek i zwiększyć zakres swojego programu odkupu aktywów – trzeba pamiętać, że koncern dysponuje obecnie 13 miliardami dolarów w gotówce.
Kolejna ciekawa spółka to Cisco, od którego oczekuje się osiągnięcia w II kwartale roku finansowego 2010/2011 zysku na akcję na poziomie 0,351 dolara. Publikację zysków zaplanowano po zakończeniu sesji w Stanach Zjednoczonych, a zatem o prognozie zysków napiszemy dopiero w kolejnym dzisiejszym komentarzu.
wtorek, 8 lutego 2011
Equity Kickoff: Otwarcie bez zmian lub nieco wyższe, ale możliwe testowanie wsparcia
www.saxobank.pl
We wtorek rano europejskie indeksy będą mieć problem z podążeniem w jakimś konkretnym kierunku, ponieważ nie mamy dziś zbyt wielu wieści, które mogłyby wywrzeć na nie wpływ. Najbardziej prawdopodobny jest brak zmian lub nieznaczny wzrost. S&P utrzymuje się powyżej 10-dniowej średniej kroczącej, jednak wziąwszy pod uwagę rozwój sytuacji w ostatnich dniach, można się spodziewać, że będzie ona testowana.
Do ważnych raportów zaliczyć dziś można publikacje spółek Arcelor Mittal (6.00 GMT), Alfa Laval (6.30 GMT) i BG Group (7.00 GMT). Wśród danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikowany o 11.00 GMT komunikat o poziomie niemieckiej produkcji przemysłowej.
Analitycy spodziewają się, że zysk na akcję spółki Arcelor Mittal za cały rok 2010 osiągnie 2,438 euro w stosunku do 1,436 euro w 2009 r. Sprzedaż natomiast ma wzrosnąć z 65,100 mld euro do 2009 r. do 81,409 mld euro w 2010 r. Oczekuje się, iż wzrost cen rudy żelaza wpłynie na prognozy wyników Arcelor Mittal w 2011 r. Podczas jednak gdy dla Arcelora oznacza on wzrost kosztów, Rio Tinto i BHP Billiton z tego samego powodu wykazują rekordowe zyski.
W przypadku spółki Alfa Laval, szwedzkiego producenta zróżnicowanych systemów dla przemysłu, analitycy oczekują wzrostu zysku na akcję z 6821 koron w 2009 r. do 7872 koron w 2010 r. W przypadku sprzedaży oczekuje się spadku w tym samym okresie z 26,039 mld koron do 24,613 mld koron. Innymi słowy, spółka Alfa Laval poprawiła marże, jednak z uwagi na to, że działa ona w sektorze przemysłowym, a ceny środków produkcji ciągle rosną, spodziewamy się, iż taki wzrost marż osiągnął już szczyt.
Dane o niemieckiej produkcji przemysłowej ujawniają ostatnio wzrost marż zarówno w skali miesięcznej, jak i w skali rocznej. Wczoraj jednak mieliśmy rozczarowujące dane o niemieckich zamówieniach fabrycznych, a zatem dziś musimy się liczyć z możliwością nieprzyjemnej niespodzianki. Jeżeli okaże się, że produkcja faktycznie radzi sobie gorzej, na rynkach akcji będziemy mogli spodziewać się krótkoterminowej korekty – jedna publikacja nie wystarczy jednak do trwałego odwrócenia trendu.
We wtorek rano europejskie indeksy będą mieć problem z podążeniem w jakimś konkretnym kierunku, ponieważ nie mamy dziś zbyt wielu wieści, które mogłyby wywrzeć na nie wpływ. Najbardziej prawdopodobny jest brak zmian lub nieznaczny wzrost. S&P utrzymuje się powyżej 10-dniowej średniej kroczącej, jednak wziąwszy pod uwagę rozwój sytuacji w ostatnich dniach, można się spodziewać, że będzie ona testowana.
Do ważnych raportów zaliczyć dziś można publikacje spółek Arcelor Mittal (6.00 GMT), Alfa Laval (6.30 GMT) i BG Group (7.00 GMT). Wśród danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikowany o 11.00 GMT komunikat o poziomie niemieckiej produkcji przemysłowej.
Analitycy spodziewają się, że zysk na akcję spółki Arcelor Mittal za cały rok 2010 osiągnie 2,438 euro w stosunku do 1,436 euro w 2009 r. Sprzedaż natomiast ma wzrosnąć z 65,100 mld euro do 2009 r. do 81,409 mld euro w 2010 r. Oczekuje się, iż wzrost cen rudy żelaza wpłynie na prognozy wyników Arcelor Mittal w 2011 r. Podczas jednak gdy dla Arcelora oznacza on wzrost kosztów, Rio Tinto i BHP Billiton z tego samego powodu wykazują rekordowe zyski.
W przypadku spółki Alfa Laval, szwedzkiego producenta zróżnicowanych systemów dla przemysłu, analitycy oczekują wzrostu zysku na akcję z 6821 koron w 2009 r. do 7872 koron w 2010 r. W przypadku sprzedaży oczekuje się spadku w tym samym okresie z 26,039 mld koron do 24,613 mld koron. Innymi słowy, spółka Alfa Laval poprawiła marże, jednak z uwagi na to, że działa ona w sektorze przemysłowym, a ceny środków produkcji ciągle rosną, spodziewamy się, iż taki wzrost marż osiągnął już szczyt.
Dane o niemieckiej produkcji przemysłowej ujawniają ostatnio wzrost marż zarówno w skali miesięcznej, jak i w skali rocznej. Wczoraj jednak mieliśmy rozczarowujące dane o niemieckich zamówieniach fabrycznych, a zatem dziś musimy się liczyć z możliwością nieprzyjemnej niespodzianki. Jeżeli okaże się, że produkcja faktycznie radzi sobie gorzej, na rynkach akcji będziemy mogli spodziewać się krótkoterminowej korekty – jedna publikacja nie wystarczy jednak do trwałego odwrócenia trendu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)