Zwiększona zmienność i run na banki w nowym stylu sprawiły, że Francja, Hiszpania, Włochy i Belgia ogłosiły zakazy krótkiej sprzedaży niektórych akcji z sektora finansowego, starając się powstrzymać upust krwi, który inwestorzy zafundowali im na europejskich giełdach.
Poza tym mieliśmy stosunkowo spokojną noc, ponieważ S&P znajdował się na jednokierunkowej drodze w górę – Ci z Was, którzy zgodnie z moją wczorajszą radą kupili indeks w dołku i wytrzymali jazdę w górę aż do punktu zwrotnego, z pewnością przyzwoicie zarobili.
Na froncie walutowym zasadniczo mamy obecnie do czynienia z dominującym wpływem akcji zarówno na same waluty, jak i na rynek walutowy. Niewątpliwie mieliśmy wczoraj interesujący dzień w związku powszechnymi pogłoskami o możliwym usztywnieniu kursu franka szwajcarskiego do euro – decydenci szybko, oczywiście, zaprzeczyli, jednak udało im się osiągnąć zamierzony cel, ponieważ szwajcarska waluta sporo straciła. Spadki będą wszakże jedynie tymczasowe, dopóki nie usłyszymy czegoś bardziej konkretnego...
Dziś poznamy sprzedaż detaliczną w Stanach Zjednoczonych oraz indeksy University of Michigan – w obydwu przypadkach prawdopodobnie zobaczymy potwierdzenie tego, o czym wielki zły Ben mówił we wtorek wieczorem, czyli poważnego niedomagania gospodarki Stanów Zjednoczonych.
W tym tygodniu to tyle z mojej strony – mamy piątek, więc trudno formułować wartościowe prognozy. Być może zatem najlepszym pomysłem byłoby w tym momencie opuszczenie rynku – sugeruję, że parę dni wytchnienia z pewnością dobrze nam zrobi.
piątek, 12 sierpnia 2011
Blog Vekslera: Czy zakazy krótkiej sprzedaży powstrzymają krwawienie rynku?
Zwiększona zmienność i run na banki w nowym stylu sprawiły, że Francja, Hiszpania, Włochy i Belgia ogłosiły zakazy krótkiej sprzedaży niektórych akcji z sektora finansowego, starając się powstrzymać upust krwi, który inwestorzy zafundowali im na europejskich giełdach.
Poza tym mieliśmy stosunkowo spokojną noc, ponieważ S&P znajdował się na jednokierunkowej drodze w górę – Ci z Was, którzy zgodnie z moją wczorajszą radą kupili indeks w dołku i wytrzymali jazdę w górę aż do punktu zwrotnego, z pewnością przyzwoicie zarobili.
Na froncie walutowym zasadniczo mamy obecnie do czynienia z dominującym wpływem akcji zarówno na same waluty, jak i na rynek walutowy. Niewątpliwie mieliśmy wczoraj interesujący dzień w związku powszechnymi pogłoskami o możliwym usztywnieniu kursu franka szwajcarskiego do euro – decydenci szybko, oczywiście, zaprzeczyli, jednak udało im się osiągnąć zamierzony cel, ponieważ szwajcarska waluta sporo straciła. Spadki będą wszakże jedynie tymczasowe, dopóki nie usłyszymy czegoś bardziej konkretnego...
Dziś poznamy sprzedaż detaliczną w Stanach Zjednoczonych oraz indeksy University of Michigan – w obydwu przypadkach prawdopodobnie zobaczymy potwierdzenie tego, o czym wielki zły Ben mówił we wtorek wieczorem, czyli poważnego niedomagania gospodarki Stanów Zjednoczonych.
W tym tygodniu to tyle z mojej strony – mamy piątek, więc trudno formułować wartościowe prognozy. Być może zatem najlepszym pomysłem byłoby w tym momencie opuszczenie rynku – sugeruję, że parę dni wytchnienia z pewnością dobrze nam zrobi.
Poza tym mieliśmy stosunkowo spokojną noc, ponieważ S&P znajdował się na jednokierunkowej drodze w górę – Ci z Was, którzy zgodnie z moją wczorajszą radą kupili indeks w dołku i wytrzymali jazdę w górę aż do punktu zwrotnego, z pewnością przyzwoicie zarobili.
Na froncie walutowym zasadniczo mamy obecnie do czynienia z dominującym wpływem akcji zarówno na same waluty, jak i na rynek walutowy. Niewątpliwie mieliśmy wczoraj interesujący dzień w związku powszechnymi pogłoskami o możliwym usztywnieniu kursu franka szwajcarskiego do euro – decydenci szybko, oczywiście, zaprzeczyli, jednak udało im się osiągnąć zamierzony cel, ponieważ szwajcarska waluta sporo straciła. Spadki będą wszakże jedynie tymczasowe, dopóki nie usłyszymy czegoś bardziej konkretnego...
Dziś poznamy sprzedaż detaliczną w Stanach Zjednoczonych oraz indeksy University of Michigan – w obydwu przypadkach prawdopodobnie zobaczymy potwierdzenie tego, o czym wielki zły Ben mówił we wtorek wieczorem, czyli poważnego niedomagania gospodarki Stanów Zjednoczonych.
W tym tygodniu to tyle z mojej strony – mamy piątek, więc trudno formułować wartościowe prognozy. Być może zatem najlepszym pomysłem byłoby w tym momencie opuszczenie rynku – sugeruję, że parę dni wytchnienia z pewnością dobrze nam zrobi.
czwartek, 11 sierpnia 2011
Macro Update: Dziś rynek kieruje się pogłoskami, nie danymi fundamentalnymi
Wydaje się, że dziś znów dużo się będzie działo – kontrakty futures na akcje rosną o 2% po masowej środowej wyprzedaży, w trakcie której inwestorzy najchętniej pozbywali się akcji z sektora finansowego w związku z pogłoskami o problemach Société Générale. Pogłoskami, które zdementowano.
W kalendarzu ekonomicznym inwestorzy nie znajdą dziś zbyt wielu interesujących informacji – możemy się zatem szykować na kolejny dzień spekulacji i plotek.
Bilans handlowy Stanów Zjednoczonych
Oczekuje się, iż bilans handlowy największej gospodarki świata w czerwcu wykaże pewną poprawę – analitycy spodziewają się spadku deficytu do 48 mld dolarów w stosunku do 50,2 mld w maju. Podobnie jak wczorajsze dane o zapasach hurtowych, które rozczarowały wzrostem o 0,6% w stosunku do oczekiwań na poziomie 1%, a także rewizją danych majowych w dół, dane o bilansie handlowym zostały oszacowane w opublikowanym dwa tygodnie temu raporcie o PKB w II kwartale – raport ten może zatem również przyczynić się do rewizji danych o PKB w drugim, sierpniowym raporcie o PKB w II kwartale.
Wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych
Dane o liczbie pierwszych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych szybko zasygnalizowały aktualną słabość gospodarki, rosnąc powyżej 400 tysięcy w drugim tygodniu kwietnia – dotychczas nie udało im się spaść poniżej tego poziomu (po rewizji danych z zeszłego tygodnia), jednak trend sugeruje pewną poprawę, choć przed nami jeszcze długa droga. Mimo że w czerwcu wniosków było przeciętnie 428 tysięcy, w trakcie ostatnich dwóch tygodni ich liczba spadła do 412 tysięcy, osiągając odpowiednio 401 i 400 tysięcy. Analitycy pozostają ostrożni, spodziewając się 405 tysięcy – podobne oczekiwania mają również wobec liczby wniosków o kontynuację zasiłku (mniej więcej bez zmian – 3,725 mln w stosunku do 3,730 w poprzednim okresie).
W kalendarzu ekonomicznym inwestorzy nie znajdą dziś zbyt wielu interesujących informacji – możemy się zatem szykować na kolejny dzień spekulacji i plotek.
Bilans handlowy Stanów Zjednoczonych
Oczekuje się, iż bilans handlowy największej gospodarki świata w czerwcu wykaże pewną poprawę – analitycy spodziewają się spadku deficytu do 48 mld dolarów w stosunku do 50,2 mld w maju. Podobnie jak wczorajsze dane o zapasach hurtowych, które rozczarowały wzrostem o 0,6% w stosunku do oczekiwań na poziomie 1%, a także rewizją danych majowych w dół, dane o bilansie handlowym zostały oszacowane w opublikowanym dwa tygodnie temu raporcie o PKB w II kwartale – raport ten może zatem również przyczynić się do rewizji danych o PKB w drugim, sierpniowym raporcie o PKB w II kwartale.
Wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych
Dane o liczbie pierwszych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych szybko zasygnalizowały aktualną słabość gospodarki, rosnąc powyżej 400 tysięcy w drugim tygodniu kwietnia – dotychczas nie udało im się spaść poniżej tego poziomu (po rewizji danych z zeszłego tygodnia), jednak trend sugeruje pewną poprawę, choć przed nami jeszcze długa droga. Mimo że w czerwcu wniosków było przeciętnie 428 tysięcy, w trakcie ostatnich dwóch tygodni ich liczba spadła do 412 tysięcy, osiągając odpowiednio 401 i 400 tysięcy. Analitycy pozostają ostrożni, spodziewając się 405 tysięcy – podobne oczekiwania mają również wobec liczby wniosków o kontynuację zasiłku (mniej więcej bez zmian – 3,725 mln w stosunku do 3,730 w poprzednim okresie).
środa, 10 sierpnia 2011
Macro Update: FOMC – coś dla każdego
Po wczorajszym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) zadowolone mogą być zarówno jastrzębie, jak i gołębie, ponieważ decydenci banku centralnego co prawda nie zainicjowali trzeciej rundy QE, ale obiecali utrzymywać niskie stopy procentowe tak długo, jak będzie to możliwe.
FOMC obiecuje niskie stopy „na zawsze”
Wziąwszy pod uwagę, jakim fiaskiem zakończyły się pierwsza i druga runda QE, członkom FOMC należą się wyrazy uznania za to, że nie okazali się w gorącej wodzie kąpani i nie zdecydowali się na natychmiastowe wprowadzenie rundy trzeciej. Z drugiej strony, obiecali utrzymać stopy na niskim poziomie przynajmniej do połowy 2013 r. (przy trzech głosach sprzeciwu), wysyłając wyraźny sygnał świadczący o tym, że ich zdaniem w trakcie najbliższych kilku lat gospodarka nie będzie zmierzać w żadnym wyraźnie określonym kierunku – dlatego też nadal używają swojej (dość nieskutecznej, a naszym zdaniem nawet dość szkodliwej) broni w postaci niskich stóp.
Po przedstawieniu oświadczenia zaczęło pojawiać się coraz więcej pogłosek o trzeciej rundzie QE, ponieważ dane nadal rozczarowują, a na rynkach panuje chaos – dlaczego jednak FOMC miałby wdrożyć ją tak szybko? Chociaż inflacja bazowa rośnie, oczekiwania inflacyjne spadają – również rentowności w ostatnim tygodniu stabilnie spadały, gdy problemy USA i strefy euro z zadłużeniem sprawiły, że inwestorzy zaczęli masowo kierować się w kierunku bezpiecznych przystani (pamiętajmy, że rating Stanów Zjednoczonych obniżono o jeden punkt – do obligacji śmieciowych jeszcze naprawdę daleko!).
Dane gospodarcze
Dane o zapasach hurtowych ze Stanów Zjednoczonych, choć z pewnością dla większości uczestników rynku nie będą najbardziej ekscytujące, pozwolą nam poznać czerwcowy stan zapasów hurtowników, który zwykle stanowi około jednej czwartej wszystkich zapasów.
FOMC obiecuje niskie stopy „na zawsze”
Wziąwszy pod uwagę, jakim fiaskiem zakończyły się pierwsza i druga runda QE, członkom FOMC należą się wyrazy uznania za to, że nie okazali się w gorącej wodzie kąpani i nie zdecydowali się na natychmiastowe wprowadzenie rundy trzeciej. Z drugiej strony, obiecali utrzymać stopy na niskim poziomie przynajmniej do połowy 2013 r. (przy trzech głosach sprzeciwu), wysyłając wyraźny sygnał świadczący o tym, że ich zdaniem w trakcie najbliższych kilku lat gospodarka nie będzie zmierzać w żadnym wyraźnie określonym kierunku – dlatego też nadal używają swojej (dość nieskutecznej, a naszym zdaniem nawet dość szkodliwej) broni w postaci niskich stóp.
Po przedstawieniu oświadczenia zaczęło pojawiać się coraz więcej pogłosek o trzeciej rundzie QE, ponieważ dane nadal rozczarowują, a na rynkach panuje chaos – dlaczego jednak FOMC miałby wdrożyć ją tak szybko? Chociaż inflacja bazowa rośnie, oczekiwania inflacyjne spadają – również rentowności w ostatnim tygodniu stabilnie spadały, gdy problemy USA i strefy euro z zadłużeniem sprawiły, że inwestorzy zaczęli masowo kierować się w kierunku bezpiecznych przystani (pamiętajmy, że rating Stanów Zjednoczonych obniżono o jeden punkt – do obligacji śmieciowych jeszcze naprawdę daleko!).
Dane gospodarcze
Dane o zapasach hurtowych ze Stanów Zjednoczonych, choć z pewnością dla większości uczestników rynku nie będą najbardziej ekscytujące, pozwolą nam poznać czerwcowy stan zapasów hurtowników, który zwykle stanowi około jednej czwartej wszystkich zapasów.
Wiadomości FX: Fed obiecuje łatwy pieniądz do połowy 2013 – czy to wystarczy?
Pełni nadziei (?) inwestorzy z uwagą wyczekiwali wyników wczorajszego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) po dziesięciodniowym pogromie na światowych rynkach akcji. Przed komunikatem zdążyły się one jednak ustabilizować, chociaż frank szwajcarski nadal pełnił rolę głównej bezpiecznej przystani, osiągając rekordowe poziomy w stosunku do euro i dolara. Zasadniczo Rezerwa Federalna zapowiedziała kontynuację polityki ultrałatwego pieniądza do połowy 2013 r., dodając, że wszelkich dodatkowych narzędzi użyje „w razie potrzeby” i po znaczącym obniżeniu prognoz ekonomicznych. Wygląda zatem na to, że trzecia runda QE nie zostanie zainicjowana przesadnie szybko. Obietnica łatwego pieniądza sprawiła, że Wall Street ożyła – DJIA wzrósł o 3,98%, S&P o 4,74%, zaś Nasdaq o 5,29%.
Sesja azjatycka była stosunkowo spokojna – waluty poruszały się w wąskich, poziomych kanałach, zaś dolar amerykański utrzymał się na poziomie wczorajszych minimów. Azjatyckie akcje zachowały się podobnie jak amerykańskie, jednak nadal nie mamy pewności co do tego, czy było to jedynie krótkoterminowe, przejściowe odbicie.
Inwestorzy nadal nie zwracali większej uwagi na publikowane dane, chociaż ostateczne dane o PKB Singapuru w II kwartale faktycznie okazały się nieco lepsze (-6,5% kw./kw. w stosunku do ogłoszonych wcześniej -7,8%, chociaż w opublikowanym w dniu singapurskiego święta narodowego komunikacie obniżono również prognozę wzrostu w 2011 r. z 5–7% do 5–6%). Poznaliśmy też chińskie dane o bilansie handlowym, które okazały się zasadniczo lepsze od oczekiwań.
W trakcie sesji amerykańskiej mieliśmy tylko dane o liczbie wolnych stanowisk pracy i mobilności siły roboczej (JOLT), a także poziomie zapasów hurtowych – inwestorzy zdecydowanie skupiali się na Wall Street, chcąc przekonać się, czy wczorajsze wzrosty były jedynie przejściowe.
Sesja azjatycka była stosunkowo spokojna – waluty poruszały się w wąskich, poziomych kanałach, zaś dolar amerykański utrzymał się na poziomie wczorajszych minimów. Azjatyckie akcje zachowały się podobnie jak amerykańskie, jednak nadal nie mamy pewności co do tego, czy było to jedynie krótkoterminowe, przejściowe odbicie.
Inwestorzy nadal nie zwracali większej uwagi na publikowane dane, chociaż ostateczne dane o PKB Singapuru w II kwartale faktycznie okazały się nieco lepsze (-6,5% kw./kw. w stosunku do ogłoszonych wcześniej -7,8%, chociaż w opublikowanym w dniu singapurskiego święta narodowego komunikacie obniżono również prognozę wzrostu w 2011 r. z 5–7% do 5–6%). Poznaliśmy też chińskie dane o bilansie handlowym, które okazały się zasadniczo lepsze od oczekiwań.
W trakcie sesji amerykańskiej mieliśmy tylko dane o liczbie wolnych stanowisk pracy i mobilności siły roboczej (JOLT), a także poziomie zapasów hurtowych – inwestorzy zdecydowanie skupiali się na Wall Street, chcąc przekonać się, czy wczorajsze wzrosty były jedynie przejściowe.
wtorek, 9 sierpnia 2011
Macro Update: Czy Fed na posiedzeniu FOMC zaprezentuje jeszcze bardziej gołębią retorykę?
Kontrakty futures na akcje rosną dziś rano o 1% przed decyzją Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych, i to pomimo tego że agencja Standard & Poor's dołożyła wszelkich starań, aby temu zapobiec. Od Rezerwy Federalnej oczekuje się złagodzenia retoryki w obliczu niedawnej lawiny kiepskich danych oraz nieciekawej sytuacji na rynkach.
Decyzja FOMC w sprawie stóp procentowychS&P 500 zanurkował wczoraj o 6,7%, co było największym dziennym spadkiem od 1 grudnia 2008 r., kiedy to spadł o ponad 8% – dziś jednak indeks ten pozostaje zasadniczo niezmieniony, ponieważ rynki przygotowują się na odpowiedź Fedu. Koszmarny raport o PKB sprzed kilku tygodni wywołał szereg obniżek prognoz PKB – analitycy spodziewają się obecnie wzrostu o zaledwie 2,5% w tym roku. Stopa bezrobocia, w rezultacie kiepskich prognoz rozwoju gospodarczego, najprawdopodobniej zgodnie z naszymi oczekiwaniami pozostanie wysoka. Cieszyć powinniśmy się z obecnego trendu rentowności i oczekiwań inflacyjnych, a gdyby tylko inflacja bazowa przestała rosnąć, Fed miałby rozwiązane ręce.
Standard & Poor's kontynuuje obniżanie ratingów
Ta powszechnie krytykowana za obniżenie ratingu Stanów Zjednoczonych agencja poszła za ciosem, obniżając ratingi sponsorowanych przez rząd przedsiębiorstw Fannie Mae i Freddie Mac. Uciec siepaczom nie udało się nawet Berkshire Hathaway pana Warrena „Stany Zjednoczone zasługują na poczwórne A” Buffeta, w przypadku którego S&P obniżyła perspektywę do negatywnej. Które państwo podąży teraz za Stanami? Dobrym kandydatem wydaje się Francja, a w rezultacie również francuskie banki.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Blog Vekslera: Czy zbliżamy się do krawędzi? Rynek potrzebuje rozwiązania strukturalnego
Krawędź przepaści nigdy nie była tak blisko – w trakcie ostatnich 15 lat z pewnością zbliżyliśmy się do niej pięć czy sześć razy, ale dopiero teraz mamy naprawdę dobry widok w dół.
Jeżeli chodzi o głównych graczy, to dziś mamy szanse na kolejne rekordy złota, tym razem w okolicach 1700 – umacniają się też frank szwajcarski i jen, chociaż obecnie nabywcy muszą liczyć się z poważną groźbą interwencji banków centralnych.
Do najważniejszych wydarzeń weekendu zaliczyć możemy tymczasem oficjalną zmianę stanowiska EBC, który oświadczył, że będzie teraz skupować hiszpańskie i włoskie obligacje, starając się powstrzymać rozwój kryzysu, a także zapewnić rynkowi płynność i zagwarantować jego stabilność. Wiecie może, czy S&P przyznaje EBC jakiś oficjalny rating? Czy europejskie QE pod inną nazwą to nie QE?
I wreszcie najważniejsze: czy to naprawdę ma jeszcze jakieś znaczenie? Bynajmniej nie chcę tu powiedzieć, że jesteśmy wszyscy skazani na totalną zagładę – wprost przeciwnie, sugeruję raczej, że z podobnymi sytuacjami mieliśmy już do czynienia (ostatni raz, oczywiście, trzy lata temu). Obecnie różnica polega jednak na tym, że tym razem można mieć nadzieję na wprowadzenie jakichś zmian strukturalnych...
W odniesieniu do dzisiejszego rynku spodziewam się, że nie zabraknie płynności, a przepływy kapitału będą bardzo nieregularne. Załóżcie zatem kaski, a jeśli jesteście w stanie uniknąć rynku, sugeruję, byście wstrzymali się z grą na kilka dni.
Dziś nie mam już zbyt dużo do dodania, ale śledźcie mnie na Twitterze (@KenVeksler)!
Jeżeli chodzi o głównych graczy, to dziś mamy szanse na kolejne rekordy złota, tym razem w okolicach 1700 – umacniają się też frank szwajcarski i jen, chociaż obecnie nabywcy muszą liczyć się z poważną groźbą interwencji banków centralnych.
Do najważniejszych wydarzeń weekendu zaliczyć możemy tymczasem oficjalną zmianę stanowiska EBC, który oświadczył, że będzie teraz skupować hiszpańskie i włoskie obligacje, starając się powstrzymać rozwój kryzysu, a także zapewnić rynkowi płynność i zagwarantować jego stabilność. Wiecie może, czy S&P przyznaje EBC jakiś oficjalny rating? Czy europejskie QE pod inną nazwą to nie QE?
I wreszcie najważniejsze: czy to naprawdę ma jeszcze jakieś znaczenie? Bynajmniej nie chcę tu powiedzieć, że jesteśmy wszyscy skazani na totalną zagładę – wprost przeciwnie, sugeruję raczej, że z podobnymi sytuacjami mieliśmy już do czynienia (ostatni raz, oczywiście, trzy lata temu). Obecnie różnica polega jednak na tym, że tym razem można mieć nadzieję na wprowadzenie jakichś zmian strukturalnych...
W odniesieniu do dzisiejszego rynku spodziewam się, że nie zabraknie płynności, a przepływy kapitału będą bardzo nieregularne. Załóżcie zatem kaski, a jeśli jesteście w stanie uniknąć rynku, sugeruję, byście wstrzymali się z grą na kilka dni.
Dziś nie mam już zbyt dużo do dodania, ale śledźcie mnie na Twitterze (@KenVeksler)!
Subskrybuj:
Posty (Atom)