Wczoraj wszystko leciało na łeb (cóż, wszystko oprócz złota, oczywiście) w ślad za amerykańskim rynkiem akcji, który dał nura pod same bramy piekieł (osiągając prawie dokładnie te poziomy, o których pisałem w ostatnim artykule) – nikogo to jednak szczególnie nie zszokowało, ponieważ nadzieja od dawna jest dobrem deficytowym...
W przypadku EURUSD spodziewam się 1,4330/50 jako dzisiejszego limitu wzrostów – sądzę też, że trudno będzie oszukać przeznaczenie, które czai się w okolicach 1,4170. Najpierw, rzecz jasna, trzeba będzie pokonać poziom wsparcia i stopy na 1,4230, ale... moim zdaniem to akurat nie powinno okazać się zbyt trudne. Wśród graczy nadal panują ponure nastroje, a wszystkie europejskie indeksy wyglądają tak, jakby cierpiały na bulimię – możemy się zatem spodziewać gwałtownych spadków.
Na Kablu sporo się zmienia – ostatnie pogłoski sugerują, że jego niedawne umocnienie może być związane z aktywnością na rynku fuzji i przejęć, jednak potwierdzeniem dalszych spadków będzie dopiero sygnalizujące konsolidację przełamanie 1,6450 (i najlepiej zamknięcie na wykresie godzinowym poniżej tego poziomu). Spodziewam się, że prędzej czy później dojdziemy do 1,6330.
Para AUDUSD nieco wczoraj straciła, a dziś rano również nie wygląda najlepiej... Najbliższy cel spadków to obecnie dopiero 1,0250/80, jednak z uwagi na sytuację na światowych rynkach wcale nie jestem przekonany, że jego osiągnięcie powstrzymałoby dalszy rozlew krwi.
Dziś piątek – dziś też na dwa tygodnie żegnam się ze swoim biurkiem, a zatem załóżcie kaski i jeśli nie jesteście zaangażowani na rynku, najlepiej nie zajmujcie żadnych pozycji przed weekendem.
Życzę Wam wszystkim miłego weekendu i dużo szczęścia, kiedy mnie nie będzie.
Gdyby jednak zaczęło Wam brakować starego Kena, znajdziecie mnie na Twitterze (@KenVeksler).
piątek, 19 sierpnia 2011
Macro Update: Dzień po masakrze – kanadyjska inflacja na deser
Choć wczorajsze publikacje ekonomiczne naprawdę mogły wywołać chaos – co zresztą uczyniły – dzisiejszy kalendarz jest raczej spokojny. Musimy zadowolić kanadyjską inflacją CPI, w przypadku której analitycy spodziewają się przyspieszenia.
Kanadyjska inflacja bazowa CPI
Mówi się, że ceny konsumenckie w lipcu ponownie wzrosły o 0,2% m/m – inflacja CPI powinna zatem wzrosnąć do 2,8% r/r. Wzrost cen nieuwzględniający najbardziej zmiennych komponentów ma przyspieszyć do 1,6% w stosunku do lipca 2010 r. (czerwcowa inflacja r/r wyniosła 1,3%).
Gubernator Banku Kanady przyznał już tymczasem, że w krótkim terminie inflacja najprawdopodobniej utrzyma się powyżej górnego limitu wyznaczonej przez Bank strefy komfortu na poziomie 3%, jednak na razie nie można liczyć na podniesienie stóp (ostatnią podwyżkę mieliśmy we wrześniu 2010 r.), ponieważ obawy związane ze światowym wzrostem gospodarczym przeważają nad presją inflacyjną.
Kanadyjska inflacja bazowa CPI
Mówi się, że ceny konsumenckie w lipcu ponownie wzrosły o 0,2% m/m – inflacja CPI powinna zatem wzrosnąć do 2,8% r/r. Wzrost cen nieuwzględniający najbardziej zmiennych komponentów ma przyspieszyć do 1,6% w stosunku do lipca 2010 r. (czerwcowa inflacja r/r wyniosła 1,3%).
Gubernator Banku Kanady przyznał już tymczasem, że w krótkim terminie inflacja najprawdopodobniej utrzyma się powyżej górnego limitu wyznaczonej przez Bank strefy komfortu na poziomie 3%, jednak na razie nie można liczyć na podniesienie stóp (ostatnią podwyżkę mieliśmy we wrześniu 2010 r.), ponieważ obawy związane ze światowym wzrostem gospodarczym przeważają nad presją inflacyjną.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Wiadomości FX: Sesja azjatycka – zwycięstwo niepewności
Sesja azjatycka była stosunkowo spokojna, chociaż niezbyt przekonujące zakończenie sesji amerykańskiej przyczyniło się do pewnego wzrostu awersji do ryzyka. Para EURUSD powróciła poniżej 1,44 po opublikowanym w Wall Street Journal artykule, zgodnie z którym Fed i regulatorzy państwowi, starając się odizolować system bankowy Stanów Zjednoczonych od kryzysu dłużnego strefy euro, intensyfikują inspekcje w amerykańskich oddziałach europejskich banków, żądając więcej informacji i gwarancji pewnego dostępu do wystarczającego finansowania codziennej działalności.
Poza tym do najważniejszych danych zaliczyć mogliśmy japońskie lipcowe saldo handlu zagranicznego, z którego wynika, że pomimo iż kraj nadal odbija się po marcowych katastrofach, pojawiają się również oznaki świadczące o tym, że sektor handlowy może spowalniać. Eksport towarów handlowych wzrósł o 0,8% m/m, przy czym zmalał eksport zarówno do Chin, jak i do Stanów Zjednoczonych – mamy też spadek o 3,3% r/r, czyli nieco gorzej od oczekiwań, być może w związku z umocnieniem się jena.
Wśród pozostałych danych mamy chiński raport o lipcowej inflacji cen nieruchomości mieszkalnych informujący o wzroście cen domów w Pekinie o 1,9% r/r, czyli wolniejszym niż w czerwcu (2,2%) – ceny w Szanghaju wzrosły jednak o 2,5% r/r, czyli więcej niż miesiąc wcześniej.
Wall Street podjęła próbę odbicia, jednak optymizm szybko wygasł, w rezultacie czego pod koniec wczorajszej sesji waluty ryzykowne spadły w stosunku do wewnątrzsesyjnych maksimów, a poziom azjatyckiego otwarcia okazał się dość zbliżony do wczorajszego zamknięcia.
W trakcie pełnej wydarzeń sesji północnoamerykańskiej będziemy dziś mieć kanadyjskie wskaźniki wyprzedzające i sprzedaż hurtową, a także inflację CPI, cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks oczekiwań gospodarczych i zaufania konsumentów Bloomberg, wskaźniki wyprzedzające, indeks filadelfijskiego Fedu oraz sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku wtórnym. Na dziś zaplanowano również wystąpienie reprezentującego Fed Williama Dudleya.
Poza tym do najważniejszych danych zaliczyć mogliśmy japońskie lipcowe saldo handlu zagranicznego, z którego wynika, że pomimo iż kraj nadal odbija się po marcowych katastrofach, pojawiają się również oznaki świadczące o tym, że sektor handlowy może spowalniać. Eksport towarów handlowych wzrósł o 0,8% m/m, przy czym zmalał eksport zarówno do Chin, jak i do Stanów Zjednoczonych – mamy też spadek o 3,3% r/r, czyli nieco gorzej od oczekiwań, być może w związku z umocnieniem się jena.
Wśród pozostałych danych mamy chiński raport o lipcowej inflacji cen nieruchomości mieszkalnych informujący o wzroście cen domów w Pekinie o 1,9% r/r, czyli wolniejszym niż w czerwcu (2,2%) – ceny w Szanghaju wzrosły jednak o 2,5% r/r, czyli więcej niż miesiąc wcześniej.
Wall Street podjęła próbę odbicia, jednak optymizm szybko wygasł, w rezultacie czego pod koniec wczorajszej sesji waluty ryzykowne spadły w stosunku do wewnątrzsesyjnych maksimów, a poziom azjatyckiego otwarcia okazał się dość zbliżony do wczorajszego zamknięcia.
W trakcie pełnej wydarzeń sesji północnoamerykańskiej będziemy dziś mieć kanadyjskie wskaźniki wyprzedzające i sprzedaż hurtową, a także inflację CPI, cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks oczekiwań gospodarczych i zaufania konsumentów Bloomberg, wskaźniki wyprzedzające, indeks filadelfijskiego Fedu oraz sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku wtórnym. Na dziś zaplanowano również wystąpienie reprezentującego Fed Williama Dudleya.
środa, 17 sierpnia 2011
Wiadomości FX: CHF – nadszedł czas na decyzje; oczy inwestorów zwrócone na SNB
Na konferencji prasowej Angeli Merkel i Nicholasa Sarkozy’ego przedstawiono mnóstwo propozycji dotyczących przyszłych zobowiązań, jednak zasadniczo nie powiedziano niczego nowego o możliwych rozwiązaniach problemów z zadłużeniem państw UE, funduszu pomocowym EFSF czy wspólnych euroobligacjach.
Wczoraj kurs euro nadal był bardzo zmienny, zaś opublikowane rano rozczarowujące dane o PKB Niemiec i całej strefy euro przyczyniły się do jego początkowych spadków. Niemiecka gospodarka zdołała w II kwartale wzrosnąć o zaledwie 0,1% kw./kw. (dane dotyczące I kwartału również zrewidowano w dół z 1,5% do 1,3%), podczas gdy strefa euro odnotowała 0,2% wzrostu kw./kw. w stosunku do 0,8% w poprzednim kwartale.
Na rynku franka szwajcarskiego utrzymywała się nerwowość przed dzisiejszym posiedzeniem Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) – w związku z pogłoskami o tym, że SNB sprawdza ceny na rynku kontraktów forward, szczególnie zmienny był kurs EURCHF. Funt brytyjski rósł wraz z brytyjskimi cenami – inflacja, która w lipcu miała się wyjątkowo dobrze, osiągnęła 4,4% r/r w stosunku do 4,2% miesiąc wcześniej i oczekiwań na poziomie 4,3%.
Na froncie danych amerykańskich liczba rozpoczętych budów nieruchomości mieszkalnych okazała się nieco lepsza od oczekiwań, jednak pozwolenia na budowę rozczarowały. Produkcja przemysłowa zaskoczyła, prawie dwukrotnie przekraczając oczekiwania (+0,9% w stosunku do 0,4% miesiąc wcześniej i oczekiwań na poziomie 0,5%) dzięki poprawie sytuacji w wielu sektorach – lepsze od prognoz okazało się również wykorzystanie zdolności produkcyjnych, które osiągnęło 77,5% w stosunku do skorygowanego w górę lipcowego wyniku na poziomie 76,9%. Pozytywne dane nie wystarczyły jednak, by pomóc kiepskim kursom akcji z sektora finansowego, które ucierpiały na skutek braku efektów ostatniego szczytu UE. Akcje przerwały też trwającą od trzech dni serię wzrostów – DJIA spadł o 0,67%, S&P o 0,97%, zaś Nasdaq o 1,24%.
Dziś warto pamiętać o posiedzeniach szwajcarskiego rządu i banku centralnego, które mogą skutkować ustaleniem docelowego kursu franka. W trakcie sesji północnoamerykańskiej poznamy liczbę wniosków o hipoteki w Stanach Zjednoczonych według MBA, a także lipcową inflację producencką PPI – Kanadyjczycy poinformują tymczasem o swoich transakcjach na międzynarodowym rynku papierów wartościowych, a na deser otrzymamy przemówienie reprezentującego Fed Fishera.
Macro Update: Inflacja CPI w strefie euro zwalnia, PPI w USA nadal rośnie
Do najważniejszych publikacji zaliczyć dziś możemy dane o inflacji zarówno ze strefy euro, jak i ze Stanów Zjednoczonych – w przypadku tych pierwszych oczekuje się spowolnienia, choć inwestorzy będą zwracać uwagę również na szwajcarski rząd i bank centralny.
Czy inflacja CPI w strefie euro ponownie spowolni?
Po osiągnięciu w kwietniu szczytu na poziomie 2,8% inflacja CPI zarówno w maju, jak i w czerwcu osiągnęła 2,7%, jednak obecnie analitycy spodziewają się kolejnego spadku do 2,5% – w połączeniu ze wczorajszym kiepskim raportem o PKB sprawia to, że EBC po raz kolejny w ciągu trzech lat wychodzi na głupca (stopy podniósł również w lipcu 2008 r., kiedy świat stał na krawędzi recesji). Sytuacja nie jest jeszcze tak groteskowa, jak ostatnio, ale porównanie nie jest bezzasadne nawet jeśli tym razem nie spodziewamy się globalnej recesji.
Ceny producentów w Stanach Zjednoczonych
Analitycy spodziewają się, że ceny na poziomie producentów wzrosły w lipcu o marne 0,1% (0,2% w przypadku dóbr podstawowych). Dzisiejszy raport o cenach importu ujawnił, że w lipcu wzrosły one o 0,3% (bez korekty sezonowej), podczas gdy stopa roczna skoczyła do 14%, co sugeruje, że producenci nadal będą musieli radzić sobie z presją inflacyjną –jak widać z poniższego wykresu, szereg danych o cenach importu wykazuje wysoką korelację z cenami producentów.
Po osiągnięciu w kwietniu szczytu na poziomie 2,8% inflacja CPI zarówno w maju, jak i w czerwcu osiągnęła 2,7%, jednak obecnie analitycy spodziewają się kolejnego spadku do 2,5% – w połączeniu ze wczorajszym kiepskim raportem o PKB sprawia to, że EBC po raz kolejny w ciągu trzech lat wychodzi na głupca (stopy podniósł również w lipcu 2008 r., kiedy świat stał na krawędzi recesji). Sytuacja nie jest jeszcze tak groteskowa, jak ostatnio, ale porównanie nie jest bezzasadne nawet jeśli tym razem nie spodziewamy się globalnej recesji.
Analitycy spodziewają się, że ceny na poziomie producentów wzrosły w lipcu o marne 0,1% (0,2% w przypadku dóbr podstawowych). Dzisiejszy raport o cenach importu ujawnił, że w lipcu wzrosły one o 0,3% (bez korekty sezonowej), podczas gdy stopa roczna skoczyła do 14%, co sugeruje, że producenci nadal będą musieli radzić sobie z presją inflacyjną –jak widać z poniższego wykresu, szereg danych o cenach importu wykazuje wysoką korelację z cenami producentów.
wtorek, 16 sierpnia 2011
Macro Update: Czy PKB strefy euro rozczaruje?
Po powolnym początku tygodnia dziś zwiększamy tempo dzięki sporej ilości danych ekonomicznych, a także zaplanowanemu spotkaniu Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy’ego. Strefa euro opublikuje dziś pierwsze oszacowanie PKB w II kwartale, podczas gdy Stany Zjednoczone mają zaprezentować lipcowe dane o produkcji przemysłowej.
Czy PKB strefy euro rozczaruje?
Uwaga: wykres przedstawia produkcję półrocze do półrocza, nie rok do roku.
Czy PKB strefy euro rozczaruje?
Po zupełnie nijakim, zerowym wzroście gospodarczym we Francji w II kwartale (opublikowanym w zeszłym tygodniu) mieliśmy dane o miernym rozwoju Niemiec, których PKB w II kwartale wzrósł zaledwie o 0,1% – i to po zrewidowanym w dół wzroście o 1,3% w kwartale pierwszym. Te dwa kraje odpowiadają za ponad połowę aktywności gospodarczej w unii monetarnej, a osiągnięte przez nie wyniki sugerują, że obecna prognoza wzrostu PKB strefy euro na poziomie 0,3% może być nieco zbyt optymistyczna.
Produkcja przemysłowa w Stanach Zjednoczonych solidnie wzrośnie pomimo słabego indeksu ISM sektora produkcyjnego?
Lipcowy odczyt indeksu ISM sektora produkcyjnego na poziomie zaledwie 50,9, czyli najniższym od lipca 2009 r., pierwszego miesiąca oficjalnego wzrostu amerykańskiego PKB, tylko nasilił powszechne obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym. My jednak nadal spodziewamy się, że w drugim półroczu gospodarka będzie się raczej powoli rozwijać niż wpadać w nową recesję – nieco optymistycznych wiadomości możemy dziś otrzymać właśnie z sektora produkcyjnego, w przypadku którego analitycy spodziewają się wzrostu o 0,5%.
Uwaga: wykres przedstawia produkcję półrocze do półrocza, nie rok do roku.
Aktualizacja: Hiszpania opublikowała właśnie zgodny z oczekiwaniami raport o PKB, informując o wzroście 0,2% kw./kw. (0,7% r/r).
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Commodity Update: Towary - stabilizacja po pogromie
Ole S. Hansen, Starszy doradca klienta
W minionym tygodniu utrzymywała się podwyższona zmienność wszystkich znaczących klas aktywów, ponieważ kryzys dłużny po obydwu stronach Atlantyku w połączeniu ze spowalniającą gospodarką sprawił, że inwestorzy zaczęli tracić nerwy. Rynek stara się obecnie stwierdzić, czy w niektórych krajach pojawi się drugie dno recesji, co niewątpliwie byłoby złą wiadomością zarówno dla akcji, jak i dla obligacji.
Poniższy wykres daje pewien obraz zmian na niektórych najważniejszych rynkach od momentu wycofania quantitative easing. Aktywa bardziej ryzykowne, takie jak akcje i ropa naftowa, ucierpiały, gdy inwestorzy przerzucili się na złoto i franka szwajcarskiego. Tego ostatniego powszechnie uważa się obecnie za przewartościowanego o 40%, zaś skutki tej sytuacji są raczej ewidentne – widać to choćby po korkach w graniczących ze Szwajcarią regionach Niemiec i Francji, dokąd Helweci masowo udają się na zakupy.
Indeks Reuters Jefferies CRB odbił się po wcześniejszych stratach i zakończył tydzień prawie bez zmian, ponieważ wzrosty cen metali szlachetnych i zbóż zrekompensowały spadki cen surowców energetycznych i metali bazowych.
Ropa WTI odnotowuje korektę o 1/3, a następnie odbija się od dna
Złoto: parytet z platyną
Cena złota osiągnęła nowy nominalny rekord powyżej 1800 dolarów, osiągając najlepszy tygodniowy wynik od stycznia 2009 r.
Gdy złoto osiągało nowe szczyty, srebro nie było w stanie za nim nadążyć i wraz z platyną musiało zaakceptować porażkę. Stosunek ceny złota do srebra osiągnął najwyższy poziom od sześciu miesięcy, zaś cena platyny dopiero po raz trzeci od piętnastu lat na krótko zrównała się z ceną złota.
Podwyżka wymaganych depozytów na rynku złota – a to dopiero początek
Obsługująca nowojorskie kontrakty futures na złoto giełda CME podniosła wymagany depozyt zabezpieczający dla posiadaczy kontraktów na 100 uncji o 22% do 5500 dolarów. Nadal stanowi to jednak tylko 3,1% wartości kontraktu, zaś wziąwszy pod uwagę obecną zmienność wewnątrzsesyjną, można się spodziewać dalszego zaostrzania wymogów dotyczących depozytu – w rezultacie (przynajmniej krótkoterminowo) maleje potencjał wzrostów, ponieważ niektórzy traderzy mogą zostać zmuszeni do zmniejszenia zaangażowania.
Zaskakujący raport o plonach śle ceny w górę
W lipcu w niektórych częściach Środkowego Zachodu, głównego regionu upraw, odnotowano najwyższe temperatury od pół wieku – w rezultacie ucierpiały plony. Ceny soi i kukurydzy (zwłaszcza tej ostatniej) zareagowały ostrymi wzrostami, co sygnalizuje wyższe ceny żywności w najbliższych miesiącach. Kukurydza od początku roku zdrożała najbardziej – trzeba za nią zapłacić o 27% więcej, co oznacza, że drożała o mniej więcej 3% szybciej niż złoto i srebro.
W sytuacji, w której różnica cen między kukurydzą i pszenicą z dostawą w grudniu została praktycznie wyeliminowana, należy spodziewać się drożejącej pszenicy, którą hodowcy zwierząt mają zamiar karmić swoich podopiecznych, rezygnując jednocześnie z kosztownej kukurydzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)