Mads Kofoed, Macro Strategist, SAXO BANK
Po kilku dniach wzrostów w oczekiwaniu na piątkową deklarację przewodniczącego Rezerwy Federalnej Bena Bernanke w sprawie ewentualnej trzeciej rundy Quantitative Easing dziś wracają spadki związane z wczorajszym obniżeniem przez agencję Moody’s ratingu Japonii z Aa3 do Aa2. Japońskie władze poszły o krok dalej i ogłosiły plany osłabienia jena, jednak ta osobliwa współpraca przyniosła raczej marne skutki, ponieważ cross USDJPY powrócił do wczorajszych dołków.
Moody’s obniża rating Japonii
Powód? Decyzja agencji motywowana jest „wysokimi deficytami budżetowymi i ciągłym wzrostem długu publicznego od czasu globalnej recesji z 2009 r.”
Czy zamówienia dóbr trwałych odbiją się w ślad za zamówieniami w transporcie?
Sytuacja przypomina obecnie tę sprzed roku, kiedy sektor produkcyjny w Stanach Zjednoczonych również wykazywał oznaki spowolnienia, rynki obawiały się początku kolejnej recesji, zaś przewodniczący Bernanke przygotowywał się do wystąpienia w Jackson Hole, w trakcie którego zapowiedział drugą rundę QE. W tym roku występują bardzo podobne tendencje – produkcja spowalnia i mówi się o kolejnej rundzie programu QE.
Pomimo spadku indeksu sektora produkcyjnego ISM z 55,3 w czerwcu do zaledwie 50,9, czyli na granicę obszaru recesyjnego, produkcja przemysłowa obroniła się i wypracowała w lipcu bardzo przyzwoity wzrost o 0,9% m/m. Dziś mamy też lipcowy raport o zamówieniach dóbr trwałych, w przypadku którego oczekuje się potwierdzenia przyzwoitych wyników przemysłu – analitycy spodziewają się poprawy o 2%. Rynki martwią się jednak, że wzrost wiąże się wyłącznie z transportem, ponieważ bez tego sektora indeks ma spaść o 0,5%.
środa, 24 sierpnia 2011
wtorek, 23 sierpnia 2011
23/8 Wiadomości FX: Waluty stabilne, ale złoto odnotowuje potknięcie powyżej 1900
Andrew Robinson, Senior Forex Analyst, Saxo Bank
Wczoraj mieliśmy stosunkowo spokojną sesję – większość par walutowych poruszała się w wąskich, poziomych kanałach, przy czym w przeciwieństwie do zeszłego tygodnia dało się zaobserwować pewną tendencję do wycofywania się z bezpiecznych przystani. Najlepiej radziło sobie złoto, które ostatecznie przekroczyło 1900 dolarów za uncję, dodatkowo wspierając dolara australijskiego. Mocne waluty, takie jak frank szwajcarski i jen, dość miernie zareagowały na kolejne ostrzeżenia rządzących – zwłaszcza leniwie poruszający się w bardzo wąskim, poziomym kanale cross USDJPY bynajmniej nie miał ochoty na spadki.
Na amerykańskim froncie danych mieliśmy kiepski indeks aktywności gospodarczej Fedu z Chicago – nie okazał się on jednak tak marny, jak się spodziewano, osiągając -0,06 wobec -0,38 w poprzednim okresie. Udział niespłacanych kredytów hipotecznych w II kwartale tymczasem nieco wzrósł do 8,44% w stosunku do 8,32% w kwartale poprzednim. Sytuacja na Wall Street odrobinę się poprawiła, chociaż poważną czkawkę miał nadal sektor finansowy – CDS-y banków zdrożały pod koniec sesji. DJIA na zamknięciu zyskiwał 0,34%, S&P 0,03%, zaś Nasdaq 0,15%.
Azjaci tymczasem mieli dziś kolejną spokojną sesję, której jedyną gwiazdą okazało się złoto. Osiągnęliśmy nowe maksima nieco poniżej 1912, kiedy pojawiły się wiadomości o tym, że Shanghai Gold Exchange od 26 sierpnia podwyższy depozyty zabezpieczające wymagane w przypadku trzech z oferowanych kontraktów forward na złoto z 11% do 12%, a następnie zwiększy dzienne limity obrotu takimi kontraktami z 7% do 9%.
W trakcie sesji północnoamerykańskiej poznamy kanadyjską sprzedaż detaliczną, sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym w Stanach Zjednoczonych oraz indeks sektora produkcyjnego Fedu z Richmond – pojawi się również indeks zaufania konsumentów w strefie euro. Ponadto zaplanowano wystąpienia reprezntującego Bank Anglii Martina Weale’a, a także byłego przewodniczącego Fedu Alana Greenspana.
Wczoraj mieliśmy stosunkowo spokojną sesję – większość par walutowych poruszała się w wąskich, poziomych kanałach, przy czym w przeciwieństwie do zeszłego tygodnia dało się zaobserwować pewną tendencję do wycofywania się z bezpiecznych przystani. Najlepiej radziło sobie złoto, które ostatecznie przekroczyło 1900 dolarów za uncję, dodatkowo wspierając dolara australijskiego. Mocne waluty, takie jak frank szwajcarski i jen, dość miernie zareagowały na kolejne ostrzeżenia rządzących – zwłaszcza leniwie poruszający się w bardzo wąskim, poziomym kanale cross USDJPY bynajmniej nie miał ochoty na spadki.
Na amerykańskim froncie danych mieliśmy kiepski indeks aktywności gospodarczej Fedu z Chicago – nie okazał się on jednak tak marny, jak się spodziewano, osiągając -0,06 wobec -0,38 w poprzednim okresie. Udział niespłacanych kredytów hipotecznych w II kwartale tymczasem nieco wzrósł do 8,44% w stosunku do 8,32% w kwartale poprzednim. Sytuacja na Wall Street odrobinę się poprawiła, chociaż poważną czkawkę miał nadal sektor finansowy – CDS-y banków zdrożały pod koniec sesji. DJIA na zamknięciu zyskiwał 0,34%, S&P 0,03%, zaś Nasdaq 0,15%.
Azjaci tymczasem mieli dziś kolejną spokojną sesję, której jedyną gwiazdą okazało się złoto. Osiągnęliśmy nowe maksima nieco poniżej 1912, kiedy pojawiły się wiadomości o tym, że Shanghai Gold Exchange od 26 sierpnia podwyższy depozyty zabezpieczające wymagane w przypadku trzech z oferowanych kontraktów forward na złoto z 11% do 12%, a następnie zwiększy dzienne limity obrotu takimi kontraktami z 7% do 9%.
W trakcie sesji północnoamerykańskiej poznamy kanadyjską sprzedaż detaliczną, sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym w Stanach Zjednoczonych oraz indeks sektora produkcyjnego Fedu z Richmond – pojawi się również indeks zaufania konsumentów w strefie euro. Ponadto zaplanowano wystąpienia reprezntującego Bank Anglii Martina Weale’a, a także byłego przewodniczącego Fedu Alana Greenspana.
23/8 - Niemcy, lokomotywa wzrostu strefy euro, prawie utknęły
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
W Europie akcje spędziły poniedziałkową sesję na wypracowywaniu solidnych wzrostów, jednak trwały one tylko do końca sesji amerykańskiej. Wyprzedaż pobudziły pogłoski o tym, że prezes banku Goldman Sachs Blankfein zatrudnił pewnego bardzo drogiego adwokata. Ucierpiały zwłaszcza akcje GS, które obecnie tracą 37% od początku roku. Złoto tymczasem kontynuowało niemal wykładniczy wzrost, osiągając wczoraj 1913,50, po czym nastąpiła pewna realizacja zysków – obecnie uncję można kupić za niecałe 1900dolarów.
Pod względem publikacji ekonomicznych mieliśmy wczoraj spokojny dzień, choć indeks krajowej aktywności gospodarczej Fedu z Chicago mocno przekroczył oczekiwania – dziś jednak będzie się działo znacznie więcej. Stany Zjednoczone opublikują indeks sektora produkcyjnego Fedu z Richmond, który z pewnością przyciągnie uwagę inwestorów po zeszłotygodniowej katastrofalnej prognozie sytuacji gospodarczej Fedu z Filadelfii.
Czy ZEW potwierdzi wyniki PMI?
Również w przypadku badania ZEW oczekuje się potwierdzenia, iż największa gospodarka strefy euro, Niemcy, nieuchronnie zbliża się do spowolnienia. Analitycy spodziewają się, że indeks sytuacji bieżącej spadnie o 5,6 punktu do 85, zaś indeks europejskich nastrojów gospodarczych spadnie z -15,1 do -26.
Rynek nieruchomości mieszkalnych w Stanach Zjednoczonych ciągle obija się po dnie Również Stany opublikują dziś nieco danych – w przypadku sprzedaży nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym oczekuje się lipcowego spadku o 0,6% m/m. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że liczba rozpoczętych budów nieruchomości mieszkalnych (-1,5%) i pozwoleń na budowę (-3,2%) w lipcu również wykazały pewną słabość, co sugeruje, że w najbliższym czasie nie należy się spodziewać wzrostu sprzedaży takich nieruchomości na rynku pierwotnym.
W Europie akcje spędziły poniedziałkową sesję na wypracowywaniu solidnych wzrostów, jednak trwały one tylko do końca sesji amerykańskiej. Wyprzedaż pobudziły pogłoski o tym, że prezes banku Goldman Sachs Blankfein zatrudnił pewnego bardzo drogiego adwokata. Ucierpiały zwłaszcza akcje GS, które obecnie tracą 37% od początku roku. Złoto tymczasem kontynuowało niemal wykładniczy wzrost, osiągając wczoraj 1913,50, po czym nastąpiła pewna realizacja zysków – obecnie uncję można kupić za niecałe 1900dolarów.
Pod względem publikacji ekonomicznych mieliśmy wczoraj spokojny dzień, choć indeks krajowej aktywności gospodarczej Fedu z Chicago mocno przekroczył oczekiwania – dziś jednak będzie się działo znacznie więcej. Stany Zjednoczone opublikują indeks sektora produkcyjnego Fedu z Richmond, który z pewnością przyciągnie uwagę inwestorów po zeszłotygodniowej katastrofalnej prognozie sytuacji gospodarczej Fedu z Filadelfii.
Czy ZEW potwierdzi wyniki PMI?
Również w przypadku badania ZEW oczekuje się potwierdzenia, iż największa gospodarka strefy euro, Niemcy, nieuchronnie zbliża się do spowolnienia. Analitycy spodziewają się, że indeks sytuacji bieżącej spadnie o 5,6 punktu do 85, zaś indeks europejskich nastrojów gospodarczych spadnie z -15,1 do -26.
Rynek nieruchomości mieszkalnych w Stanach Zjednoczonych ciągle obija się po dnie Również Stany opublikują dziś nieco danych – w przypadku sprzedaży nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym oczekuje się lipcowego spadku o 0,6% m/m. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że liczba rozpoczętych budów nieruchomości mieszkalnych (-1,5%) i pozwoleń na budowę (-3,2%) w lipcu również wykazały pewną słabość, co sugeruje, że w najbliższym czasie nie należy się spodziewać wzrostu sprzedaży takich nieruchomości na rynku pierwotnym.
piątek, 19 sierpnia 2011
Blog Vekslera: Na rynkach dantejskie sceny – witajcie w piekle!
Wczoraj wszystko leciało na łeb (cóż, wszystko oprócz złota, oczywiście) w ślad za amerykańskim rynkiem akcji, który dał nura pod same bramy piekieł (osiągając prawie dokładnie te poziomy, o których pisałem w ostatnim artykule) – nikogo to jednak szczególnie nie zszokowało, ponieważ nadzieja od dawna jest dobrem deficytowym...
W przypadku EURUSD spodziewam się 1,4330/50 jako dzisiejszego limitu wzrostów – sądzę też, że trudno będzie oszukać przeznaczenie, które czai się w okolicach 1,4170. Najpierw, rzecz jasna, trzeba będzie pokonać poziom wsparcia i stopy na 1,4230, ale... moim zdaniem to akurat nie powinno okazać się zbyt trudne. Wśród graczy nadal panują ponure nastroje, a wszystkie europejskie indeksy wyglądają tak, jakby cierpiały na bulimię – możemy się zatem spodziewać gwałtownych spadków.
Na Kablu sporo się zmienia – ostatnie pogłoski sugerują, że jego niedawne umocnienie może być związane z aktywnością na rynku fuzji i przejęć, jednak potwierdzeniem dalszych spadków będzie dopiero sygnalizujące konsolidację przełamanie 1,6450 (i najlepiej zamknięcie na wykresie godzinowym poniżej tego poziomu). Spodziewam się, że prędzej czy później dojdziemy do 1,6330.
Para AUDUSD nieco wczoraj straciła, a dziś rano również nie wygląda najlepiej... Najbliższy cel spadków to obecnie dopiero 1,0250/80, jednak z uwagi na sytuację na światowych rynkach wcale nie jestem przekonany, że jego osiągnięcie powstrzymałoby dalszy rozlew krwi.
Dziś piątek – dziś też na dwa tygodnie żegnam się ze swoim biurkiem, a zatem załóżcie kaski i jeśli nie jesteście zaangażowani na rynku, najlepiej nie zajmujcie żadnych pozycji przed weekendem.
Życzę Wam wszystkim miłego weekendu i dużo szczęścia, kiedy mnie nie będzie.
Gdyby jednak zaczęło Wam brakować starego Kena, znajdziecie mnie na Twitterze (@KenVeksler).
W przypadku EURUSD spodziewam się 1,4330/50 jako dzisiejszego limitu wzrostów – sądzę też, że trudno będzie oszukać przeznaczenie, które czai się w okolicach 1,4170. Najpierw, rzecz jasna, trzeba będzie pokonać poziom wsparcia i stopy na 1,4230, ale... moim zdaniem to akurat nie powinno okazać się zbyt trudne. Wśród graczy nadal panują ponure nastroje, a wszystkie europejskie indeksy wyglądają tak, jakby cierpiały na bulimię – możemy się zatem spodziewać gwałtownych spadków.
Na Kablu sporo się zmienia – ostatnie pogłoski sugerują, że jego niedawne umocnienie może być związane z aktywnością na rynku fuzji i przejęć, jednak potwierdzeniem dalszych spadków będzie dopiero sygnalizujące konsolidację przełamanie 1,6450 (i najlepiej zamknięcie na wykresie godzinowym poniżej tego poziomu). Spodziewam się, że prędzej czy później dojdziemy do 1,6330.
Para AUDUSD nieco wczoraj straciła, a dziś rano również nie wygląda najlepiej... Najbliższy cel spadków to obecnie dopiero 1,0250/80, jednak z uwagi na sytuację na światowych rynkach wcale nie jestem przekonany, że jego osiągnięcie powstrzymałoby dalszy rozlew krwi.
Dziś piątek – dziś też na dwa tygodnie żegnam się ze swoim biurkiem, a zatem załóżcie kaski i jeśli nie jesteście zaangażowani na rynku, najlepiej nie zajmujcie żadnych pozycji przed weekendem.
Życzę Wam wszystkim miłego weekendu i dużo szczęścia, kiedy mnie nie będzie.
Gdyby jednak zaczęło Wam brakować starego Kena, znajdziecie mnie na Twitterze (@KenVeksler).
Macro Update: Dzień po masakrze – kanadyjska inflacja na deser
Choć wczorajsze publikacje ekonomiczne naprawdę mogły wywołać chaos – co zresztą uczyniły – dzisiejszy kalendarz jest raczej spokojny. Musimy zadowolić kanadyjską inflacją CPI, w przypadku której analitycy spodziewają się przyspieszenia.
Kanadyjska inflacja bazowa CPI
Mówi się, że ceny konsumenckie w lipcu ponownie wzrosły o 0,2% m/m – inflacja CPI powinna zatem wzrosnąć do 2,8% r/r. Wzrost cen nieuwzględniający najbardziej zmiennych komponentów ma przyspieszyć do 1,6% w stosunku do lipca 2010 r. (czerwcowa inflacja r/r wyniosła 1,3%).
Gubernator Banku Kanady przyznał już tymczasem, że w krótkim terminie inflacja najprawdopodobniej utrzyma się powyżej górnego limitu wyznaczonej przez Bank strefy komfortu na poziomie 3%, jednak na razie nie można liczyć na podniesienie stóp (ostatnią podwyżkę mieliśmy we wrześniu 2010 r.), ponieważ obawy związane ze światowym wzrostem gospodarczym przeważają nad presją inflacyjną.
Kanadyjska inflacja bazowa CPI
Mówi się, że ceny konsumenckie w lipcu ponownie wzrosły o 0,2% m/m – inflacja CPI powinna zatem wzrosnąć do 2,8% r/r. Wzrost cen nieuwzględniający najbardziej zmiennych komponentów ma przyspieszyć do 1,6% w stosunku do lipca 2010 r. (czerwcowa inflacja r/r wyniosła 1,3%).
Gubernator Banku Kanady przyznał już tymczasem, że w krótkim terminie inflacja najprawdopodobniej utrzyma się powyżej górnego limitu wyznaczonej przez Bank strefy komfortu na poziomie 3%, jednak na razie nie można liczyć na podniesienie stóp (ostatnią podwyżkę mieliśmy we wrześniu 2010 r.), ponieważ obawy związane ze światowym wzrostem gospodarczym przeważają nad presją inflacyjną.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Wiadomości FX: Sesja azjatycka – zwycięstwo niepewności
Sesja azjatycka była stosunkowo spokojna, chociaż niezbyt przekonujące zakończenie sesji amerykańskiej przyczyniło się do pewnego wzrostu awersji do ryzyka. Para EURUSD powróciła poniżej 1,44 po opublikowanym w Wall Street Journal artykule, zgodnie z którym Fed i regulatorzy państwowi, starając się odizolować system bankowy Stanów Zjednoczonych od kryzysu dłużnego strefy euro, intensyfikują inspekcje w amerykańskich oddziałach europejskich banków, żądając więcej informacji i gwarancji pewnego dostępu do wystarczającego finansowania codziennej działalności.
Poza tym do najważniejszych danych zaliczyć mogliśmy japońskie lipcowe saldo handlu zagranicznego, z którego wynika, że pomimo iż kraj nadal odbija się po marcowych katastrofach, pojawiają się również oznaki świadczące o tym, że sektor handlowy może spowalniać. Eksport towarów handlowych wzrósł o 0,8% m/m, przy czym zmalał eksport zarówno do Chin, jak i do Stanów Zjednoczonych – mamy też spadek o 3,3% r/r, czyli nieco gorzej od oczekiwań, być może w związku z umocnieniem się jena.
Wśród pozostałych danych mamy chiński raport o lipcowej inflacji cen nieruchomości mieszkalnych informujący o wzroście cen domów w Pekinie o 1,9% r/r, czyli wolniejszym niż w czerwcu (2,2%) – ceny w Szanghaju wzrosły jednak o 2,5% r/r, czyli więcej niż miesiąc wcześniej.
Wall Street podjęła próbę odbicia, jednak optymizm szybko wygasł, w rezultacie czego pod koniec wczorajszej sesji waluty ryzykowne spadły w stosunku do wewnątrzsesyjnych maksimów, a poziom azjatyckiego otwarcia okazał się dość zbliżony do wczorajszego zamknięcia.
W trakcie pełnej wydarzeń sesji północnoamerykańskiej będziemy dziś mieć kanadyjskie wskaźniki wyprzedzające i sprzedaż hurtową, a także inflację CPI, cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks oczekiwań gospodarczych i zaufania konsumentów Bloomberg, wskaźniki wyprzedzające, indeks filadelfijskiego Fedu oraz sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku wtórnym. Na dziś zaplanowano również wystąpienie reprezentującego Fed Williama Dudleya.
Poza tym do najważniejszych danych zaliczyć mogliśmy japońskie lipcowe saldo handlu zagranicznego, z którego wynika, że pomimo iż kraj nadal odbija się po marcowych katastrofach, pojawiają się również oznaki świadczące o tym, że sektor handlowy może spowalniać. Eksport towarów handlowych wzrósł o 0,8% m/m, przy czym zmalał eksport zarówno do Chin, jak i do Stanów Zjednoczonych – mamy też spadek o 3,3% r/r, czyli nieco gorzej od oczekiwań, być może w związku z umocnieniem się jena.
Wśród pozostałych danych mamy chiński raport o lipcowej inflacji cen nieruchomości mieszkalnych informujący o wzroście cen domów w Pekinie o 1,9% r/r, czyli wolniejszym niż w czerwcu (2,2%) – ceny w Szanghaju wzrosły jednak o 2,5% r/r, czyli więcej niż miesiąc wcześniej.
Wall Street podjęła próbę odbicia, jednak optymizm szybko wygasł, w rezultacie czego pod koniec wczorajszej sesji waluty ryzykowne spadły w stosunku do wewnątrzsesyjnych maksimów, a poziom azjatyckiego otwarcia okazał się dość zbliżony do wczorajszego zamknięcia.
W trakcie pełnej wydarzeń sesji północnoamerykańskiej będziemy dziś mieć kanadyjskie wskaźniki wyprzedzające i sprzedaż hurtową, a także inflację CPI, cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, indeks oczekiwań gospodarczych i zaufania konsumentów Bloomberg, wskaźniki wyprzedzające, indeks filadelfijskiego Fedu oraz sprzedaż nieruchomości mieszkalnych na rynku wtórnym. Na dziś zaplanowano również wystąpienie reprezentującego Fed Williama Dudleya.
środa, 17 sierpnia 2011
Wiadomości FX: CHF – nadszedł czas na decyzje; oczy inwestorów zwrócone na SNB
Na konferencji prasowej Angeli Merkel i Nicholasa Sarkozy’ego przedstawiono mnóstwo propozycji dotyczących przyszłych zobowiązań, jednak zasadniczo nie powiedziano niczego nowego o możliwych rozwiązaniach problemów z zadłużeniem państw UE, funduszu pomocowym EFSF czy wspólnych euroobligacjach.
Wczoraj kurs euro nadal był bardzo zmienny, zaś opublikowane rano rozczarowujące dane o PKB Niemiec i całej strefy euro przyczyniły się do jego początkowych spadków. Niemiecka gospodarka zdołała w II kwartale wzrosnąć o zaledwie 0,1% kw./kw. (dane dotyczące I kwartału również zrewidowano w dół z 1,5% do 1,3%), podczas gdy strefa euro odnotowała 0,2% wzrostu kw./kw. w stosunku do 0,8% w poprzednim kwartale.
Na rynku franka szwajcarskiego utrzymywała się nerwowość przed dzisiejszym posiedzeniem Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) – w związku z pogłoskami o tym, że SNB sprawdza ceny na rynku kontraktów forward, szczególnie zmienny był kurs EURCHF. Funt brytyjski rósł wraz z brytyjskimi cenami – inflacja, która w lipcu miała się wyjątkowo dobrze, osiągnęła 4,4% r/r w stosunku do 4,2% miesiąc wcześniej i oczekiwań na poziomie 4,3%.
Na froncie danych amerykańskich liczba rozpoczętych budów nieruchomości mieszkalnych okazała się nieco lepsza od oczekiwań, jednak pozwolenia na budowę rozczarowały. Produkcja przemysłowa zaskoczyła, prawie dwukrotnie przekraczając oczekiwania (+0,9% w stosunku do 0,4% miesiąc wcześniej i oczekiwań na poziomie 0,5%) dzięki poprawie sytuacji w wielu sektorach – lepsze od prognoz okazało się również wykorzystanie zdolności produkcyjnych, które osiągnęło 77,5% w stosunku do skorygowanego w górę lipcowego wyniku na poziomie 76,9%. Pozytywne dane nie wystarczyły jednak, by pomóc kiepskim kursom akcji z sektora finansowego, które ucierpiały na skutek braku efektów ostatniego szczytu UE. Akcje przerwały też trwającą od trzech dni serię wzrostów – DJIA spadł o 0,67%, S&P o 0,97%, zaś Nasdaq o 1,24%.
Dziś warto pamiętać o posiedzeniach szwajcarskiego rządu i banku centralnego, które mogą skutkować ustaleniem docelowego kursu franka. W trakcie sesji północnoamerykańskiej poznamy liczbę wniosków o hipoteki w Stanach Zjednoczonych według MBA, a także lipcową inflację producencką PPI – Kanadyjczycy poinformują tymczasem o swoich transakcjach na międzynarodowym rynku papierów wartościowych, a na deser otrzymamy przemówienie reprezentującego Fed Fishera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)