poniedziałek, 31 stycznia 2011

Equity Kickoff: Napięcia w Egipcie oznaczają niższe otwarcie

www.saxobank.pl
Indeksy europejskie zaczną w poniedziałek niżej w związku z weekendowym wzrostem napięć w Egipcie. Zyski na chwilę przestaną być głównym czynnikiem wpływającym na rynki akcji, ale sezon ich publikacji jeszcze się nie skończył.
Zamieszki w Egipcie w trakcie weekendu przybrały na sile, zaś rynki zasadniczo obawiają się, że niepokoje mogą rozprzestrzenić się na inne kraje Środkowego Wschodu, co mogłoby doprowadzić do wzrostu niepewności związanej z podażą ropy. Rynki zasadniczo tracą apetyt na ryzyko, wyprzedając towary i surowce w oczekiwaniu na uspokojenie sytuacji.
Ryanair, enfant terrible europejskiego sektora linii lotniczych, publikuje dziś wyniki finansowe. Oczekuje się ujemnego zysku na akcję w wysokości -0,015 euro w stosunku do poprzedniego odczytu w wysokości 0,211 euro, a także spadku sprzedaży do 725 mln euro w stosunku do 1,284 mld euro w poprzednim okresie. Uwzględniwszy jednak strukturę kosztów Ryanaira, spodziewamy się, że z wyższymi cenami ropy poradził on sobie lepiej niż Easyjet, który opublikował dane w zeszłym tygodniu.
Oczekuje się, że Exxon Mobil wykaże wzrost zysku na akcję z 1,44 do 1,63 dolara – sprzedaż natomiast ma wzrosnąć z 95,290 mld dolarów do 100,124 mld dolarów. U podstaw takich zmian leżą głównie wyższe ceny ropy, jednak zyskom spółki pomogły zapewne również wyższe obroty w segmencie chemicznym, który w 2010 r. odnotował poprawę. DuPont, główny konkurent Exxonu, zdążył już opublikować zyski, sprawiając rynkom dość poważną niespodziankę, co może świadczyć o tym, że podobnego rozwoju sytuacji można się spodziewać również w przypadku Exxonu. Tak przy okazji – Exxon stwierdził ostatnio, iż zgodnie z jego oczekiwaniami popyt na gaz ziemny i ropę naftową w roku 2030 będzie o 35% wyższy niż w roku 2005.

czwartek, 27 stycznia 2011

Wiadomości FX: Waluty utrzymują się w swoich kanałach po nieciekawym posiedzeniu FOMC

www.saxobank.pl
Reakcja na wczorajsze posiedzenie była znikoma. Początkowa wyprzedaż dolara szybko ustąpiła miejsca niewielkiej zwyżce, natomiast dokładnie odwrotna sytuacja miała miejsce na rynkach obligacji. Stąd kończymy sesję azjatycką na znajomych już poziomach. Wygląda na to, że głosujący z FOMC byli jednomyślni po raz pierwszy od grudnia 2009.
Dopiero co słuchaliśmy orędzia Obamy (które okazało się niezbyt istotne dla rynków), a Fed już odbył swoje pierwsze w tym roku posiedzenie. Hoenig, który jako jedyny do tej pory głosował przeciwko większości, został tymczasowo pozbawiony głosu, a pozostali członkowie nie zmienili swoich poglądów i głosowali jak dotychczas.
Publikacja protokołu z posiedzenia Banku Anglii wzbudziła nieco więcej emocji – Weale dołączył do Sentance’a i zagłosował przeciwko niedawnej decyzji, co potwierdza, że obecnie w Banku Anglii mamy dwóch jastrzębi. Posen w dalszym ciągu nawołuje do podwyższenia docelowego poziomu skupu aktywów. W rezultacie funt brytyjski odrobił dużą porcję niedawno poniesionych wobec dolara strat związanych z fatalnym wynikiem PKB za IV kw.
Tymczasem w brytyjskiej gazecie Telegraph George Soros ostrzegł premiera Camerona, że połączenie podwyżki podatków i cięcia kosztów nie jest perspektywicznym rozwiązaniem, a działania oszczędnościowe mogą przyczynić się do powrotu recesji w Wielkiej Brytanii. Po publikacji tego artykułu GBP nieco dołował, lecz nie zmieniło to faktu, iż to dolar ogólnie spadał podczas całej sesji.
Dzisiaj w Europie oczekiwać możemy wskaźnika zaufania oraz PPI w Szwecji, inflacji CPI w wielu niemieckich landach oraz raportu CBI na temat brytyjskiej sprzedaży. W USA również kalendarz danych jest napięty. Dzień rozpocznie się od indeksu aktywności w przemyśle chicagowskiego Fedu, potem będziemy mieli zamówienia na dobra trwałe, tygodniową liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz liczbę czekających na sfinalizowanie umów o kupno domu.

Equity Kickoff: W górę po danych o nieruchomościach mieszkalnych i zyskach

www.saxobank.pl
Europejskie indeksy zaczynają w czwartek wyżej po danych z rynku nieruchomości mieszkalnych w Stanach, a także w rezultacie coraz to nowych dobrych raportów o zyskach.

H&M rozczarował wczoraj wynikami finansowymi, które okazały się gorsze od prognoz – wypatrujcie jednak publikacji takich spółek, jak Nokia, P&G, Eli Lilly, Caterpillar i AT&T. Na froncie danych makroekonomicznych mamy dziś szereg indeksów zaufania, a także dane o zamówieniach dóbr trwałych w Stanach Zjednoczonych.

Wczoraj dane o sprzedaży nieruchomości mieszkalnych na rynku pierwotnym pozytywnie zaskoczyły odczytem na poziomie 17,5% m/m w stosunku do oczekiwań na poziomie 3,5%. W połączeniu z kontynuacją drugiej rundy quantitative easing przez Fed doprowadziło to do wzrostu zaufania do rynków azjatyckich – można się spodziewać, że wzrosną również indeksy europejskie. Nadal trwa jednak sezon publikacji zysków, a przed nami jeszcze sporo raportów korporacji o zasięgu globalnym.

O 11.00 GMT publikuje Nokia – rynek spodziewa się zysku na akcję w wysokości 0,555 euro w stosunku do 0,660 euro w poprzednim okresie. Oczekuje się wzrostu sprzedaży z 40,986 mld euro do 42,174 mld euro – oznaczałoby to spadek marż. Problemy Nokii są dobrze znane, a my zgadzamy się z konsensusem w kwestii oceny tego koncernu. Pozytywna niespodzianka naprawdę pobudziłaby jednak rynki.
Eli Lilly, jeden z głównych konkurentów Danish Novo Nordisk, publikuje o 11.30 GMT. Oczekuje się, iż Eli Lilly wykaże spadek zysku na akcję w stosunku do poprzedniego odczytu na poziomie 1,210 USD do 1,096 USD. Spodziewany jest jednak również wzrost sprzedaży z 5,654 mld dolarów do 6,003 mld dolarów – podobnie jak w przypadku Nokii świadczy to o spadających marżach. Takie oczekiwania związane są z negatywnym wpływem wygasania patentów na marże w tym kwartale. Leki, w przypadku których oczekuje się dalszego pozytywnego wpływu na przychody, to Altima (wzrost o 21% w III kw.), Humulin (wzrost o 75% w III kw.) i Zyprexa (spadek o 1% w III kw.).

Macro Kickoff: Rating Japonii obniżony do AA-

www.saxobank.pl
Gdy posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) mamy już za sobą, możemy przyjrzeć się licznym dziś publikacjom danych makroekonomicznych z zamówieniami dóbr trwałych w Stanach Zjednoczonych na czele – w przypadku odczytu grudniowego rynki spodziewają się poprawy. Tymczasem schnie właśnie farba, którą wydrukowano komunikat o obniżeniu ratingu Japonii do AA-.
Parada indeksów zaufania strefy euro
Pomijając Szwecję, raporty z Europy dotyczą wyłącznie ujawnienia zaufania zróżnicowanych sektorów gospodarki, jednak w sytuacji, w której zaufanie konsumentów jest być może najpilniej obserwowanym parametrem, my wolimy skupić się na wskaźniku klimatu biznesowego z tego prostego powodu, że styczniowy raport o zaufaniu konsumentów stanowi drugi odczyt w tym miesiącu i w rezultacie raczej nie zmieni się znacząco w stosunku do pierwotnego poziomu, czyli -11,4 (zgodnie z konsensusem należy się spodziewać nieznacznej poprawy do -11,2).
Rating Japonii obniżony do AA-
Agencja Standard & Poor's (S&P) podjęła dziś rano śmiałą decyzję o obniżeniu ratingu zadłużenia Japonii do AA-, chociaż perspektywy określono na razie jako stabilne. Jest to pierwsze obniżenie od 2002 r. – sugeruje ono, że agencje ratingowe zaczynają się obawiać olbrzymiego zadłużenia publicznego Kraju Kwitnącej Wiśni, które na koniec 2010 r. wzrosło do 196,4%. S&P pisze, że „obniżenie ratingu odzwierciedla nasze szacunki dotyczące współczynników zadłużenia państwowego Japonii (i tak już jednego z najwyższych wśród ocenianych krajów), które będą rosnąć w tempie wyższym od tego, które przewidywaliśmy, zanim państwo to ucierpiało na skutek globalnej recesji gospodarczej”. Japonia posiada oczywiście bank centralny i na bieżąco konserwowane prasy do drukowania pieniędzy, a zatem pod względem technicznym nie jest w stanie zbankrutować, jeżeli nie będzie chciała – nie oznacza to jednak, że zwiększanie podaży pieniądza będzie preferowanym sposobem rozwiązania problemu.

wtorek, 25 stycznia 2011

Wiadomości FX: Rozmowy o podwyżce oprocentowania w UE w III kw. wspierają euro

www.saxobank.pl
Jeden z głównych amerykańskich think tanków opublikował wczoraj raport, w którym stwierdził, że oczekuje kompleksowego pakietu stabilizacyjnego w UE oraz podwyższenia przez EBC stóp procentowych już w trzecim kwartale. To spodobało się zwolennikom europejskiej waluty, która poszła w górę. Sesja okazała się nadzwyczaj zmienna – początkowa presja na euro związana z realizowaniem zysków szybko ustąpiła miejsca zwyżce prowadzącej aż do 2-miesięcznego maksimum.
Podczas sesji azjatyckiej inwestorzy skupili się na australijskiej inflacji CPI za czwarty kwartał, która trzy miesiące temu negatywnie zaskoczyła. Najważniejszymi elementami wzrostowymi wskaźnika miały być żywność, paliwa i nieruchomości mieszkalne, jednak bez względu na to inflacja spadła do +0,4% kw/kw i +2,7% r/r wobec oczekiwanych odpowiednio 0,7% i 3,0%. Tamtejszy bank centralny przykłada większą wagę do specjalnie zmodyfikowanego wskaźnika CPI, który również wykazał spadek do +0,3% kw/kw wobec oczekiwanych 0,7% i poprzednich 0,6%. W ujęciu rok do roku tak mierzona inflacja spadła do poziomu 2,2%, co daje najniższy poziom od czwartego kwartału 2009. Dane te najprawdopodobniej zmuszą RBA do wstrzymania jakichkolwiek działań mających na celu zacieśnienie polityki pieniężnej, do czasu oszacowania strat wynikających z powodzi. Po publikacji tych danych dolar australijski szybko stracił 30 pipsów, lecz znalazł wsparcie w okolicy 0,9930.
Gdzie indziej waluty utrzymywały się w zakresach w obliczu braku publikacji istotnych danych. Jen nie zareagował na pozostawienie przez BOJ docelowej stopy procentowej na poziomie 0-0,10%. Japoński bank centralny również utrzymał bieżącą prognozę gospodarczą zakładającą wzrost rzędu 3,3%, 1,6% i 2,0% odpowiednio w 2011, 2012 i 2013 roku.
Podczas dzisiejszej sesji europejskiej opublikowany zostanie wskaźnik zaufania konsumentów w Niemczech, szwajcarska konsumpcja oraz finanse publiczne i PKB za IV kw. w Wielkiej Brytanii. Więcej danych pojawi się podczas sesji północnoamerykańskiej, gdzie mamy kanadyjską inflację CPI oraz amerykański indeks cen domów, wskaźnik zaufania konsumentów i indeks aktywności w przemyśle wytwórczym Fedu z Richmond. Na popołudnie zaplanowane jest orędzie prezydenta Obamy.

Texas Instruments i Siemens prowadzą

www.saxobank.pl
Europejskie indeksy zaczną we wtorek wyżej w związku z dobrymi wynikami Texas Instruments (opublikowane wczoraj) i Siemensa (dziś rano). Oczekiwania dotyczące zakrojonych na dużą skalę programów odkupu akcji i zwiększonych wypłat dywidendy będą sprzyjać i tak już pozytywnym nastrojom.

Rynki akcji zdecydowanie odbiły się od testowanej na S&P 500 10-dniowej średniej kroczącej, który to indeks zakończył sesję zdecydowanie powyżej niej, sygnalizując, że możemy szykować się do kolejnego ataku na poziom 1300. Wczoraj nastrojom niewątpliwie pomógł komunikat Intela dotyczący przeznaczenia dodatkowych 10 mld USD na program odkupu akcji. Komunikat ten, podobnie jak inne podobne informacje publikowane dzisiaj, sugeruje, że góry gotówki zgromadzone w spółkach są zwracane udziałowcom lub angażowane do pracy. Innymi słowy, przedsiębiorstwa znajdują się w znacznie lepszej kondycji i znów są gotowe do inwestowania. Ostatecznie doprowadzi to do powstawania miejsc pracy, a zatem spodziewajcie się wzrostu wycen i wzrostu kursów akcji.

Siemens opublikował dziś rano bardzo dobre dane o zyskach i sprzedaży. Osiągnięto zysk na akcję w wysokości 1,932 euro w stosunku do oczekiwań na poziomie 1,684 euro, czyli o 15% wyższy. Również sprzedaż okazała się lepsza od oczekiwań – wyniosła 19,489 mld euro w stosunku do oczekiwań na poziomie 18,871 mld euro. Postępy odnotowano we wszystkich trzech segmentach działalności Siemensa. Utrzymywał się również intensywny wzrost zamówień sygnalizujący, jak już wspomnieliśmy, że przedsiębiorstwa znów zaczęły inwestować.

Dziś publikują wyniki takie spółki, jak US Steel, 3M Co, Johnson&Johnson i Verizon Communication.

Apetyt na ryzyko powraca – oprócz kolegów Siemensa (przyglądajcie się walorom takich spółek, jak ThyssenKrupp, Bekaert i Smiths Group) warto zainteresować się takimi proryzykownymi sektorami, jak surowce podstawowe (BHP Billiton i Rio Tinto) i energia (Shell, BP, OMV AG). Wydaje się, że inwestorzy ostatnio bardziej interesują się rynkami akcji, próbując skorzystać na wzroście wydatków konsumenckich – aby również na nich zarobić, możecie spojrzeć na sektor podróży i turystyki, w tym na takie spółki, jak Firstgroup, Thomas Cook i National Express.

Blog Vekslera: Atmosfera niepewności przed publikacją brytyjskiego PKB i amerykańskiego wskaźnika zaufania

Perspektywy w dalszym ciągu nie są do końca jasne. Nadal nie mam konkretnej opinii na temat kierunku, w jakim zwróci się sytuacja na rynkach, a preferowane przeze mnie poziomy niewiele się zmieniły przez ostatnie dwa dni.
Wciąż preferuję krótką pozycję na funcie brytyjskim, ale cierpliwie czekam na dogodną okazję, aby wejść na rynek. Euro zwyżkuje i wygląda na to, że zmierza w kierunku bariery na poziomie 1,3700 oraz magicznej strefy w okolicach 1,3750. Oczywiście w obliczu jutrzejszego posiedzenia FOMC nie mamy co liczyć na żadne konkretne ruchy – jesteśmy na etapie konsolidacji.
Cross AUDUSD wygląda całkiem nieźle, a inwestorzy mogą rozważyć zagranie na opcjach. Chodzi o 2-3 tygodniowe opcje put z ceną wykonania 0,9800 i deltą 25%. Jeśli ten wariant okaże się zbyt kosztowny, można równocześnie spróbować sprzedać opcje call z ceną wykonania 1,0200, aby chociaż częściowo sfinansować cały manewr.
Dzisiejszy kalendarz danych jest dość napięty. Uwagę z pewnością przyciągnie PKB w Wielkiej Brytanii i wskaźnik zaufania konsumentów w USA.
Nie zapomnijcie o kaskach. Styczeń na razie wygląda boleśnie…
Z pozdrowieniami,
Ken Veksler