Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
1. Wyobraźmy sobie strefę euro bez Grecji. O ile lepiej by sobie radziła? Czy inicjatywa ratowania Grecji ma jakikolwiek sens?
Gospodarka strefy euro nie zależy w zbyt dużym stopniu od gospodarki Grecji, która reprezentuje mniej niż 3% jej PKB. Liczy się jednak zakres redukcji zadłużenia, do którego akceptacji zmuszeni będą właściciele greckich obligacji skarbowych, a w szczególności instytucje finansowe.
Innymi słowy, chodzi o to, jak system finansowy strefy euro poradziłby sobie ze stratami, jeżeli opuściłaby ją Grecja (czyli z konsekwencjami jej niewypłacalności). Jeżeli banki nie będą wystarczająco dobrze dokapitalizowane i wspierane przez decydentów, możemy mieć do czynienia z efektem domina wśród europejskich banków lub członków strefy euro – stąd najważniejsze pytanie brzmi nie tyle „jak Grecja wpływa na gospodarkę strefy euro?”, co „co się stanie z posiadaczami obligacji, jeżeli Grecja opuści strefę euro i ogłosi niewypłacalność?”.
2. Dotychczas na liście czarnych owiec strefy euro znajdowały się Grecja, Włochy, Portugalia i Hiszpania. Czy możemy się spodziewać, że zostanie ona rozszerzona?
Jak na razie wszyscy skupiają się na Grecji i Włoszech, ale Hiszpania, Portugalia, a nawet Francja i Belgia nie zostają zbyt daleko w tyle – kryzys mógłby rozprzestrzenić się na te państwa, gdyby zbyt długo pozostał nierozwiązany. Deficyt sektora publicznego w 2010 r. we Francji wyniósł 7,1%, zaś w przypadku stosunku zadłużenia do PKB na poziomie 82,3% oczekuje się dalszego wzrostu w tym roku – mimo zatem iż jest ona uważana za jeden z silniejszych krajów strefy euro, do ewentualnego załamania rynku francuskich obligacji bynajmniej nie brakuje zbyt wiele.
3. Czy zgodziłby się Pan z polskim ministrem finansów Jackiem Rostowskim, który stwierdził, że „decydenci strefy euro nie mają szans na pokonanie kryzysu”?
Nie. Z tym kryzysem można sobie poradzić. Można dopuścić do ogłoszenia niewypłacalności tam, gdzie będzie to niezbędne – choć z pewnością nie jest to rozwiązanie politycznie akceptowalne – bądź też zapewnić jeszcze większy stopień integracji strefy euro, czyli sprawić, aby unia przeistoczyła się w bardziej kompletną unię gospodarczą ze wspólną polityką monetarną i fiskalną, a także bardziej aktywnym EBC. Jest to rozwiązanie nie do przełknięcia dla niektórych państw — zwłaszcza Niemiec — jeżeli jednak kryzys będzie trwać znacznie dłużej, może się okazać, że będzie to jedyna opcja, jaka pozostała.
4. Coraz częściej słyszymy o opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię. Jak na razie to „głos ludu”, ale czy politycy nie powinni go brać pod uwagę bardziej poważnie?
Naszym zdaniem nie jest to szczególnie realistyczny scenariusz.
5. Jakie decyzje lub działania decydentów strefy euro mogłyby przyczynić się do uspokojenia panującego na rynkach zamieszania?
Jak już wspomniałem, rozwiązaniem byłaby jeszcze większa integracja unii, czyli doprowadzenie do unii zarówno fiskalnej, jak i monetarnej. To pozwoliłoby na prowadzenie bardziej skoordynowanej polityki gospodarczej, a także na emisję euroobligacji.
wtorek, 15 listopada 2011
15.11. Saxo Bank otrzymuje nagrodę w kategorii „Najlepsze narzędzia do aktywnego inwestowania” na corocznym rozdaniu nagród Shares
Celem nagród Shares jest wyróżnienie organizacji świadczących innowacyjne i charakteryzujące się wysoką jakością usługi dla inwestorów detalicznych. Dzięki nim inwestorzy krótko- i długoterminowi mogą zagłosować na tych, którzy ich zdaniem są najlepsi w branży.
Henrik Dyrholm Holst, dyrektor ds. zarządzania platformami w Saxo Bank, tak skomentował wygraną:
„Saxo Bank jest dumny z tego, że oferuje najlepsze w branży narzędzia inwestycyjne. Saxo Bank jest znany z inwestycji internetowych na rynku walutowym, jednak SaxoTrader to wieloproduktowa platforma oferująca klientom bogactwo możliwości zawierania transakcji na światowych rynkach kapitałowych — począwszy od opcji walutowych i kontraktów futures, a skończywszy na kontraktach CFD na akcje, indeksy i towary, jak również popularnych produktach inwestycyjnych, takich jak akcje, obligacje czy fundusze ETF.
Nieustannie skupiamy się na dążeniu do tego, by niezależnie od przyjmowanego horyzontu czasowego inwestorzy mogli zawierać transakcje w sposób możliwie jak najbardziej komfortowy i intuicyjny – dzięki systemowi pomocy i logicznemu układowi użytkownicy mogą z łatwością wykorzystywać wszystkie rozbudowane funkcje platformy.
W 2011 r. wprowadziliśmy również na niej funkcję informowania o przynoszących najwyższe i najniższe stopy zwrotu akcjach z 23 giełd papierów wartościowych obsługiwanych przez Saxo Bank – w czasie rzeczywistym i w trybie wewnątrzsesyjnym.
Nadal inwestujemy również w optymalizację oraz dodawanie nowych narzędzi inwestycyjnych – wkrótce z przyjemnością poinformujemy o wprowadzeniu naszych najnowocześniejszych aplikacji inwestycyjnych dla systemu Android oraz iPhone’a”.
Platformy transakcyjne Saxo Bank odegrały kluczową rolę w sukcesie odniesionym w branży inwestowania internetowego w trakcie ostatniej dekady. Od wprowadzenia platformy SaxoTrader w 1998 r. Saxo Bank rozbudowuje i udoskonala swoje platformy, aby reagować na ewoluujące potrzeby inwestorów krótko- i długoterminowych w nieustannie zmieniającej się branży.
Shares to wiodący tygodnik przeznaczony dla profesjonalistów rynku akcji oraz inwestorów prywatnych – jako taki czytany jest co tydzień przez tysiące analityków, menedżerów funduszy, maklerów papierów wartościowych, dyrektorów przedsiębiorstw oraz inwestorów prywatnych.
Zatrudniony przez Shares zespół redaktorów-ekspertów cieszy się wysokim uznaniem w londyńskim City, zaś jego komentarze często wpływają na postrzeganie przez rynek poszczególnych przedsiębiorstw oraz wycen ich akcji. Połączenie gładkiego pióra z wnikliwą analizą sprawia, że magazyn stanowi niezastąpioną cotygodniową lekturę dla wszystkich, którzy aktywnie inwestują na brytyjskim rynku akcji.
Henrik Dyrholm Holst, dyrektor ds. zarządzania platformami w Saxo Bank, tak skomentował wygraną:
„Saxo Bank jest dumny z tego, że oferuje najlepsze w branży narzędzia inwestycyjne. Saxo Bank jest znany z inwestycji internetowych na rynku walutowym, jednak SaxoTrader to wieloproduktowa platforma oferująca klientom bogactwo możliwości zawierania transakcji na światowych rynkach kapitałowych — począwszy od opcji walutowych i kontraktów futures, a skończywszy na kontraktach CFD na akcje, indeksy i towary, jak również popularnych produktach inwestycyjnych, takich jak akcje, obligacje czy fundusze ETF.
Nieustannie skupiamy się na dążeniu do tego, by niezależnie od przyjmowanego horyzontu czasowego inwestorzy mogli zawierać transakcje w sposób możliwie jak najbardziej komfortowy i intuicyjny – dzięki systemowi pomocy i logicznemu układowi użytkownicy mogą z łatwością wykorzystywać wszystkie rozbudowane funkcje platformy.
W 2011 r. wprowadziliśmy również na niej funkcję informowania o przynoszących najwyższe i najniższe stopy zwrotu akcjach z 23 giełd papierów wartościowych obsługiwanych przez Saxo Bank – w czasie rzeczywistym i w trybie wewnątrzsesyjnym.
Nadal inwestujemy również w optymalizację oraz dodawanie nowych narzędzi inwestycyjnych – wkrótce z przyjemnością poinformujemy o wprowadzeniu naszych najnowocześniejszych aplikacji inwestycyjnych dla systemu Android oraz iPhone’a”.
Platformy transakcyjne Saxo Bank odegrały kluczową rolę w sukcesie odniesionym w branży inwestowania internetowego w trakcie ostatniej dekady. Od wprowadzenia platformy SaxoTrader w 1998 r. Saxo Bank rozbudowuje i udoskonala swoje platformy, aby reagować na ewoluujące potrzeby inwestorów krótko- i długoterminowych w nieustannie zmieniającej się branży.
Shares to wiodący tygodnik przeznaczony dla profesjonalistów rynku akcji oraz inwestorów prywatnych – jako taki czytany jest co tydzień przez tysiące analityków, menedżerów funduszy, maklerów papierów wartościowych, dyrektorów przedsiębiorstw oraz inwestorów prywatnych.
Zatrudniony przez Shares zespół redaktorów-ekspertów cieszy się wysokim uznaniem w londyńskim City, zaś jego komentarze często wpływają na postrzeganie przez rynek poszczególnych przedsiębiorstw oraz wycen ich akcji. Połączenie gładkiego pióra z wnikliwą analizą sprawia, że magazyn stanowi niezastąpioną cotygodniową lekturę dla wszystkich, którzy aktywnie inwestują na brytyjskim rynku akcji.
15.11. Protokół z posiedzenia RBA: cięcia na podstawie niższych prognoz CPI, słaba prognoza globalna
Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank
Po kolejnym odwróceniu trendu EURUSD w Azji pary walutowe przez całą sesję utrzymywały się w wąskich, poziomych kanałach, nie wykazując ochoty na przełamanie w którymkolwiek kierunku.
Najważniejszym wydarzeniem sesji było opublikowanie protokołu z listopadowego posiedzenia Reserve Bank of Australia, w trakcie którego zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami docelową stopę gotówkową obniżono o 25 punktów bazowych do 4,5%.
Protokół potwierdził, że przyjęcie przez RBA bardziej neutralnego stanowiska opiera się na prognozach niższej inflacji, a także niepewności związanej z globalnymi perspektywami gospodarczymi.
Bank Japonii rozpoczyna dziś tymczasem dwudniowe posiedzenie z praktycznie pustym magazynkiem – w zasadzie nie ma już narzędzi, by stymulować znacząco spowalniającą pomimo regularnego zwiększania zakresu programu skupu aktywów gospodarkę.
Wczorajsze spadki euro związane były z pewną liczbą czynników, takich jak m.in. aukcja włoskich obligacji, w trakcie której osiągnęły one rentowność najwyższą od czasu przystąpienia tego kraju do strefy euro – wkrótce wzrosły też rentowności obligacji francuskich, belgijskich i hiszpańskich.
Po pojawieniu się pogłosek o gołębim raporcie o kwartalnej inflacji nie najlepiej radził sobie też funt brytyjski – spodziewane jest obniżenie prognoz inflacji CPI oraz wzrostu gospodarczego.
Wall Street z kolei odnotowała kiepski dzień – w ślad za sektorem finansowym spadały wszystkie pozostałe branże: DJIA stracił 0,61%, S&P 0,96%, zaś Nasdaq 0,8%.
Najbliższe wydarzenia ekonomiczne
(wszystkie godziny w czasie GMT)
• Przemówienie Charlesa Evansa z Fedu – Stany Zjednoczone (13.00)
• Przemówienie Alana Bollarda z Fedu – Stany Zjednoczone (13.30)
• Sprzedaż w sektorze produkcyjnym – Kanada (13.30)
• Inflacja PPI – Stany Zjednoczone (13.30)
• Prognoza sprzedaży detalicznej – Stany Zjednoczone (13.30)
• Indeks Empire sektora produkcyjnego – Stany Zjednoczone (13.30)
• Zapasy przedsiębiorstw – Stany Zjednoczone (15.00)
• Przemówienie Johna Williamsa z Fedu – Stany Zjednoczone (15.05)
Po kolejnym odwróceniu trendu EURUSD w Azji pary walutowe przez całą sesję utrzymywały się w wąskich, poziomych kanałach, nie wykazując ochoty na przełamanie w którymkolwiek kierunku.
Najważniejszym wydarzeniem sesji było opublikowanie protokołu z listopadowego posiedzenia Reserve Bank of Australia, w trakcie którego zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami docelową stopę gotówkową obniżono o 25 punktów bazowych do 4,5%.
Protokół potwierdził, że przyjęcie przez RBA bardziej neutralnego stanowiska opiera się na prognozach niższej inflacji, a także niepewności związanej z globalnymi perspektywami gospodarczymi.
Bank Japonii rozpoczyna dziś tymczasem dwudniowe posiedzenie z praktycznie pustym magazynkiem – w zasadzie nie ma już narzędzi, by stymulować znacząco spowalniającą pomimo regularnego zwiększania zakresu programu skupu aktywów gospodarkę.
Wczorajsze spadki euro związane były z pewną liczbą czynników, takich jak m.in. aukcja włoskich obligacji, w trakcie której osiągnęły one rentowność najwyższą od czasu przystąpienia tego kraju do strefy euro – wkrótce wzrosły też rentowności obligacji francuskich, belgijskich i hiszpańskich.
Po pojawieniu się pogłosek o gołębim raporcie o kwartalnej inflacji nie najlepiej radził sobie też funt brytyjski – spodziewane jest obniżenie prognoz inflacji CPI oraz wzrostu gospodarczego.
Wall Street z kolei odnotowała kiepski dzień – w ślad za sektorem finansowym spadały wszystkie pozostałe branże: DJIA stracił 0,61%, S&P 0,96%, zaś Nasdaq 0,8%.
Najbliższe wydarzenia ekonomiczne
(wszystkie godziny w czasie GMT)
• Przemówienie Charlesa Evansa z Fedu – Stany Zjednoczone (13.00)
• Przemówienie Alana Bollarda z Fedu – Stany Zjednoczone (13.30)
• Sprzedaż w sektorze produkcyjnym – Kanada (13.30)
• Inflacja PPI – Stany Zjednoczone (13.30)
• Prognoza sprzedaży detalicznej – Stany Zjednoczone (13.30)
• Indeks Empire sektora produkcyjnego – Stany Zjednoczone (13.30)
• Zapasy przedsiębiorstw – Stany Zjednoczone (15.00)
• Przemówienie Johna Williamsa z Fedu – Stany Zjednoczone (15.05)
poniedziałek, 14 listopada 2011
14.11. PKB Japonii odbija się po trzęsieniu ziemi; Mario Monti poprowadzi Włochy
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
W trakcie weekendu dowiedzieliśmy się, że Mario Monti zgodził się przewodniczyć nowemu włoskiemu rządowi jedności narodowej po tym jak premier Silvio Berlusconi w sobotę podał się do dymisji. Teraz (w ciągu 10 dni) nowy rząd musi zostać zaakceptowany przez parlament, jednak praktycznie na pewno nie będzie z tym problemów.

Po powstaniu rządów jedności narodowej w Grecji i we Włoszech możemy mieć raczej spokojny tydzień, w trakcie którego będziemy się skupiać na masie publikowanych danych – choć zdajemy sobie sprawę z tego, że obecnie jest to trudne. Sporo publikacji napłynie zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych – czekamy na inflację CPI i produkcję przemysłową, podczas gdy w Europie pojawią się wstępne raporty o PKB w III kwartale dla strefy euro łącznie (jutro) i dla kilku jej członków z osobna.
W III kwartale Japonia odbija się po trzęsieniu ziemi
Japonia opublikowała wczoraj wieczorem trzeci wstępny raport o PKB w III kwartale – zgodnie z oczekiwaniami nastąpiła zmiana o 1,5% kw./kw. po spadku o 0,3% w II kwartale (skorygowanym w stosunku do wcześniejszego odczytu na poziomie -0,5%).
Poprawa japońskiego PKB – spodziewana po potężnym marcowym trzęsieniu ziemi i spowodowanych przez nie zniszczeniach – związana była głównie z konsumpcją, która wzrosła o nie mniej niż 3,9%, generując 2,3% wzrostu PKB. Pomimo silnego jena nieźle radził sobie również eksport, który wzrósł o 6,2%, podczas gdy import wzrósł o 3,4%.
W trakcie weekendu dowiedzieliśmy się, że Mario Monti zgodził się przewodniczyć nowemu włoskiemu rządowi jedności narodowej po tym jak premier Silvio Berlusconi w sobotę podał się do dymisji. Teraz (w ciągu 10 dni) nowy rząd musi zostać zaakceptowany przez parlament, jednak praktycznie na pewno nie będzie z tym problemów.
Po powstaniu rządów jedności narodowej w Grecji i we Włoszech możemy mieć raczej spokojny tydzień, w trakcie którego będziemy się skupiać na masie publikowanych danych – choć zdajemy sobie sprawę z tego, że obecnie jest to trudne. Sporo publikacji napłynie zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych – czekamy na inflację CPI i produkcję przemysłową, podczas gdy w Europie pojawią się wstępne raporty o PKB w III kwartale dla strefy euro łącznie (jutro) i dla kilku jej członków z osobna.
W III kwartale Japonia odbija się po trzęsieniu ziemi
Japonia opublikowała wczoraj wieczorem trzeci wstępny raport o PKB w III kwartale – zgodnie z oczekiwaniami nastąpiła zmiana o 1,5% kw./kw. po spadku o 0,3% w II kwartale (skorygowanym w stosunku do wcześniejszego odczytu na poziomie -0,5%).
Poprawa japońskiego PKB – spodziewana po potężnym marcowym trzęsieniu ziemi i spowodowanych przez nie zniszczeniach – związana była głównie z konsumpcją, która wzrosła o nie mniej niż 3,9%, generując 2,3% wzrostu PKB. Pomimo silnego jena nieźle radził sobie również eksport, który wzrósł o 6,2%, podczas gdy import wzrósł o 3,4%.
czwartek, 10 listopada 2011
10.11. PKB Stanów za III kwartał może okazać się jeszcze niższy, Europa bliska załamania
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank

Czy bilans handlowy Stanów Zjednoczonych dodatkowo zaszkodzi PKB za III kwartał?
Wczorajszy raport o zapasach hurtowych wykazał znacznie niższy od oczekiwanego poziom zapasów we wrześniu.
W sytuacji, w której analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5%, rzeczywista zmiana wyniosła -0,1% – na dodatek za sierpień ogłoszono zmianę o 0,1% zamiast pierwotnie szacowanych 0,4%.
Samo to wystarczyło, by obniżyć o kilka dziesiątych punktu procentowego wynoszącą 2,5% stopę wzrostu PKB, o której mówiono dwa tygodnie temu – dziś natomiast otrzymamy raport o wrześniowym bilansie handlowym.
Dane te, podobnie jak zapasy, których składnikiem są zapasy hurtowe, były szacowane w pierwotnym raporcie o PKB za III kwartał – stąd dzisiejsze duże wahnięcia mogłyby doprowadzić do kolejnych rewizji PKB. Analitycy spodziewają się mniej więcej niezmienionego deficytu na poziomie 46 mld dolarów w stosunku do 45,6 mld w poprzednim okresie.

Chińska nadwyżka handlowa poprawia się pomimo wzrostu importu
W październiku nadwyżka handlowa największego światowego eksportera wzrosła do 17 mld dolarów w stosunku do 14,5 mld miesiąc wcześniej, chociaż we wcześniejszych analizach spodziewano się znacznie ostrzejszego wzrostu do 25,8 mld dolarów. Eksport wzrósł o 15,9% (oczekiwania 16,1% i 17,1% w poprzednim okresie), podczas gdy import poszybował w górę o 28,7% (oczekiwania 22,2%, 20,9% w poprzednim okresie), co wyjaśnia słabszy od oczekiwań bilans handlowy.
Czy bilans handlowy Stanów Zjednoczonych dodatkowo zaszkodzi PKB za III kwartał?
Wczorajszy raport o zapasach hurtowych wykazał znacznie niższy od oczekiwanego poziom zapasów we wrześniu.
W sytuacji, w której analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5%, rzeczywista zmiana wyniosła -0,1% – na dodatek za sierpień ogłoszono zmianę o 0,1% zamiast pierwotnie szacowanych 0,4%.
Samo to wystarczyło, by obniżyć o kilka dziesiątych punktu procentowego wynoszącą 2,5% stopę wzrostu PKB, o której mówiono dwa tygodnie temu – dziś natomiast otrzymamy raport o wrześniowym bilansie handlowym.
Dane te, podobnie jak zapasy, których składnikiem są zapasy hurtowe, były szacowane w pierwotnym raporcie o PKB za III kwartał – stąd dzisiejsze duże wahnięcia mogłyby doprowadzić do kolejnych rewizji PKB. Analitycy spodziewają się mniej więcej niezmienionego deficytu na poziomie 46 mld dolarów w stosunku do 45,6 mld w poprzednim okresie.
Chińska nadwyżka handlowa poprawia się pomimo wzrostu importu
W październiku nadwyżka handlowa największego światowego eksportera wzrosła do 17 mld dolarów w stosunku do 14,5 mld miesiąc wcześniej, chociaż we wcześniejszych analizach spodziewano się znacznie ostrzejszego wzrostu do 25,8 mld dolarów. Eksport wzrósł o 15,9% (oczekiwania 16,1% i 17,1% w poprzednim okresie), podczas gdy import poszybował w górę o 28,7% (oczekiwania 22,2%, 20,9% w poprzednim okresie), co wyjaśnia słabszy od oczekiwań bilans handlowy.
10.11. Blog Steena Jakobsena
Drodzy przyjaciele!
Nie mogę sobie nawet przypomnieć, kiedy ostatnim razem pisałem Kronikę Steena o czymś INNYM niż kryzys dłużny w UE, ale mój dobry kolega John Hardy zwrócił moją uwagę na tę zaskakującą prognozę przekazaną przez Bloomberg News: „W III kwartale prawdopodobna recesja w Hongkongu”.
Byłem zaskoczony – w odniesieniu do Chin zajmuję neutralne stanowisko pomimo tego że skrajna polaryzacja poglądów w sprawie Państwa Środka jest wśród inwestorów raczej powszechnym zjawiskiem.
Moim zdaniem Chiny osiągnęły maksimum swoich zdolności produkcyjnych, ponieważ ich model biznesowy opiera się na wprowadzaniu taniej siły roboczej i taniego kapitału do czarnej skrzynki zwanej gospodarką, co w rezultacie przekłada się na wzrost standardu życia i PKB.
Problem polega na tym, że po 10–15 latach takiego cyklu krańcowa użyteczność i krańcowy zwrot stają się ujemne. W miarę wzrostu PKB rośnie również ilość „paliwa” potrzebnego do wytworzenia każdego kolejnego procenta wzrostu. Kolejnym krokiem chińskiej ewolucji przemysłowej jest przejście z etapu państwa semiindustrialnego do etapu państwa uprzemysłowionego.
To „ucho igielne” jest najtrudniejszym punktem długiej drogi w kierunku industrializacji, ponieważ gospodarka musi zmienić kierunek z orientacji na wspomnianą tanią siłę roboczą i tani kapitał, zwracając się ku własności intelektualnej, innowacyjności i poważnemu otwarciu rynku w celu stworzenia wiarygodnej konkurencji zastępującej niewydolny model centralnie sterowanego wspierania banków i rynku finansowego.
W zeszłym roku na Chiny przypadło ponad 50% łącznej kwoty przyrostu światowego finansowania (źródło: McKinsey Global Report) – niewątpliwie występuje tam „bańka kredytowa” i system bankowy, który w swoich bilansach ma sporo złych długów. Żeby nie było wątpliwości: Chiny mogą sobie pozwolić na przebicie tej bańki i nadmuchanie nowej, ale ceną będzie „podatek” od rozwoju.
Ponadto wygląda na to, że Chiny zbliżyły się obecnie do deficytu handlowego – w prasie coraz częściej zauważam tytuły świadczące o słabej „produkcji”. Wystarczy przeczytać choćby Mroczne perspektywy dla chińskich eksporterów – szykuje się fala zamknięć fabryk agencji Reutera, aby przekonać się, jak nieciekawie przedstawia się sytuacja. Podsumowując – my, Duńczycy, mamy się całkiem dobrze, a źle dzieje się w państwie chińskim, które bynajmniej nie trzyma się mocno.
Mads Kofoed, główny ekonomista Saxo Bank, przygotował dla mnie poniższy wykres. Przedstawia on rozwój (PKB) Hongkongu i Chin. Oś lewa to rozwój Chin, zaś prawa to rozwój Hongkongu.
Mads przeprowadził analizę regresji i stwierdził występowanie korelacji między tymi dwoma szeregami czasowymi – są one więc współzależne. Jeżeli zatem progności mają rację, a Hongkong osiągnie ZEROWY lub ujemny wzrost PKB, produkt krajowy brutto Chin mógłby osiągnąć 6% lub mniej pomimo tego że analitycy spodziewają się 8,6% (według Bloomberga) – byłaby to dramatyczna ZMIANA na gorsze, co zwiększałoby ryzyko deflacji, a być może nawet groziło stagflacją.
PKB Chin i Hongkongu

Rozwój Chin po przeskalowaniu w porównaniu z rozwojem Hongkongu

Świat od jakiegoś czasu skupia się na Grecji, a ostatnio również na Włoszech, podczas gdy sytuacja w największych gospodarkach na całym świecie zmienia się ze złej na jeszcze gorszą – powrót znaczenia sytuacji fundamentalnej w świecie, w którym najważniejszym czynnikiem ryzyka są komunikaty prasowe, nie wpłynie korzystnie na apetyt na ryzyko.
Właśnie teraz akcje oferują „bezpieczną przystań” uciekającym od „niechcianych” obligacji skarbowych, jednak przedsiębiorstwa będą się starały utrzymać marże i obroty na rynku o prawie katastrofalnym poziomie wzrostu.
Poniższy wykres przedstawia „konsensusową prognozę PKB dla państw G10” na lata 2012 i 2011. Wyglądający z okien wieży z kości słoniowej analitycy nie nadążają z obniżaniem prognoz wzrostu po fakcie, jednak jeżeli nie uda nam się jakoś rozruszać światowej gospodarki (nie, nie za pomocą QE w nieskończoność...), dopiero się przekonamy, czym jest prawdziwa burza.
Bloomberg: Prognoza PKB według konsensusu analityków na lata 2011 i 2012

Wnioski
W trakcie szczytu kryzysu w 2008 r. Chiny wdrożyły potężne bodźce fiskalne, które uratowały światowy wzrost gospodarczy w latach 2008 i 2009. W drugiej rundzie kryzysu, u progu Kryzysu 2.0, Chiny znów muszą coś zrobić, aby zabezpieczyć swoje rynki eksportowe – coraz bardziej przekonuję się, że wyczekiwaną przez mojego kolegę Daniela Arbessa z Xerion Fund znaczącą niespodzianką makroekonomiczną musi być wymienialność juana – albo pełna, albo pośrednia.
Może ona wyglądać na zbyt ryzykowną dla Chin w kontekście malejącej nadwyżki handlowej, jednak niewątpliwie chińscy inwestorzy i oszczędzający potrzebują sporo aktywów, w które mogliby inwestować. Na ironię zakrawa to, że tylko ten jeden krok mógłby wystarczyć do ponownego uruchomienia obiegu kapitału na światowych rynkach.
Chiny i Włochy stały się najważniejszymi figurami, których musimy bronić w tej grze szachów u progu 2012 r. – to dwa stare imperia, które muszą zmienić sposoby kierowania gospodarką, aby odzyskać należną pozycję przy stole rozmów grupy G-7. Ewentualnych upadków możemy się jednak spodziewać w najbliższej przyszłości, ponieważ kiepskie dane fundamentalne są na rynkach finansowych odpowiednikiem bezlitośnie działającej siły grawitacji.
Bezpiecznych podróży,
Steen
Nie mogę sobie nawet przypomnieć, kiedy ostatnim razem pisałem Kronikę Steena o czymś INNYM niż kryzys dłużny w UE, ale mój dobry kolega John Hardy zwrócił moją uwagę na tę zaskakującą prognozę przekazaną przez Bloomberg News: „W III kwartale prawdopodobna recesja w Hongkongu”.
Byłem zaskoczony – w odniesieniu do Chin zajmuję neutralne stanowisko pomimo tego że skrajna polaryzacja poglądów w sprawie Państwa Środka jest wśród inwestorów raczej powszechnym zjawiskiem.
Moim zdaniem Chiny osiągnęły maksimum swoich zdolności produkcyjnych, ponieważ ich model biznesowy opiera się na wprowadzaniu taniej siły roboczej i taniego kapitału do czarnej skrzynki zwanej gospodarką, co w rezultacie przekłada się na wzrost standardu życia i PKB.
Problem polega na tym, że po 10–15 latach takiego cyklu krańcowa użyteczność i krańcowy zwrot stają się ujemne. W miarę wzrostu PKB rośnie również ilość „paliwa” potrzebnego do wytworzenia każdego kolejnego procenta wzrostu. Kolejnym krokiem chińskiej ewolucji przemysłowej jest przejście z etapu państwa semiindustrialnego do etapu państwa uprzemysłowionego.
To „ucho igielne” jest najtrudniejszym punktem długiej drogi w kierunku industrializacji, ponieważ gospodarka musi zmienić kierunek z orientacji na wspomnianą tanią siłę roboczą i tani kapitał, zwracając się ku własności intelektualnej, innowacyjności i poważnemu otwarciu rynku w celu stworzenia wiarygodnej konkurencji zastępującej niewydolny model centralnie sterowanego wspierania banków i rynku finansowego.
W zeszłym roku na Chiny przypadło ponad 50% łącznej kwoty przyrostu światowego finansowania (źródło: McKinsey Global Report) – niewątpliwie występuje tam „bańka kredytowa” i system bankowy, który w swoich bilansach ma sporo złych długów. Żeby nie było wątpliwości: Chiny mogą sobie pozwolić na przebicie tej bańki i nadmuchanie nowej, ale ceną będzie „podatek” od rozwoju.
Ponadto wygląda na to, że Chiny zbliżyły się obecnie do deficytu handlowego – w prasie coraz częściej zauważam tytuły świadczące o słabej „produkcji”. Wystarczy przeczytać choćby Mroczne perspektywy dla chińskich eksporterów – szykuje się fala zamknięć fabryk agencji Reutera, aby przekonać się, jak nieciekawie przedstawia się sytuacja. Podsumowując – my, Duńczycy, mamy się całkiem dobrze, a źle dzieje się w państwie chińskim, które bynajmniej nie trzyma się mocno.
Mads Kofoed, główny ekonomista Saxo Bank, przygotował dla mnie poniższy wykres. Przedstawia on rozwój (PKB) Hongkongu i Chin. Oś lewa to rozwój Chin, zaś prawa to rozwój Hongkongu.
Mads przeprowadził analizę regresji i stwierdził występowanie korelacji między tymi dwoma szeregami czasowymi – są one więc współzależne. Jeżeli zatem progności mają rację, a Hongkong osiągnie ZEROWY lub ujemny wzrost PKB, produkt krajowy brutto Chin mógłby osiągnąć 6% lub mniej pomimo tego że analitycy spodziewają się 8,6% (według Bloomberga) – byłaby to dramatyczna ZMIANA na gorsze, co zwiększałoby ryzyko deflacji, a być może nawet groziło stagflacją.
PKB Chin i Hongkongu
Rozwój Chin po przeskalowaniu w porównaniu z rozwojem Hongkongu
Świat od jakiegoś czasu skupia się na Grecji, a ostatnio również na Włoszech, podczas gdy sytuacja w największych gospodarkach na całym świecie zmienia się ze złej na jeszcze gorszą – powrót znaczenia sytuacji fundamentalnej w świecie, w którym najważniejszym czynnikiem ryzyka są komunikaty prasowe, nie wpłynie korzystnie na apetyt na ryzyko.
Właśnie teraz akcje oferują „bezpieczną przystań” uciekającym od „niechcianych” obligacji skarbowych, jednak przedsiębiorstwa będą się starały utrzymać marże i obroty na rynku o prawie katastrofalnym poziomie wzrostu.
Poniższy wykres przedstawia „konsensusową prognozę PKB dla państw G10” na lata 2012 i 2011. Wyglądający z okien wieży z kości słoniowej analitycy nie nadążają z obniżaniem prognoz wzrostu po fakcie, jednak jeżeli nie uda nam się jakoś rozruszać światowej gospodarki (nie, nie za pomocą QE w nieskończoność...), dopiero się przekonamy, czym jest prawdziwa burza.
Bloomberg: Prognoza PKB według konsensusu analityków na lata 2011 i 2012
Wnioski
W trakcie szczytu kryzysu w 2008 r. Chiny wdrożyły potężne bodźce fiskalne, które uratowały światowy wzrost gospodarczy w latach 2008 i 2009. W drugiej rundzie kryzysu, u progu Kryzysu 2.0, Chiny znów muszą coś zrobić, aby zabezpieczyć swoje rynki eksportowe – coraz bardziej przekonuję się, że wyczekiwaną przez mojego kolegę Daniela Arbessa z Xerion Fund znaczącą niespodzianką makroekonomiczną musi być wymienialność juana – albo pełna, albo pośrednia.
Może ona wyglądać na zbyt ryzykowną dla Chin w kontekście malejącej nadwyżki handlowej, jednak niewątpliwie chińscy inwestorzy i oszczędzający potrzebują sporo aktywów, w które mogliby inwestować. Na ironię zakrawa to, że tylko ten jeden krok mógłby wystarczyć do ponownego uruchomienia obiegu kapitału na światowych rynkach.
Chiny i Włochy stały się najważniejszymi figurami, których musimy bronić w tej grze szachów u progu 2012 r. – to dwa stare imperia, które muszą zmienić sposoby kierowania gospodarką, aby odzyskać należną pozycję przy stole rozmów grupy G-7. Ewentualnych upadków możemy się jednak spodziewać w najbliższej przyszłości, ponieważ kiepskie dane fundamentalne są na rynkach finansowych odpowiednikiem bezlitośnie działającej siły grawitacji.
Bezpiecznych podróży,
Steen
10.11.Solidne dane o australijskim zatrudnieniu nie pocieszają zmartwionych Europą inwestorów
Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank
Niezależnie od wszelkiego pesymizmu otaczającego strefę euro, przyjemną niespodzianką okazały się dobre wiadomości z australijskiego rynku pracy – choć trzeba przyznać, że nie wywarły one szczególnie dużego wpływu na waluty.
W australijskiej gospodarce w październiku przybyło kolejne 10,1 tys. miejsc pracy – nieznacznie więcej niż oczekiwano – przy czym cały przyrost wystąpił w kategorii pracowników pełnoetatowych.
Powstało 20,0 tys. nowych stanowisk pełnoetatowych, zaś ubyło 9,9 tys. stanowisk niepełnoetatowych, a na dodatek ogłoszono korektę danych z zeszłego miesiąca w górę (i w tym przypadku w kategorii stanowisk pełnoetatowych), co tylko wzmocniło optymizm inwestorów.
Stopy bezrobocia i aktywności zawodowej utrzymały się na niezmienionych poziomach odpowiednio 5,2% i 65,6%. Dolarowi australijskiemu udało się jednak zyskać zaledwie 30–40 punktów, po czym nastąpiła konsolidacja.
Poza tym spadek apetytu na ryzyko wywarł mniejszy wpływ na funta brytyjskiego pomimo słabych wrześniowych wyników handlowych Wielkiej Brytanii (deficyt wzrósł z 8,6 do 9,8 mld funtów) i stosunkowej słabości tej waluty. Para EURCHF spadła po tym jak Szwajcarski Bank Narodowy nie ogłosił nowego „poziomu docelowego” dla silnego franka, pomimo tego że według parytetu siły nabywczej powinna ona być wyceniana na poziomie 1,35–1,40.
Ze Stanów Zjednoczonych napływały tymczasem kiepskie dane o zapasach hurtowych, które we wrześniu spadły o 0,1% – wieści te okazały się jednak niczym w porównaniu z kasandrycznymi wizjami dotyczącymi przyszłości Europy. Wall Street załamała się, odnotowując najgorszy dzień od połowy sierpnia – DJIA stracił 3,2%, S&P 3,67%, zaś Nasdaq 3,88%.
Najbliższe wydarzenia ekonomiczne
(wszystkie godziny w czasie GMT)
• Decyzja Komitetu Polityki Monetarnej Banku Anglii – Wielka Brytania (12.00)
• Przemówienie Jurgena Starka z EBC – UE (12.15)
• Dane o handlu – Kanada (13.30)
• Indeks cen importowych – Stany Zjednoczone (13.30)
• Liczba pierwszych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych – Stany Zjednoczone (13.30)
• Bilans handlowy – Stany Zjednoczone (13.30)
• Przemówienie Dennisa Lockharta z Fedu – Stany Zjednoczone (14.00)
• Indeks zaufania konsumentów Bloomberg – Stany Zjednoczone (14.45)
• Przemówienie Charlesa Evansa z Fedu – Stany Zjednoczone (15.40)
Niezależnie od wszelkiego pesymizmu otaczającego strefę euro, przyjemną niespodzianką okazały się dobre wiadomości z australijskiego rynku pracy – choć trzeba przyznać, że nie wywarły one szczególnie dużego wpływu na waluty.
W australijskiej gospodarce w październiku przybyło kolejne 10,1 tys. miejsc pracy – nieznacznie więcej niż oczekiwano – przy czym cały przyrost wystąpił w kategorii pracowników pełnoetatowych.
Powstało 20,0 tys. nowych stanowisk pełnoetatowych, zaś ubyło 9,9 tys. stanowisk niepełnoetatowych, a na dodatek ogłoszono korektę danych z zeszłego miesiąca w górę (i w tym przypadku w kategorii stanowisk pełnoetatowych), co tylko wzmocniło optymizm inwestorów.
Stopy bezrobocia i aktywności zawodowej utrzymały się na niezmienionych poziomach odpowiednio 5,2% i 65,6%. Dolarowi australijskiemu udało się jednak zyskać zaledwie 30–40 punktów, po czym nastąpiła konsolidacja.
Poza tym spadek apetytu na ryzyko wywarł mniejszy wpływ na funta brytyjskiego pomimo słabych wrześniowych wyników handlowych Wielkiej Brytanii (deficyt wzrósł z 8,6 do 9,8 mld funtów) i stosunkowej słabości tej waluty. Para EURCHF spadła po tym jak Szwajcarski Bank Narodowy nie ogłosił nowego „poziomu docelowego” dla silnego franka, pomimo tego że według parytetu siły nabywczej powinna ona być wyceniana na poziomie 1,35–1,40.
Ze Stanów Zjednoczonych napływały tymczasem kiepskie dane o zapasach hurtowych, które we wrześniu spadły o 0,1% – wieści te okazały się jednak niczym w porównaniu z kasandrycznymi wizjami dotyczącymi przyszłości Europy. Wall Street załamała się, odnotowując najgorszy dzień od połowy sierpnia – DJIA stracił 3,2%, S&P 3,67%, zaś Nasdaq 3,88%.
Najbliższe wydarzenia ekonomiczne
(wszystkie godziny w czasie GMT)
• Decyzja Komitetu Polityki Monetarnej Banku Anglii – Wielka Brytania (12.00)
• Przemówienie Jurgena Starka z EBC – UE (12.15)
• Dane o handlu – Kanada (13.30)
• Indeks cen importowych – Stany Zjednoczone (13.30)
• Liczba pierwszych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych – Stany Zjednoczone (13.30)
• Bilans handlowy – Stany Zjednoczone (13.30)
• Przemówienie Dennisa Lockharta z Fedu – Stany Zjednoczone (14.00)
• Indeks zaufania konsumentów Bloomberg – Stany Zjednoczone (14.45)
• Przemówienie Charlesa Evansa z Fedu – Stany Zjednoczone (15.40)
Subskrybuj:
Posty (Atom)