czwartek, 29 września 2011

29.9. Podwyżka depozytów zabezpieczających na rynku złota wywołuje pogrom

Ole S. Hansen, starszy doradca klienta

Ostatni tydzień na rynkach metali możemy zaliczyć do rekordowych. Srebro straciło 34% w ciągu kilku dni – był to najostrzejszy spadek od 30 lat. Złoto tymczasem odnotowało korektę o 20% w stosunku do szczytu, co przez ostatnią dekadę zdarzyło się jedynie dwa razy. Miedź odnotowała korektę o jedną trzecią w stosunku do górki z lutego, gdy fundusze hedgingowe po raz pierwszy od ponad dwóch lat zmieniły pozycje na krótkie.

Wyprzedaż miała liczne przyczyny: niechęć do ryzyka, pozyskiwanie gotówki na pokrycie przynoszących straty pozycji na innych rynkach, spowolnienie gospodarcze przyczyniające się do zmniejszenia popytu na metale przemysłowe, a także, last but not least, kolejną podwyżkę depozytów zabezpieczających wymaganych przez CME, największą na świecie giełdę kontraktów futures. Do wszystkich tych czynników dołączyły krążące po rynku pogłoski o intensywnej wyprzedaży, na którą mieli zdecydować się inwestorzy z Chin – dotychczas koncentrowali się oni raczej na sile krajowej gospodarki, nie zwracając uwagi na powszechne spowolnienie za granicą.

Od początku sierpnia na rynku złota utrzymywała się wysoka zmienność świadcząca o wzroście niepewności dotyczącej przyszłego kierunku zmian. Do 6 września, kiedy to osiągnięty został nowy rekord na poziomie 1921 dolarów za uncję, a także później, profesjonalni inwestorzy zaczęli redukować zaangażowanie pomimo tego, że światowe rynki akcji włączyły wsteczny bieg. Kilka studolarowych korekt w trakcie ostatniego miesiąca tylko zwiększyło dyskomfort inwestorów, którzy zwykli uważać złoto za najważniejszą z bezpiecznych przystani.



Pogrom nastąpił w ostatni piątek, gdy pogłoski o zbliżającej się podwyżce wymaganych przez CME depozytów zabezpieczających od kontraktu futures na złoto zepchnęły jego kurs poniżej 1700 dolarów – w poniedziałek jednak spadki tylko przyspieszyły, gdy na nową sytuację mogli zareagować inwestorzy z Dalekiego Wschodu. Na rynku srebra pojawiła się natomiast kontynuacja wyprzedaży rozpoczętej na początku maja – warto też wspomnieć o tym, że złoto dotarło do psychologicznej granicy w postaci 200-dniowej średniej kroczącej, choć nie udało mu się jej przełamać.

W naszym artykule „Uwaga! Możliwa kolejna podwyżka depozytów od kontraktów futures na złoto” z 31 sierpnia argumentowaliśmy, że ciągła zmienność i codzienna huśtawka cen uprawdopodabniały kolejną podwyżkę do poziomu 8200–9000 dolarów za kontrakt. W piątek depozyt z tytułu posiadania kontraktu futures na złoto podwyższono do 8500 dolarów, co oznacza, że przy obecnej cenie złota za utrzymanie pozycji inwestorzy muszą obecnie zapłacić 5,2% wartości kontraktu.



W kontekście historycznym taka marża jest stosunkowo wysoka i o ile nie będziemy mieć do czynienia z dalszą eskalacją cen, na razie powinna wystarczyć. Pod względem technicznym złoto utrzymało 200-dniową średnią kroczącą, a nawet mocno się od niej odbiło – obecnie znajduje się ona na poziomie 1530 dolarów, zaś zachowanie waloru pozwoliło inwestorom na odzyskanie części utraconego w trakcie pogromu zaufania. Tak czy inaczej, w sierpniu argumentów za posiadaniem złota raczej przybyło niż ubyło, a zatem gdy obecna nerwowość ustanie, złoto może znów zacząć jasno świecić.

Jakie mamy obecnie zagrożenia? Po ostatnich dwóch poważnych korektach z 2006 i 2008 r. powrót do nowych maksimów trwał 18 miesięcy – odkup jednostek funduszy ETF dotychczas był bardzo ograniczony i dlatego na tym rynku występuje ryzyko dalszej wyprzedaży, do której mogłoby dojść, gdyby i ta grupa inwestorów zdecydowała się na ograniczanie pozycji. Tak czy inaczej, nieunikniona wydaje się obecnie redukcja zmienności, ponieważ nadmierne wahania cen stwarzają największe zagrożenie dla wizerunku złota jako bezpiecznej przystani.

29.9. W Azji nie tak źle z ryzykiem; oczy inwestorów zwrócone na Bundestag

Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank

W sytuacji, w której na azjatyckim otwarciu negatywne nastroje zaczęły przeważać, inwestorzy starali się zbić kursy walut z grupy ryzyka – zwłaszcza w kontekście rozpoczętej właśnie kolejnej fali spadków metali szlachetnych i bazowych (przed szanghajskim otwarciem kontrakty futures na miedź traciły 5%).

Dość pozytywne otwarcie giełdy i stosunkowo niskie poziomy krótkich pozycji na aktywach ryzykownych sprawiły jednak, że inwestorzy zaczęli raczej podbijać ceny – początkowo działali dość opieszale, ale w miarę zbliżania się przerwy na lunch udawało im się coraz bardziej rozpędzać.

W Australii w trakcie trzech miesięcy do sierpnia liczba wakatów wzrosła o 3,2% po skorygowaniu o sezonowość, chociaż pod względem trendu wakatów było mniej o 1,3% niż w poprzednim kwartale.

Waluty odnotowały wczoraj kolejną mieszaną, chaotyczną sesję – początkowa fala wzrostów euro osłabła po rozpoczęciu sesji nowojorskiej, gdy na rynek zaczęły docierać złe wiadomości. Wspomnianym wzrostom sprzyjały lepsze od oczekiwań odczyty niemieckiej inflacji CPI, a także komentarze Jose Barroso dotyczące emisji wspólnych obligacji – pojawiły się też informacje o ratyfikowaniu zmian w EFSF przez Finów. Ogłoszono ponadto, że triumwirat UE, EBC i MFW ponownie zajmie się dziś sprawą Grecji.

Wall Street straciła wszystkie wzrosty z poprzedniego dnia, a nawet jeszcze trochę, gdy nastroje w Europie zaczęły się pogarszać. Na froncie danych najważniejsze dane o zamówieniach dóbr trwałych okazały się nieco lepsze od oczekiwań, spadając tylko o 0,1% – był to jednak wynik gorszy od wzrostu o 4,1% w poprzednim miesiącu.

Odczyt danych o dobrach kapitałowych z wyłączeniem sektora obronnego i lotniczego wykazał natomiast mocne odbicie (+1,1% po skorygowanym w górę wzroście o 0,2% w lipcu), co jest dobrą wiadomością w kontekście oczekiwań na utrzymanie ciągle nie najgorszej kondycji gospodarki.

Oczy wszystkich inwestorów zwrócone są obecnie na Europę, gdzie Niemcy głosują nad zmianami w EFSF – rezultat głosowania będzie zapewne można potraktować jako miarę poparcia dla koalicyjnego rządu Angeli Merkel. Trzeba jednak przyznać, iż istnieje pewna szansa na to, że wspomniane zmiany nie zostaną ratyfikowane.

środa, 28 września 2011

28.9. W Finlandii głosowanie nad ratyfikacją EFSF; stagnacja dóbr trwałych w USA?

Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank



Finlandia głosuje nad ratyfikacją EFSF: dziś pierwszy dzień z trzydniowego występu cyrku z programem zatytułowanym „ratyfikacja Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej” – głosowanie w Finlandii zaplanowano na 11.00 GMT, Niemcy będą głosować jutro, zaś Austriacy w piątek.

Mimo że najprawdopodobniej usłyszymy głosy sprzeciwu, nie należy się raczej spodziewać znaczącego oporu. Jak wspomnieliśmy w podsumowaniu sytuacji na rynku walutowym, niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble potrząsał trochę szabelką, sprzeciwiając się rozszerzaniu EFSF (lub wykorzystywaniu dźwigni), jednak nie ma to znaczenia dla jutrzejszego głosowania w Bundestagu, ponieważ będzie ono dotyczyć ram EFSF, które zostały uzgodnione w lipcu. Podsumowując, nie spodziewamy się, by którykolwiek ze wspomnianych parlamentów nie ratyfikował EFSF w tym tygodniu.

Zamówienia dóbr trwałych w USA – w sierpniu nieco gorzej? Trudno zaprzeczyć, że sierpień był kiepskim miesiącem dla amerykańskiej gospodarki – gdyby dostępne były miesięczne raporty o PKB, z pewnością sierpniowy wykazałby spadek. Różne regionalne raporty o sektorze produkcyjnym, a także krajowy indeks sektora produkcyjnego ISM wykazywały słabość w zakresie nowych zamówień, a to może przełożyć się na słabość dzisiejszego raportu o zamówieniach dóbr trwałych. Analitycy spodziewają się niewielkiego spadku o 0,2% (tyle samo bez uwzględniania transportu) po ostrej lipcowej poprawie o 4,1% (0,8% bez transportu).

28.9. Azja wątpi w perspektywy Europy

Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank

EFSF pokonuje pierwszą przeszkodę – Słowenia ratyfikuje porozumienie
Słoweński parlament ratyfikował wczoraj zmiany w Europejskim Instrumencie Stabilności Finansowej, jednak wygląda na to, że decyzja ta była w pełni dyskontowana przez parę EURUSD, która miała trudności z utrzymaniem się na poziomie maksimów z sesji amerykańskiej.

Pod koniec sesji nowojorskiej apetyt na ryzyko zaczął nieco spadać, zaś Azja początkowo zasugerowała się takim trendem, któremu sprzyjały powracające po raz kolejny wiadomości o ewentualnej konieczności przepisania niemieckiej konstytucji w celu umożliwienia wdrożenia EFSF na szerszą skalę.

Na dalekowschodnim froncie danych mieliśmy tylko wskaźniki dotyczące sprzedaży nowych nieruchomości mieszkalnych HIA, które zaskoczyły wzrostem o 1,1% m/m – to jednak bardzo niewiele w porównaniu z gwałtownymi spadkami o 8,0% i 8,7% z poprzednich dwóch miesięcy.

Korekta na rynkach walutowych wczoraj trwała nadal – inwestorzy mieli nadzieję, że bardziej konkretne i wiarygodne rozwiązanie unijnego kryzysu zadłużeniowego pojawi się raczej wcześniej niż później. Pojawiło się też jednak wystarczająco wiele złych wiadomości, by euro nie zdołało na dobre odzyskać kondycji. Do pozytywnych wieści zaliczyć można zatwierdzenie przez Grecję wchodzącego w skład odnowionego pakietu oszczędnościowego podatku majątkowego, a także niemiecki październikowy indeks zaufania konsumentów, który okazał się lepszy niż przewidywano.

Nastroje na Wall Street były lepsze niż w Europie – odnotowano trzeci z kolei dzień wzrostów, choć zostały one nieco utemperowane przez wyprzedaż pod koniec sesji.

W przeciwieństwie do opublikowanych na początku tygodnia odczytów indeksów aktywności produkcyjnej oddziałów Fed z Chicago i Dallas wrześniowy indeks Fedu z Richmond poprawił się w stosunku do sierpnia i przebił oczekiwania, rosnąc z -11 do -6 (oczekiwano -10), jednak szczegóły okazały się mniej optymistyczne – poprawiły się dostawy i zatrudnienie, ale nowe zamówienia spadły. Rozczarowały też wyniki badania sektora usługowego.

wtorek, 27 września 2011

27.9. Azja: apetyt na ryzyko nadal rośnie

Andrew Robinson, Forex Strategist, Saxo Bank

Waluty rozpoczęły wtorkową sesję azjatycką na podobnych poziomach, co wczoraj (to raczej powinno dziwić). Dzika wyprzedaż złota i walut na wczorajszym azjatyckim zamknięciu do pewnego stopnia powróciła na ostatniej sesji – wzrosty zaczęły przyspieszać pod koniec dnia, kiedy to pojawiły się pogłoski o tym, że Europa zastanawia się nad zaangażowaniem Europejskiego Banku Inwestycyjnego do lewarowania EFSF w celu rekapitalizacji systemu bankowego i ograniczenia następstw kryzysu dłużnego w państwach peryferyjnych.

Na Wall Street nastroje były nieco lepsze niż w Europie – drugi dzień z kolei odnotowano zyski: DJIA wzrósł o 2,53%, S&P o 2,33% (główną rolę odegrał sektor finansowy), zaś Nasdaq nieco nie nadążał, zyskując jedynie 1,35% po tym jak pojawił się raport sugerujący, że Apple straciło część dużych zamówień.

Na froncie danych mieliśmy słabe indeksy aktywności produkcyjnej – indeks Fedu z Chicago spadł z +0,02 do -0,43 (w stosunku do oczekiwań na poziomie -0,37), zaś indeks aktywności Fedu z Dallas załamał się z -11,4 do -14,4 (pomimo że spodziewano się wyniku na poziomie -8,0).

Sprzedaż nowych nieruchomości mieszkalnych sugeruje tymczasem, że na rynku tym nadal panuje zastój – w sierpniu odnotowano spadek o 2,3% m/m. Przemawiający reprezentanci Fedu zasadniczo bronili swojej obecnej ultra łagodnej polityki monetarnej – Sarah Raskin zasugerowała nawet, że można się spodziewać dalszego łagodzenia stanowiska, choć Kocherlakota jak zwykle się z nią nie zgodził.

W trakcie sesji azjatyckiej nie pojawiły się żadne inne czynniki/wiadomości, które mogłyby ukierunkować zmiany kursów, zaś po krótkiej fali początkowej realizacji zysków (i nieco wyższym otwarciu USD/Azji) nastroje inwestorów zmieniły się – przez całą sesję apetyt na ryzyko rósł. Dolar powszechnie tracił, spadając o 0,6% w stosunku do indeksu, zaś indeks USD/Azja stracił w stosunku do niedawnych maksimów po odbiciu na rynku akcji.

poniedziałek, 26 września 2011

26.9. W tym tygodniu w planach głosowanie nad Europejskim Instrumentem Stabilności Finansowej – tymczasem zaczynamy od IFO

Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank

Pomimo pogłosek mogących świadczyć o czymś wprost przeciwnym, w weekend nie pojawiły się żadne komunikaty dotyczące kryzysu zadłużenia państwowego w Europie, jednak przywódcy strefy euro w dalszym ciągu znajdują się pod presją, ponieważ parlamenty Niemiec (29 września), Finlandii (28 września) i Austrii (30 września) w tym tygodniu mają głosować nad ratyfikacją funduszu ratunkowego nazywanego Europejskim Instrumentem Stabilności Finansowej.



Spodziewany spadek niemieckiego IFO: W kontekście europejskich niepokojów Niemcy trzymają się raczej dobrze, jednak ostatnio nawet w tej (niegdysiejszej) lokomotywie europejskiego wzrostu makroekonomiczne wskaźniki gospodarcze zaczynają spadać – najważniejsze jest, oczywiście, słabe tempo wzrostu w II kwartale na poziomie 0,1%, wynikające po części z ostrego spadku konsumpcji prywatnej (-0,7%). Indeks klimatu gospodarczego IFO, składający się z indeksu sytuacji bieżącej i indeksu oczekiwań, spadł w sierpniu do 108,7 w stosunku do lutowego szczytu na poziomie 115,4.



Sprzedaż nowych nieruchomości mieszkalnych w Stanach Zjednoczonych – spodziewane dalsze spadki: rynek nieruchomości mieszkalnych w USA nadal próbuje sobie poradzić z potężną nadpodażą i pomimo że jest to zdrowy proces niezbędny do odzyskania pewnej równowagi między podażą i popytem, niewątpliwie będzie on oznaczać, że inwestycje mieszkaniowe w najbliższych kwartałach nie będą odgrywać zbyt dużej roli w amerykańskim ożywieniu gospodarczym. Analitycy spodziewają się, że sprzedaż nowych nieruchomości mieszkalnych spadła w sierpniu o 2 tysiące do 296 tysięcy, co oznaczałoby najniższy poziom od lutowych 281 tysięcy.

piątek, 23 września 2011

23.9. Macro Update: G-20 przyciąga uwagę inwestorów; apetyt na ryzyko powraca

Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank



G-20: jak mówi, że zrobi, to mówi?
W trakcie wczorajszego zebrania grupy G-20 w Waszyngtonie, odbywającego się w ramach dzisiejszych corocznych spotkań MFW/Banku Światowego, ministrowie finansów i przedstawiciele banków centralnych krajów uczestniczących oświadczyli m.in., że G-20 będzie podejmować działania mające na celu utrzymanie stabilności finansowej i wzrostu gospodarczego, a ponadto ma zamiar „zdecydowanie i w sposób skoordynowany w skali międzynarodowej reagować na nowe wyzwania stojące przed światową gospodarką”. Akurat od tej grupy już wcześniej słyszeliśmy takie i podobne deklaracje – w zasadzie nic nowego, ale brzmi dobrze.

Tak czy inaczej, wydaje się, że apetyt na ryzyko rośnie – gdy to piszemy, kontrakty futures na S&P500 zyskują 0,8%, cena ropy nie zmienia się po wczorajszej krótkiej fali wzrostów, podczas gdy para EURUSD rośnie o 55 pipsów do 1,3520.

EBC może być gotowy do działania na październikowym posiedzeniu
Komunikat G-20 nie był, oczywiście, jedynym powodem (umiarkowanego) zadowolenia inwestorów dziś rano, ponieważ reprezentujący EBC Luc Coene (w trakcie posiedzenia G-20) stwierdził, iż jego bank może być gotowy do podjęcia działań i obniżenia stóp procentowych już w październiku, jeżeli dane gospodarcze będą się nadal pogarszać.