Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
Australia opublikowała niemal rekordowe dane o sierpniowej nadwyżce handlowej w wysokości 3,1 mld AUD – rekord w wysokości 3,5 mld AUD został osiągnięty w czerwcu 2010 r. Po lipcowym spadku o 0,9% import wzrósł o 3% m/m, jednak to wyższe ceny złota i odbicie eksportu rudy żelaza oraz węgla najbardziej przyczyniły się do powstania wspomnianej nadwyżki – po rozczarowującym lipcowym spadku o 0,85% eksport wzrósł o 8% m/m.
Zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami australijski bank centralny (RBA) utrzymał stopę gotówkową na poziomie 4,75%. Towarzyszący ogłoszeniu komunikat okazał się zasadniczo bardziej gołębi od wcześniejszych – stwierdzono w szczególności, że inflacja może obecnie okazać się bardziej zbliżona do poziomu docelowego i w związku z tym istnieje możliwość podjęcia działań wspierających popyt (czy zatem należy spodziewać się obniżek stóp?).
RBA stwierdził, że relatywne ceny dóbr eksportowanych do cen dóbr importowanych pozostają bardzo wysokie, chociaż Chiny i reszta Azji nadal się rozwijają. Konsumenci pozostają ostrożni – zmienność rynku finansowego nieco szkodzi ich zaufaniu. Po komunikacie dolar australijski był notowany nieco poniżej rocznych minimów.
W trakcie wczorajszej sesji europejskiej i amerykańskiej wspólna waluta kontynuowała niepowstrzymane spadki w związku z dochodzącymi zza horyzontu pomrukami drzemiącego na peryferiach Starego Kontynentu smoka zwanego kryzysem dłużnym – poszukiwania szewczyka Dratewki po raz kolejny spełzły jednak na niczym, a bestia zaczyna się budzić.
Mimo to sesja nie obyła się bez pewnych fal wzrostowych – optymizmu dodały inwestorom udane aukcje obligacji EBC, a także lepsze od oczekiwanych dane o niemieckich i unijnych indeksach PMI (odpowiednio 50,3 i 48,5 w stosunku do 50,0 i 48,4 miesiąc wcześniej), jednak z upływem czasu na pierwszy plan wysunęły się aspekty negatywne – MFW upomniał Grecję, by bardziej zdecydowanie wprowadzała program oszczędnościowy, zaś sama Grecja przyznała, że nie uda jej się osiągnąć ustalonych niedawno docelowych poziomów stosunku deficytu do PKB.
wtorek, 4 października 2011
poniedziałek, 3 października 2011
3.10. Macro Update: Grecja nie osiąga celów – akcje spadają
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
Po dzisiejszych raportach dotyczących niepowodzenia Grecji, której nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów finansowych (deficyt budżetowy ma wynieść 8,5% zamiast planowanych 7,5%) na rynkach akcji ponownie zapanowała bessa.

Grecja nie osiąga celów
Nikogo to nie powinno zaskoczyć, a jednak rynki załamują się po wiadomości o tym, że Grecji nie udało się osiągnąć założonych celów finansowych. Choć może to już wydawać się nudne, wielokrotnie powtarzaliśmy, że obecnie realizowany tam program naprawczy nie jest realistyczny. Nie można wdrożyć oszczędności i zredukować zadłużenia równego 150% PKB bez poważnej recesji – a raczej depresji.
Zamiast tego Grecji należy pozwolić na bankructwo i nowy początek (oczywiście pod warunkiem ograniczenia wydatków publicznych). To jednak nie zdarzy się dopóty, dopóki europejski sektor bankowy nie będzie wystarczająco chroniony przed skutkami takiego rozwiązania.
ISM sektora produkcyjnego nadal w strefie wzrostowej... o włos
Oczekuje się, że krajowy indeks PMI sektora produkcyjnego Stanów Zjednoczonych wykaże we wrześniu niewielki wzrost produkcji, osiągając poziom 50,3. W przeciwieństwie do kilku badań regionalnych indeks ISM sektora produkcyjnego trzymał się w sierpniu zaskakująco dobrze, osiągając 50,6 punktu.
Tak czy inaczej, badania regionalne we wrześniu nadal wykazywały spadki (choć były one niższe niż miesiąc wcześniej), zaś komponent nowych zamówień sierpniowego raportu ISM dla sektora produkcyjnego drugi miesiąc z kolei osiągnął poziom poniżej 50. Jak zauważyliśmy wcześniej, długoterminowy trend spadkowy amerykańskiej produkcji nie musi oznaczać, iż PKB spadnie tylko dlatego, że indeks ISM sektora produkcyjnego spadł poniżej 50.
Po dzisiejszych raportach dotyczących niepowodzenia Grecji, której nie udało się osiągnąć wyznaczonych celów finansowych (deficyt budżetowy ma wynieść 8,5% zamiast planowanych 7,5%) na rynkach akcji ponownie zapanowała bessa.
Grecja nie osiąga celów
Nikogo to nie powinno zaskoczyć, a jednak rynki załamują się po wiadomości o tym, że Grecji nie udało się osiągnąć założonych celów finansowych. Choć może to już wydawać się nudne, wielokrotnie powtarzaliśmy, że obecnie realizowany tam program naprawczy nie jest realistyczny. Nie można wdrożyć oszczędności i zredukować zadłużenia równego 150% PKB bez poważnej recesji – a raczej depresji.
Zamiast tego Grecji należy pozwolić na bankructwo i nowy początek (oczywiście pod warunkiem ograniczenia wydatków publicznych). To jednak nie zdarzy się dopóty, dopóki europejski sektor bankowy nie będzie wystarczająco chroniony przed skutkami takiego rozwiązania.
ISM sektora produkcyjnego nadal w strefie wzrostowej... o włos
Oczekuje się, że krajowy indeks PMI sektora produkcyjnego Stanów Zjednoczonych wykaże we wrześniu niewielki wzrost produkcji, osiągając poziom 50,3. W przeciwieństwie do kilku badań regionalnych indeks ISM sektora produkcyjnego trzymał się w sierpniu zaskakująco dobrze, osiągając 50,6 punktu.
Tak czy inaczej, badania regionalne we wrześniu nadal wykazywały spadki (choć były one niższe niż miesiąc wcześniej), zaś komponent nowych zamówień sierpniowego raportu ISM dla sektora produkcyjnego drugi miesiąc z kolei osiągnął poziom poniżej 50. Jak zauważyliśmy wcześniej, długoterminowy trend spadkowy amerykańskiej produkcji nie musi oznaczać, iż PKB spadnie tylko dlatego, że indeks ISM sektora produkcyjnego spadł poniżej 50.
czwartek, 29 września 2011
29.9. Niemcy mają głosować nad EFSF; planowana rewizja w górę PKB USA za II kwartał
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank
Niemcy mają ratyfikować EFSF: W Niemczech dziś dalszy ciąg batalii o EFSF. Zmiany z 21 lipca zostały wczoraj bez problemu ratyfikowane przez Finlandię. Na początku tygodnia zielone światło dała im Słowenia, zaś w piątek przyjdzie kolej na Austrię. Jak wspomnieliśmy wczoraj , ta runda ratyfikacji najprawdopodobniej zakończy się powodzeniem i wszystkie państwa bez problemu zatwierdzą EFSF.
Wczorajsze głosowanie w fińskim parlamencie zakończyło się wynikiem 103 głosów „za” i 66 „przeciw” przy 30 wstrzymujących się – nie powinno to zaskakiwać, ponieważ koalicja rządowa pod wodzą Katainena obiecała swoje poparcie dla zmian. Nadal czekamy jednak na wyniki głosowania z kilku krajów – o tym jednak napiszemy później.

Planowana korekta PKB USA za II kwartał w górę: Dziś opublikowany zostanie trzeci raport o PKB w II kwartale, jednak choćby ze względu na opóźnienie nie wzbudza on zwykle szczególnego zainteresowania rynków.
Tak czy inaczej, niedawne raporty miesięczne, takie jak sprawozdanie dotyczące bilansu handlowego, świadczą o tym, że można spodziewać się podwyższenia wzrostu PKB w II kwartale o 0,2 punktu procentowego do 1,2% kw./kw. w stosunku do 1% w poprzednim okresie i pierwszego odczytu na poziomie 0,9%. Na dodatek sierpniowy raport o zamówieniach dóbr trwałych okazał się lepszy od prognoz na poziomie
-0,1%, co sugeruje, że PKB za III kwartał może wzrosnąć nawet o ponad 2%.
Niemcy mają ratyfikować EFSF: W Niemczech dziś dalszy ciąg batalii o EFSF. Zmiany z 21 lipca zostały wczoraj bez problemu ratyfikowane przez Finlandię. Na początku tygodnia zielone światło dała im Słowenia, zaś w piątek przyjdzie kolej na Austrię. Jak wspomnieliśmy wczoraj , ta runda ratyfikacji najprawdopodobniej zakończy się powodzeniem i wszystkie państwa bez problemu zatwierdzą EFSF.
Wczorajsze głosowanie w fińskim parlamencie zakończyło się wynikiem 103 głosów „za” i 66 „przeciw” przy 30 wstrzymujących się – nie powinno to zaskakiwać, ponieważ koalicja rządowa pod wodzą Katainena obiecała swoje poparcie dla zmian. Nadal czekamy jednak na wyniki głosowania z kilku krajów – o tym jednak napiszemy później.
Planowana korekta PKB USA za II kwartał w górę: Dziś opublikowany zostanie trzeci raport o PKB w II kwartale, jednak choćby ze względu na opóźnienie nie wzbudza on zwykle szczególnego zainteresowania rynków.
Tak czy inaczej, niedawne raporty miesięczne, takie jak sprawozdanie dotyczące bilansu handlowego, świadczą o tym, że można spodziewać się podwyższenia wzrostu PKB w II kwartale o 0,2 punktu procentowego do 1,2% kw./kw. w stosunku do 1% w poprzednim okresie i pierwszego odczytu na poziomie 0,9%. Na dodatek sierpniowy raport o zamówieniach dóbr trwałych okazał się lepszy od prognoz na poziomie
-0,1%, co sugeruje, że PKB za III kwartał może wzrosnąć nawet o ponad 2%.
29.9. Podwyżka depozytów zabezpieczających na rynku złota wywołuje pogrom
Ole S. Hansen, starszy doradca klienta
Ostatni tydzień na rynkach metali możemy zaliczyć do rekordowych. Srebro straciło 34% w ciągu kilku dni – był to najostrzejszy spadek od 30 lat. Złoto tymczasem odnotowało korektę o 20% w stosunku do szczytu, co przez ostatnią dekadę zdarzyło się jedynie dwa razy. Miedź odnotowała korektę o jedną trzecią w stosunku do górki z lutego, gdy fundusze hedgingowe po raz pierwszy od ponad dwóch lat zmieniły pozycje na krótkie.
Wyprzedaż miała liczne przyczyny: niechęć do ryzyka, pozyskiwanie gotówki na pokrycie przynoszących straty pozycji na innych rynkach, spowolnienie gospodarcze przyczyniające się do zmniejszenia popytu na metale przemysłowe, a także, last but not least, kolejną podwyżkę depozytów zabezpieczających wymaganych przez CME, największą na świecie giełdę kontraktów futures. Do wszystkich tych czynników dołączyły krążące po rynku pogłoski o intensywnej wyprzedaży, na którą mieli zdecydować się inwestorzy z Chin – dotychczas koncentrowali się oni raczej na sile krajowej gospodarki, nie zwracając uwagi na powszechne spowolnienie za granicą.
Od początku sierpnia na rynku złota utrzymywała się wysoka zmienność świadcząca o wzroście niepewności dotyczącej przyszłego kierunku zmian. Do 6 września, kiedy to osiągnięty został nowy rekord na poziomie 1921 dolarów za uncję, a także później, profesjonalni inwestorzy zaczęli redukować zaangażowanie pomimo tego, że światowe rynki akcji włączyły wsteczny bieg. Kilka studolarowych korekt w trakcie ostatniego miesiąca tylko zwiększyło dyskomfort inwestorów, którzy zwykli uważać złoto za najważniejszą z bezpiecznych przystani.

Pogrom nastąpił w ostatni piątek, gdy pogłoski o zbliżającej się podwyżce wymaganych przez CME depozytów zabezpieczających od kontraktu futures na złoto zepchnęły jego kurs poniżej 1700 dolarów – w poniedziałek jednak spadki tylko przyspieszyły, gdy na nową sytuację mogli zareagować inwestorzy z Dalekiego Wschodu. Na rynku srebra pojawiła się natomiast kontynuacja wyprzedaży rozpoczętej na początku maja – warto też wspomnieć o tym, że złoto dotarło do psychologicznej granicy w postaci 200-dniowej średniej kroczącej, choć nie udało mu się jej przełamać.
W naszym artykule „Uwaga! Możliwa kolejna podwyżka depozytów od kontraktów futures na złoto” z 31 sierpnia argumentowaliśmy, że ciągła zmienność i codzienna huśtawka cen uprawdopodabniały kolejną podwyżkę do poziomu 8200–9000 dolarów za kontrakt. W piątek depozyt z tytułu posiadania kontraktu futures na złoto podwyższono do 8500 dolarów, co oznacza, że przy obecnej cenie złota za utrzymanie pozycji inwestorzy muszą obecnie zapłacić 5,2% wartości kontraktu.

W kontekście historycznym taka marża jest stosunkowo wysoka i o ile nie będziemy mieć do czynienia z dalszą eskalacją cen, na razie powinna wystarczyć. Pod względem technicznym złoto utrzymało 200-dniową średnią kroczącą, a nawet mocno się od niej odbiło – obecnie znajduje się ona na poziomie 1530 dolarów, zaś zachowanie waloru pozwoliło inwestorom na odzyskanie części utraconego w trakcie pogromu zaufania. Tak czy inaczej, w sierpniu argumentów za posiadaniem złota raczej przybyło niż ubyło, a zatem gdy obecna nerwowość ustanie, złoto może znów zacząć jasno świecić.
Jakie mamy obecnie zagrożenia? Po ostatnich dwóch poważnych korektach z 2006 i 2008 r. powrót do nowych maksimów trwał 18 miesięcy – odkup jednostek funduszy ETF dotychczas był bardzo ograniczony i dlatego na tym rynku występuje ryzyko dalszej wyprzedaży, do której mogłoby dojść, gdyby i ta grupa inwestorów zdecydowała się na ograniczanie pozycji. Tak czy inaczej, nieunikniona wydaje się obecnie redukcja zmienności, ponieważ nadmierne wahania cen stwarzają największe zagrożenie dla wizerunku złota jako bezpiecznej przystani.
Ostatni tydzień na rynkach metali możemy zaliczyć do rekordowych. Srebro straciło 34% w ciągu kilku dni – był to najostrzejszy spadek od 30 lat. Złoto tymczasem odnotowało korektę o 20% w stosunku do szczytu, co przez ostatnią dekadę zdarzyło się jedynie dwa razy. Miedź odnotowała korektę o jedną trzecią w stosunku do górki z lutego, gdy fundusze hedgingowe po raz pierwszy od ponad dwóch lat zmieniły pozycje na krótkie.
Wyprzedaż miała liczne przyczyny: niechęć do ryzyka, pozyskiwanie gotówki na pokrycie przynoszących straty pozycji na innych rynkach, spowolnienie gospodarcze przyczyniające się do zmniejszenia popytu na metale przemysłowe, a także, last but not least, kolejną podwyżkę depozytów zabezpieczających wymaganych przez CME, największą na świecie giełdę kontraktów futures. Do wszystkich tych czynników dołączyły krążące po rynku pogłoski o intensywnej wyprzedaży, na którą mieli zdecydować się inwestorzy z Chin – dotychczas koncentrowali się oni raczej na sile krajowej gospodarki, nie zwracając uwagi na powszechne spowolnienie za granicą.
Od początku sierpnia na rynku złota utrzymywała się wysoka zmienność świadcząca o wzroście niepewności dotyczącej przyszłego kierunku zmian. Do 6 września, kiedy to osiągnięty został nowy rekord na poziomie 1921 dolarów za uncję, a także później, profesjonalni inwestorzy zaczęli redukować zaangażowanie pomimo tego, że światowe rynki akcji włączyły wsteczny bieg. Kilka studolarowych korekt w trakcie ostatniego miesiąca tylko zwiększyło dyskomfort inwestorów, którzy zwykli uważać złoto za najważniejszą z bezpiecznych przystani.
Pogrom nastąpił w ostatni piątek, gdy pogłoski o zbliżającej się podwyżce wymaganych przez CME depozytów zabezpieczających od kontraktu futures na złoto zepchnęły jego kurs poniżej 1700 dolarów – w poniedziałek jednak spadki tylko przyspieszyły, gdy na nową sytuację mogli zareagować inwestorzy z Dalekiego Wschodu. Na rynku srebra pojawiła się natomiast kontynuacja wyprzedaży rozpoczętej na początku maja – warto też wspomnieć o tym, że złoto dotarło do psychologicznej granicy w postaci 200-dniowej średniej kroczącej, choć nie udało mu się jej przełamać.
W naszym artykule „Uwaga! Możliwa kolejna podwyżka depozytów od kontraktów futures na złoto” z 31 sierpnia argumentowaliśmy, że ciągła zmienność i codzienna huśtawka cen uprawdopodabniały kolejną podwyżkę do poziomu 8200–9000 dolarów za kontrakt. W piątek depozyt z tytułu posiadania kontraktu futures na złoto podwyższono do 8500 dolarów, co oznacza, że przy obecnej cenie złota za utrzymanie pozycji inwestorzy muszą obecnie zapłacić 5,2% wartości kontraktu.
W kontekście historycznym taka marża jest stosunkowo wysoka i o ile nie będziemy mieć do czynienia z dalszą eskalacją cen, na razie powinna wystarczyć. Pod względem technicznym złoto utrzymało 200-dniową średnią kroczącą, a nawet mocno się od niej odbiło – obecnie znajduje się ona na poziomie 1530 dolarów, zaś zachowanie waloru pozwoliło inwestorom na odzyskanie części utraconego w trakcie pogromu zaufania. Tak czy inaczej, w sierpniu argumentów za posiadaniem złota raczej przybyło niż ubyło, a zatem gdy obecna nerwowość ustanie, złoto może znów zacząć jasno świecić.
Jakie mamy obecnie zagrożenia? Po ostatnich dwóch poważnych korektach z 2006 i 2008 r. powrót do nowych maksimów trwał 18 miesięcy – odkup jednostek funduszy ETF dotychczas był bardzo ograniczony i dlatego na tym rynku występuje ryzyko dalszej wyprzedaży, do której mogłoby dojść, gdyby i ta grupa inwestorów zdecydowała się na ograniczanie pozycji. Tak czy inaczej, nieunikniona wydaje się obecnie redukcja zmienności, ponieważ nadmierne wahania cen stwarzają największe zagrożenie dla wizerunku złota jako bezpiecznej przystani.
29.9. W Azji nie tak źle z ryzykiem; oczy inwestorów zwrócone na Bundestag
Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank
W sytuacji, w której na azjatyckim otwarciu negatywne nastroje zaczęły przeważać, inwestorzy starali się zbić kursy walut z grupy ryzyka – zwłaszcza w kontekście rozpoczętej właśnie kolejnej fali spadków metali szlachetnych i bazowych (przed szanghajskim otwarciem kontrakty futures na miedź traciły 5%).
Dość pozytywne otwarcie giełdy i stosunkowo niskie poziomy krótkich pozycji na aktywach ryzykownych sprawiły jednak, że inwestorzy zaczęli raczej podbijać ceny – początkowo działali dość opieszale, ale w miarę zbliżania się przerwy na lunch udawało im się coraz bardziej rozpędzać.
W Australii w trakcie trzech miesięcy do sierpnia liczba wakatów wzrosła o 3,2% po skorygowaniu o sezonowość, chociaż pod względem trendu wakatów było mniej o 1,3% niż w poprzednim kwartale.
Waluty odnotowały wczoraj kolejną mieszaną, chaotyczną sesję – początkowa fala wzrostów euro osłabła po rozpoczęciu sesji nowojorskiej, gdy na rynek zaczęły docierać złe wiadomości. Wspomnianym wzrostom sprzyjały lepsze od oczekiwań odczyty niemieckiej inflacji CPI, a także komentarze Jose Barroso dotyczące emisji wspólnych obligacji – pojawiły się też informacje o ratyfikowaniu zmian w EFSF przez Finów. Ogłoszono ponadto, że triumwirat UE, EBC i MFW ponownie zajmie się dziś sprawą Grecji.
Wall Street straciła wszystkie wzrosty z poprzedniego dnia, a nawet jeszcze trochę, gdy nastroje w Europie zaczęły się pogarszać. Na froncie danych najważniejsze dane o zamówieniach dóbr trwałych okazały się nieco lepsze od oczekiwań, spadając tylko o 0,1% – był to jednak wynik gorszy od wzrostu o 4,1% w poprzednim miesiącu.
Odczyt danych o dobrach kapitałowych z wyłączeniem sektora obronnego i lotniczego wykazał natomiast mocne odbicie (+1,1% po skorygowanym w górę wzroście o 0,2% w lipcu), co jest dobrą wiadomością w kontekście oczekiwań na utrzymanie ciągle nie najgorszej kondycji gospodarki.
Oczy wszystkich inwestorów zwrócone są obecnie na Europę, gdzie Niemcy głosują nad zmianami w EFSF – rezultat głosowania będzie zapewne można potraktować jako miarę poparcia dla koalicyjnego rządu Angeli Merkel. Trzeba jednak przyznać, iż istnieje pewna szansa na to, że wspomniane zmiany nie zostaną ratyfikowane.
W sytuacji, w której na azjatyckim otwarciu negatywne nastroje zaczęły przeważać, inwestorzy starali się zbić kursy walut z grupy ryzyka – zwłaszcza w kontekście rozpoczętej właśnie kolejnej fali spadków metali szlachetnych i bazowych (przed szanghajskim otwarciem kontrakty futures na miedź traciły 5%).
Dość pozytywne otwarcie giełdy i stosunkowo niskie poziomy krótkich pozycji na aktywach ryzykownych sprawiły jednak, że inwestorzy zaczęli raczej podbijać ceny – początkowo działali dość opieszale, ale w miarę zbliżania się przerwy na lunch udawało im się coraz bardziej rozpędzać.
W Australii w trakcie trzech miesięcy do sierpnia liczba wakatów wzrosła o 3,2% po skorygowaniu o sezonowość, chociaż pod względem trendu wakatów było mniej o 1,3% niż w poprzednim kwartale.
Waluty odnotowały wczoraj kolejną mieszaną, chaotyczną sesję – początkowa fala wzrostów euro osłabła po rozpoczęciu sesji nowojorskiej, gdy na rynek zaczęły docierać złe wiadomości. Wspomnianym wzrostom sprzyjały lepsze od oczekiwań odczyty niemieckiej inflacji CPI, a także komentarze Jose Barroso dotyczące emisji wspólnych obligacji – pojawiły się też informacje o ratyfikowaniu zmian w EFSF przez Finów. Ogłoszono ponadto, że triumwirat UE, EBC i MFW ponownie zajmie się dziś sprawą Grecji.
Wall Street straciła wszystkie wzrosty z poprzedniego dnia, a nawet jeszcze trochę, gdy nastroje w Europie zaczęły się pogarszać. Na froncie danych najważniejsze dane o zamówieniach dóbr trwałych okazały się nieco lepsze od oczekiwań, spadając tylko o 0,1% – był to jednak wynik gorszy od wzrostu o 4,1% w poprzednim miesiącu.
Odczyt danych o dobrach kapitałowych z wyłączeniem sektora obronnego i lotniczego wykazał natomiast mocne odbicie (+1,1% po skorygowanym w górę wzroście o 0,2% w lipcu), co jest dobrą wiadomością w kontekście oczekiwań na utrzymanie ciągle nie najgorszej kondycji gospodarki.
Oczy wszystkich inwestorów zwrócone są obecnie na Europę, gdzie Niemcy głosują nad zmianami w EFSF – rezultat głosowania będzie zapewne można potraktować jako miarę poparcia dla koalicyjnego rządu Angeli Merkel. Trzeba jednak przyznać, iż istnieje pewna szansa na to, że wspomniane zmiany nie zostaną ratyfikowane.
środa, 28 września 2011
28.9. W Finlandii głosowanie nad ratyfikacją EFSF; stagnacja dóbr trwałych w USA?
Mads Kofoed, Macro Strategist, Saxo Bank

Finlandia głosuje nad ratyfikacją EFSF: dziś pierwszy dzień z trzydniowego występu cyrku z programem zatytułowanym „ratyfikacja Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej” – głosowanie w Finlandii zaplanowano na 11.00 GMT, Niemcy będą głosować jutro, zaś Austriacy w piątek.
Mimo że najprawdopodobniej usłyszymy głosy sprzeciwu, nie należy się raczej spodziewać znaczącego oporu. Jak wspomnieliśmy w podsumowaniu sytuacji na rynku walutowym, niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble potrząsał trochę szabelką, sprzeciwiając się rozszerzaniu EFSF (lub wykorzystywaniu dźwigni), jednak nie ma to znaczenia dla jutrzejszego głosowania w Bundestagu, ponieważ będzie ono dotyczyć ram EFSF, które zostały uzgodnione w lipcu. Podsumowując, nie spodziewamy się, by którykolwiek ze wspomnianych parlamentów nie ratyfikował EFSF w tym tygodniu.
Zamówienia dóbr trwałych w USA – w sierpniu nieco gorzej? Trudno zaprzeczyć, że sierpień był kiepskim miesiącem dla amerykańskiej gospodarki – gdyby dostępne były miesięczne raporty o PKB, z pewnością sierpniowy wykazałby spadek. Różne regionalne raporty o sektorze produkcyjnym, a także krajowy indeks sektora produkcyjnego ISM wykazywały słabość w zakresie nowych zamówień, a to może przełożyć się na słabość dzisiejszego raportu o zamówieniach dóbr trwałych. Analitycy spodziewają się niewielkiego spadku o 0,2% (tyle samo bez uwzględniania transportu) po ostrej lipcowej poprawie o 4,1% (0,8% bez transportu).
Finlandia głosuje nad ratyfikacją EFSF: dziś pierwszy dzień z trzydniowego występu cyrku z programem zatytułowanym „ratyfikacja Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej” – głosowanie w Finlandii zaplanowano na 11.00 GMT, Niemcy będą głosować jutro, zaś Austriacy w piątek.
Mimo że najprawdopodobniej usłyszymy głosy sprzeciwu, nie należy się raczej spodziewać znaczącego oporu. Jak wspomnieliśmy w podsumowaniu sytuacji na rynku walutowym, niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble potrząsał trochę szabelką, sprzeciwiając się rozszerzaniu EFSF (lub wykorzystywaniu dźwigni), jednak nie ma to znaczenia dla jutrzejszego głosowania w Bundestagu, ponieważ będzie ono dotyczyć ram EFSF, które zostały uzgodnione w lipcu. Podsumowując, nie spodziewamy się, by którykolwiek ze wspomnianych parlamentów nie ratyfikował EFSF w tym tygodniu.
Zamówienia dóbr trwałych w USA – w sierpniu nieco gorzej? Trudno zaprzeczyć, że sierpień był kiepskim miesiącem dla amerykańskiej gospodarki – gdyby dostępne były miesięczne raporty o PKB, z pewnością sierpniowy wykazałby spadek. Różne regionalne raporty o sektorze produkcyjnym, a także krajowy indeks sektora produkcyjnego ISM wykazywały słabość w zakresie nowych zamówień, a to może przełożyć się na słabość dzisiejszego raportu o zamówieniach dóbr trwałych. Analitycy spodziewają się niewielkiego spadku o 0,2% (tyle samo bez uwzględniania transportu) po ostrej lipcowej poprawie o 4,1% (0,8% bez transportu).
28.9. Azja wątpi w perspektywy Europy
Andrew Robinson, Forex Market Strategist, Saxo Bank
EFSF pokonuje pierwszą przeszkodę – Słowenia ratyfikuje porozumienie
Słoweński parlament ratyfikował wczoraj zmiany w Europejskim Instrumencie Stabilności Finansowej, jednak wygląda na to, że decyzja ta była w pełni dyskontowana przez parę EURUSD, która miała trudności z utrzymaniem się na poziomie maksimów z sesji amerykańskiej.
Pod koniec sesji nowojorskiej apetyt na ryzyko zaczął nieco spadać, zaś Azja początkowo zasugerowała się takim trendem, któremu sprzyjały powracające po raz kolejny wiadomości o ewentualnej konieczności przepisania niemieckiej konstytucji w celu umożliwienia wdrożenia EFSF na szerszą skalę.
Na dalekowschodnim froncie danych mieliśmy tylko wskaźniki dotyczące sprzedaży nowych nieruchomości mieszkalnych HIA, które zaskoczyły wzrostem o 1,1% m/m – to jednak bardzo niewiele w porównaniu z gwałtownymi spadkami o 8,0% i 8,7% z poprzednich dwóch miesięcy.
Korekta na rynkach walutowych wczoraj trwała nadal – inwestorzy mieli nadzieję, że bardziej konkretne i wiarygodne rozwiązanie unijnego kryzysu zadłużeniowego pojawi się raczej wcześniej niż później. Pojawiło się też jednak wystarczająco wiele złych wiadomości, by euro nie zdołało na dobre odzyskać kondycji. Do pozytywnych wieści zaliczyć można zatwierdzenie przez Grecję wchodzącego w skład odnowionego pakietu oszczędnościowego podatku majątkowego, a także niemiecki październikowy indeks zaufania konsumentów, który okazał się lepszy niż przewidywano.
Nastroje na Wall Street były lepsze niż w Europie – odnotowano trzeci z kolei dzień wzrostów, choć zostały one nieco utemperowane przez wyprzedaż pod koniec sesji.
W przeciwieństwie do opublikowanych na początku tygodnia odczytów indeksów aktywności produkcyjnej oddziałów Fed z Chicago i Dallas wrześniowy indeks Fedu z Richmond poprawił się w stosunku do sierpnia i przebił oczekiwania, rosnąc z -11 do -6 (oczekiwano -10), jednak szczegóły okazały się mniej optymistyczne – poprawiły się dostawy i zatrudnienie, ale nowe zamówienia spadły. Rozczarowały też wyniki badania sektora usługowego.
EFSF pokonuje pierwszą przeszkodę – Słowenia ratyfikuje porozumienie
Słoweński parlament ratyfikował wczoraj zmiany w Europejskim Instrumencie Stabilności Finansowej, jednak wygląda na to, że decyzja ta była w pełni dyskontowana przez parę EURUSD, która miała trudności z utrzymaniem się na poziomie maksimów z sesji amerykańskiej.
Pod koniec sesji nowojorskiej apetyt na ryzyko zaczął nieco spadać, zaś Azja początkowo zasugerowała się takim trendem, któremu sprzyjały powracające po raz kolejny wiadomości o ewentualnej konieczności przepisania niemieckiej konstytucji w celu umożliwienia wdrożenia EFSF na szerszą skalę.
Na dalekowschodnim froncie danych mieliśmy tylko wskaźniki dotyczące sprzedaży nowych nieruchomości mieszkalnych HIA, które zaskoczyły wzrostem o 1,1% m/m – to jednak bardzo niewiele w porównaniu z gwałtownymi spadkami o 8,0% i 8,7% z poprzednich dwóch miesięcy.
Korekta na rynkach walutowych wczoraj trwała nadal – inwestorzy mieli nadzieję, że bardziej konkretne i wiarygodne rozwiązanie unijnego kryzysu zadłużeniowego pojawi się raczej wcześniej niż później. Pojawiło się też jednak wystarczająco wiele złych wiadomości, by euro nie zdołało na dobre odzyskać kondycji. Do pozytywnych wieści zaliczyć można zatwierdzenie przez Grecję wchodzącego w skład odnowionego pakietu oszczędnościowego podatku majątkowego, a także niemiecki październikowy indeks zaufania konsumentów, który okazał się lepszy niż przewidywano.
Nastroje na Wall Street były lepsze niż w Europie – odnotowano trzeci z kolei dzień wzrostów, choć zostały one nieco utemperowane przez wyprzedaż pod koniec sesji.
W przeciwieństwie do opublikowanych na początku tygodnia odczytów indeksów aktywności produkcyjnej oddziałów Fed z Chicago i Dallas wrześniowy indeks Fedu z Richmond poprawił się w stosunku do sierpnia i przebił oczekiwania, rosnąc z -11 do -6 (oczekiwano -10), jednak szczegóły okazały się mniej optymistyczne – poprawiły się dostawy i zatrudnienie, ale nowe zamówienia spadły. Rozczarowały też wyniki badania sektora usługowego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)